Mięso samo w sobie jest zdrowe. Problemem są węglowodany, których Polacy spożywają ok. 400g dziennie, a powinni ok. 200-250g dziennie.
Do tego są to węglowodany niskiej jakości - pszenne pieczywo, biały ryż, mnóstwo ziemniaków itd. Pomijam już deser po każdej kawce i alkohol na wieczór.
Dodatkowo bardzo mało warzyw, co rzuca mi się w oczy podczas odwiedzin u rodziny czy znajomych.
Nie zapominajmy też o tym jak to mięso jest przygotowywane. Polacy jedzą głównie smażone mięso, używając do tego hektolitrów oleju rzepakowego, bo w telewizji powiedzieli, że przecież jest zdrowy. Mało kto ogranicza smażenie, a jak smaży to robi to na maśle klarowanym, smalcu czy oliwie z oliwek.
Ostatni punkt odnośnie mięsa- Polacy kochają wędliny, ale nikt nie zada sobie trudu, by je zrobić samemu (np. pieczony schab). Najlepiej gotowa wędlina, z azotynami sodu i innymi szkodliwymi dodatkami jak glutaminian monosodowy (spróbuj poszukać wedlin bez azotynu sodu, poza Gold Valley, Pikok Pure, Piratkami, Glodniakami czy Nature z Biedronki nie ma ich zbyt dużo)
No i oczywiście brak jakiegokolwiek wysiłku fizycznego i higieny snu. A wystarczy codziennie 1-1.5h spaceru dziennie, brak kawy po południu, brak alkoholu i położyć się wcześniej spać.
Moim zdaniem to są główne przyczyny problemów zdrowotnych w Polsce, a nie wysokie spożycie mięsa. Trzeba zmienić styl życia.
Sam jem spore ilości mięsa każdego dnia, ostatni dzień bez mięsa miałem z 15 lat temu. Rzecz w tym, że dbam o każdy szczegół swojej diety i moimi jedynymi słodyczami są owoce. Alkohol ograniczyłem do 0g rocznie. No i mam mnóstwo ruchu, poza spacerami, 3x w tygodniu na siłowni i 3x w tygodniu 50-60min na skakance. Do tego praca nad mobilnością ciała 4 razy w tygodniu.
Raz w roku robię duży panel badań (bez wchodzenia w szczegóły, wydaję jakieś 400zl na promocyjne pakiety w diagnostyce) i zawsze wszystko poza TSH w normie (prawdopodobnie odziedziczę po mamie chorobę Hashimoto i nie mam na to zbyt dużego wpływu). Cholesterol w związku z tarczycą badam raz na pół roku, zawsze mieści się w widełkach 150-180, LDL, HDL i triglicerydy też zawsze w normie. Mam niemal 35 lat.
Mięso nie jest złe, ludzie go potrzebują:)