W końcu wyszło słoneczko, więc jakoś tak chętniej człowiek wyszedł z domu. Dzięki temu pooglądałem sobie akcję ratunkową Głównej Wrocławskiej Rury Z Wodą, byłem świadkiem kolizji, znalazłem tablicę rejestracyjną, spotkałem się z ziomeczkiem i zjedliśmy razem ekstra knyszę. To był dobry dzień.
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Dwojka z rana jak smietana w poszukiwaniu mojego leku. Zegarek padl dokladnie jak kliknelem start treningu. A potem to klasyka, do rodzicow, do wielkopowierzchniowego i na okretke po odbior leku.
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Przyjechałem do domu rodzinnego z myślą, że pobiegam po lesie. To pobiegałem - wszędzie lód. xD
No to chociaż poszedłem na spacer z psem.
Zabawny był to spacer: o czym nie pomyślałem, to zaraz mnie coś przekonywało, że to zły pomysł.
Stwierdziłem, że wcale się tak źle nie chodzi, to po chwili zobaczyłem pana, który prowadził rower i się ślizgał. Wybrał sobie idealną pogodę na taką przejażdżkę. xD
Jakiś czas później znowu stwierdziłem, że kurczę, może jednak pójdę wieczorem. To zobaczyłem pana truchtającego wolniej, niż ja szedłem.
Później znowu pomyślałem, że jeszcze ani razu się nie poślizgnąłem, że nie jest tak źle. Minąłem pana z kijkami. Nagle słyszę jakiś dziwny dźwięk, aż pies się spłoszył. Odwróciłem się i co? Pan z kijkami zaliczył glebę. xD Na szczęście nic mu się nie stało.
Gdy wracałem, przypomniałem sobie rozmowę z ciocią o niespuszczaniu psa ze smyczy w lesie. Nie znam jej suczki, nie wiem, czy by się mnie posłuchała, gdyby zobaczyła dzikie zwierzę, więc trzymam ją cały czas na smyczy. Po chwili zobaczyłem dwa dziki przedzierające się przez las, a psina już była gotowa pobiec za nimi. :' )
Reszta spaceru obyła się bez większych przygód. Jedynie suczka się wywaliła ze dwa razy, mnie zresztą też niewiele brakowało, żeby zaliczyć glebę.