Relief w podziemiach piramidy Dżesera przedstawiający owego władcę podczas obchodów święta Sed w trakcie rytualnych biegów. Co ciekawe większość późniejszych władców odprawiała swoje święto Sed właśnie na dziedzińcu grobowca Dżesera.
W przeciwieństwie do innych późniejszych piramid wnętrze piramidy Dżesera jest w większości wyłożone fajansowymi płytkami, i o ile większość z nich przetrwała do naszych czasów, tak niestety znaczna ich część nie jest na swoim miejscu, a w różnych muzeach na świecie.
Kilka miesięcy temu piramida Dżesera, czyli najstarsza piramida na świecie i pierwszy tego typu monument w dziejach ludzkości, została ponownie otworzona dla zwiedzających po blisko 14 latach zamknięcia.
@Nebthtet jak to co? Cebula nadal silna w narodzie ale to ciagle nie protokół „zajebaliśmy to zajebaliśmy, na uj drążyć temat” zwłaszcza ze gry z humbla to nie to samo co zabytki starsze niż zachodnia cywilizacja
Na pewno wielu z Was spotkało się kiedyś z symbolem nazywanym "Kwiatem Życia", w nauce nazywanym Gwiazdą heksapentalną. Występował on w różnych kulturach oraz kontynentach. Jednak pewnie nie każdy wie że jego najstarsze przedstawienie, przynajmniej w formie mnogiej pochodzi z sanktuarium Ozyrysa w Abydos. Dlatego często kwiat życia złożony z większej ilości płatków niz 6 jest nazywany "Egipskim kwiatem życia" lub "Kwiatem życia Ozyrysa".
Niestety, część świątyni w Abydos gdzie znajduje się kilka owych symboli (widoczne na zdjęciu) jest obecnie pod wodą.
Natomiast nie jest prawdą iż Kwiat życia jest symbolem równie starym co swastyka, gdyż najstarsze datowane przedstawienie kwiatu pojedynczego (tj. sześć płatków) pochodzi z późnej epoki brązu, i są to złote płatki z Szybu grobowego nr.3 w Mykenach datowane na XVIw. p.n.e.
W przeszłości w Polsce gwiazda heksapentalna była używana w kulturze przeworskiej jako element zdobniczy pasów i klamer. Od czasów średniowiecznych motyw ten używany był na drzwiach, sosrębach, krzyżach, elementach gzymsów i kapiteli, herbach, przedmiotach domowego użytku, częściach garderoby oraz na wycinankach i pisankach.
Do dnia dzisiejszego kwiat przetrwał dosyć mocno w kulturze Węgierskiej i Polskiej podhalańskiej, gdzie znany jest jako rozeta karpacka. Chociaż oczywiście występuje raczej w formie 6-płatkowej, nie zwielokrotnionej, jak ta egipska wersja. Poza tym jest używany w ezoteryce i współczesnym kemetyźmie jako silny symbol chroniący przed złem i zapewniający witalność.
Drugie zdjęcie to z Myken.
A Wy spotkaliście gdzieś Kwiat Życia?
A może chcielibyście na jego temat osobny odcinek?
Artefakt na dzisiaj: Przepiękny szklany kielich w kształcie kwiatu lotosu z imieniem faraona Totmesa III, odnaleziony w Tebach i datowany na między 1458 p.n.e. a 1425 r. p.n.e.
@Merenbast no tak, w Ameryce Południowej zdecydowanie nie było tak cywilizowanie.
No i nie tworzyli takich cudów jak Biblioteka Aleksandryjska. Gdyby ludzkość miała wehikuł czasu, to zdecydowanie chciałabym zobaczyć właśnie ją i Dolinę Królów w pełni chwały, zanim obrano piramidy z okładziny do obecnego stanu...
Trumna Nedżemankh'a ma długości 181 cm, szerokości 53 cm i 28 cm głębokości. Nedżemankh był wysokim rangą kapłanem baranogłowego boga Heryshefa z Herakleopolis. Misternie zdobiona powierzchnia zawiera sceny i teksty w grubym reliefie z gipsu, które miały chronić i prowadzić Nedżemankha w jego podróży od śmierci przez niebezpieczny Duad do szczęśliwego życia wiecznego na Polach Trzcin. Zewnętrzna część trumny pokryta jest złotem, które ze względu na swój trwały charakter kojarzyło się w starożytnym Egipcie z bogami i ubóstwianymi zmarłymi. Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku kupiło trumnę w lipcu 2017 roku za 3,5 mln euro, czyli prawie z 4 miliony dolarów.
Muzeum zakupiło trumnę od Christophe'a Kunickiego, paryskiego handlarza dziełami sztuki, który został ogłoszony specjalistą w dziedzinie „Starożytności Morza Śródziemnego”, w szczególności „Starożytności greckich, rzymskich, egipskich i Bliskiego Wschodu”. Według ówczesnej historii (dokumentacji) mienia otrzymanego przez Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku, trumna została wywieziona z Egiptu w 1971 roku na podstawie licencji udzielonej przez Ministerstwo Starożytności i Muzeum Egipskie w Kairze.
W lutym 2019 r. Biuro prokuratora okręgowego hrabstwa Nowy Jork zwróciło się do Metropolitan Museum i przedstawiło muzeum dowody dostarczone przez rząd egipski, że licencja eksportowa kupca z 1971 r. została sfałszowana. Więcej dowodów wykazało, że trumna została skradziona w 2011 roku, a jej historia majątkowa była oszustwem. Następnie muzeum w Nowym Jorku zamknęło trwającą wystawę „Nedjemankh and His golden cofin”, wcześniej zaplanowaną na 21 kwietnia 2019 r., i przekazało trumnę do Departamentu Repatriacji Zabytków Ministerstwa Starożytności Egiptu.
W oficjalnym oświadczeniu wydanym przez ministra spraw zagranicznych Egiptu w środę 26 września 2020, stwierdzono, że zwrot trumny nastąpił w świetle porozumienia zawartego w 2016 r. przez oba kraje (Egipt i Stany Zjednoczone) w sprawie ochrony egipskich antyków i artefaktów.
Obecnie trumna znajduje się w Muzeum Cywilizacji Egipskiej w Gizie, i tam właśnie zostało wykonane poniższe zdjęcie.
Zaczął się wrzesień i niektórzy z Was, drodzy widzowie, pewno wracają do szkoły, a inni szczęśliwcy mają już ten okres z życiu za sobą. Ale nie martwcie się, nie tylko Wy musicie/musieliście się trudzić. Na poniższym zdjęciu znajduje się najstarsze zadanie na świecie poprawione na czerwono przez nauczyciela. Znajduje się na nim fragment "Opowieści o Sunuhecie", a sam artefakt pochodzi z Egiptu z okresu Średniego Państwa, czyli ma ok. 4000 lat. Obecnie znajduje się w Metropolitan Art Museum w Nowym Jorku w USA.
Tak więc już 4000 lat temu nauczyciele poprawiali zadania na czerwono (w tym przypadku inkaustem z ochry) i jak widać starożytni uczniowie i uczennice wcale nie byli nam tak odlegli
Syberia to istna skarbnica świetnie zachowanych okazów dawno wymarłych gatunków. Świadczyć mogą o tym chociażby odnalezione lwy jaskiniowe, które wymarły wiele tysięcy lat temu.
Kiedy w 1939 roku w jaskini na terenie nadmorskiego hotelu na południe od Rzymu odkryto czaszkę neandertalczyka, wywołało to teorię, która od tego czasu została obalona, że neandertalczycy angażowali się w rytualny kanibalizm, wydobywając mózgi swoich ofiar, by je zjeść.
Teraz, znalezisko w tym samym miejscu, upublicznione w sobotę, wydaje się potwierdzać prawdziwego winowajcę: hieny z epoki kamiennej.
Nowe wykopaliska na miejscu w nadmorskim miasteczku San Felice Circeo odkryły skamieniałe szczątki dziewięciu kolejnych neandertalczyków różnej płci i wieku wraz z kośćmi dawno wymarłych hien, słoni, nosorożców, a nawet urusów lub tura, wymarłego przodka bydła domowego.
Eksperci twierdzą, że odkrycie, w jaskini Guattari, zaoferuje świeże spojrzenie na kulinarne osobliwości diety neandertalczyków.
"Historia jaskini nie skończyła się w 1939 roku i wciąż miała wiele do zaoferowania" - powiedział Mauro Rubini, główny antropolog lokalnego oddziału Ministerstwa Kultury. "Weź pod uwagę, że ludzki szkielet jest potężnym archiwum, które mówi nam wszystko: ich wiek, płeć, wzrost, co jedli, ich genom, czy mieli choroby, ile chodzili, a nawet czy byli w stanie się bawić" - dodał.
"Pracujemy nad solidnymi danymi naukowymi, abyśmy mogli dać pełny obraz sytuacji" - powiedział Rubini, którego personel jest odpowiedzialny za analizę szczątków neandertalczyków. Jeden z neandertalczyków znalezionych w jaskini żył około 100.000 do 90.000 lat temu, a pozostałych ośmiu datowano na okres od około 65.000 do 50.000 lat temu.
Odkrycie jaskini w 1939 roku wywołało międzynarodowy szum, kiedy to odkryto jedną z najlepiej zachowanych czaszek neandertalskich, jakie kiedykolwiek znaleziono. Czaszka miała duży otwór w skroni, a jej sława mogła być podsycana przez tezę wysuniętą przez Alberto Carlo Blanc, paleontologa, który jako pierwszy ją badał, że neandertalczycy angażowali się w rytualny kanibalizm.
W najnowszych wykopaliskach, prowadzonych przez multidyscyplinarny zespół, który pracował od października 2019 roku, badacze znaleźli setki kości zwierzęcych z oznakami, że zostały nadgryzione przez hieny - przodków dzisiejszych mięsożerców z epoki kamiennej - którzy używali jaskini jako swego rodzaju spiżarni, powiedział Mario Rolfo, który wykłada archeologię prehistoryczną na Uniwersytecie Rzymskim w Tor Vergata.
Okazuje się, że hieny gustowały również w neandertalczykach, a jedna z czaszek znalezionych w tym miejscu miała otwór podobny do tego, który znaleziono w czaszce z 1939 roku. To znalezisko definitywnie położyło kres teorii Blanca o kanibalizmie i rytuałach kultowych.
"Rzeczywistość jest bardziej banalna" - powiedział profesor Rolfo, dodając, że "hieny lubią chrupać kości" i prawdopodobnie otworzyły jamę w czaszce, by dostać się do mózgu.
Nie jest jasne, czy neandertalczycy zostali zabici przez hieny, czy hieny przekąsiły neandertalczyków po tym, jak zmarli z innych przyczyn.
"To oznacza, że było wielu neandertalczyków na tym obszarze", powiedział profesor Rolfo.
Neandertalczycy kwitli w Europie przez około 260.000 lat, aż do około 40.000 lat temu, chociaż datowanie jest przedmiotem wielu naukowych debat. Ich kości zostały znalezione w wielu miejscach w całej Europie i zachodniej Azji, od Hiszpanii po Syberię. Ale "znalezienie tak wielu w jednym miejscu jest bardzo rzadkie" - powiedział Francesco Di Mario, archeolog z Ministerstwa Kultury odpowiedzialny za wykopaliska.
Odzyskanie nowych szczątków kopalnych, wraz z 1939 ustaleń, sprawia, że jaskinia to "jeden z najważniejszych miejsc paleolitu w Europie i na świecie", powiedział.
Minister kultury Włoch, Dario Franceschini, nazwał znaleziska "niezwykłym odkryciem", które wzbogaca badania nad neandertalczykami.
Miejsce to było szczególnie dobrze zachowane, ponieważ prehistoryczne osuwisko zamknęło wejście do jaskini. Więc kiedy pracownicy hotelu Guattari natknęli się na nią osiemdziesiąt lat temu, "znaleźli sytuację, która została zamrożona w czasie, zmumifikowana do 50.000 lat temu", powiedział profesor Rolfo.
Jaskinia była badana do początku lat 50-tych, ale nie została ponownie odkopana - i zbadana bardziej kompleksowo - aż do ostatnich 20 miesięcy. Prace te objęły obszary jaskini, które wcześniej nie były badane, w tym jedną jamę, która regularnie zalewana jest w miesiącach zimowych.
Zespół archeologów, antropologów, geologów i paleontologów pracował również w przedniej części jaskini, odkrywając spalone kości, wyrzeźbione kamienie i kości ze śladami cięcia, wskazującymi na to, że zostały upolowane.
"Znaleźliśmy tam bogate ślady życia neandertalczyków" - powiedział profesor Rolfo.
Angelo Guattari, którego ojciec był właścicielem hotelu w 1939 roku i który jako jeden z pierwszych zobaczył wcześniejszą czaszkę neandertalczyka, powiedział, że z biegiem czasu jaskinia została niestety w większości zapomniana. Teraz, jako delegat do spraw dziedzictwa kulturowego w mieście San Felice Circeo, ma nadzieję, że odkrycia doprowadzą do otwarcia tego miejsca dla turystów.
Burmistrz miasta, Giuseppe Schiboni, złożył wniosek o dofinansowanie z Unii Europejskiej, aby rozwinąć archeologiczną i antropologiczną atrakcję miasta. Hotel, który kiedyś należał do rodziny Guattari - od tego czasu przemianowany na "Neanderthal Hotel" - jest wystawiony na sprzedaż. Pan Schiboni powiedział, że bardzo chciałby go kupić i stworzyć w nim europejskie centrum badań nad neandertalczykami.
Po otwarciu obiektu, być może już w tym roku, zwiedzającym zostanie zaprezentowane 10-minutowe wideo wirtualnej rzeczywistości "i zostaną oni katapultowani do jaskini" w jej prehistorycznej postaci, aby pomóc im lepiej zrozumieć otoczenie, powiedział pan Di Mario, który koordynuje badania na miejscu.
Neandertalczycy, powiedział Pan Rubini, antropolog, "byli niekwestionowanymi władcami Eurazji przez około 250.000 lat".
To czy ludzie dorównają temu jest kwestią otwartą, powiedział.
"Nie wiemy, czy damy radę - jesteśmy jeszcze stosunkowo młodzi".
Nietypowe znalezisko trafiło tam roztrzaskane ze strychu spod biłgorajskiej wsi. Dopiero po sklejeniu okazało się, że naczynie jest niezwykle cennym i rzadkim okazem. Pochodzi z peruwiańskiej kultury Chimu, którą datuje się na okres od X do XV wieku.
– Gdy rozpoczynałem swoją pracę w biłgorajskim muzeum, zabytek ten przykuł moją uwagę – opowiada Konrad Grochecki, archeolog z Muzeum Ziemi Biłgorajskiej. – Naczynie to jest wysokie na około 30 centymetrów, najdłuższa szerokość jego brzuśca to około 25 centymetrów. Jego kolor świadczy o tym, że zostało ono wypalone bez dostępu powietrza. Dodatkowo naczynie zdobione jest na brzuścu ciągłym ornamentem w formie zwielokrotnionych półkuli, wypełnionych dekoracją w postaci skośnych pasów i niewielkich okręgów – opisuje.
– Nie wiemy, w jaki sposób naczynie to znalazło się w Polsce. Być może trafiło ono tutaj jeszcze XIX lub na początku XX wieku, a może później – mówi Konrad Grochecki. – Znani są jednak Polacy, którzy, pracując dla rządu Peru, przywozili tamtejsze zabytki. Możemy tutaj chociażby podać przykład krakowskiego inżyniera Władysława Klugera, który w drugiej połowie XIX wieku zgromadził pokaźną kolekcję prekolumbijskich zabytków archeologicznych. Część z nich możemy dziś oglądać w Muzeum Archeologicznym w Krakowie – dodaje.
Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!
https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka
Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy
Naukowcy zidentyfikowali najwcześniejszy znany pochówek człowieka w Afryce w Panga ya Saidi, jaskini w pobliżu kenijskiego wybrzeża. Dziecko, prawdopodobnie chłopiec w wieku około 2-1/2 do 3 lat, został umieszczony w jamie około 78.000 lat temu, położony ostrożnie na boku, skulony, prawdopodobnie z jakiegoś rodzaju poduszką pod głową.
Nowożytni ludzie i neandertalczycy pochowali swoich zmarłych w Europie i na Bliskim Wschodzie w wielu miejscach, które datowano na 120 000 lat. Ale niewiele dowodów na zachowania pochówku zostało odkrytych w Afryce, uznanego pochodzenia współczesnych ludzi. Jeden możliwy pochówek w Afryce Południowej datuje się na około 74.000 lat temu, inny w Egipcie na ok. 68.000 lat temu.
Pochówek tej osoby naukowcy nazwali Mtoto, co oznacza "dziecko" w suahili, wyraźnie pokazuje celową opiekę, która charakteryzuje to, co naukowcy nazywają zachowaniami pogrzebowymi, w przeciwieństwie do zwykłego umieszczenia szczątków w pewnej odległości od obozu.
Maria Martinon-Torres, dyrektor Narodowego Centrum Badań nad Ewolucją Człowieka w Burgos, Hiszpania, i jeden z głównych autorów raportu na temat pochówku opublikowanego w środę w czasopiśmie Nature, powiedział, że sposób, w jaki szkielet zapadł się wskazał, że coś zostało umieszczone pod głową dziecka.
Tors wydawał się być owinięty w materiał, który później rozpadł się, "coś jak duże liście, jak rośliny lub może skóry zwierząt", powiedziała.
Dodała, że pokrycie, oprócz kopania dołu i widocznego wykorzystania jakiegoś rodzaju poduszki pod głowę, sugeruje "zaangażowanie społeczności w umieszczenie dziecka w tej bardzo szczególnej pozycji."
Niedobór znanych miejsc pochówku w Afryce jest zastanawiające i może być wyjaśnione przez wykorzystanie innych praktyk przez opiekujących się zmarłymi, lub przez brak wystarczającej pracy naukowej w terenie, lub dlatego, że rytuał kulturowy praktyki pochówku ewoluowały u nowoczesnych ludzi gdzie indziej i przyszedł później do Afryki.
Szczątki dziecka, podczas gdy wyraźnie Homo sapiens, wykazały również pewne cechy dentystyczne, które były różne od innych szczątków ludzkich, być może wspierając ideę, że nowożytni ludzie ewoluowali w więcej niż jednej części Afryki - małe zespoły ludzi podróżowały i mieszały się z innymi, a nie przebywali w jednym konkretnym miejscu.
Dr Martinon-Torres uważa, że kenijska lokalizacja może przynieść więcej miejsc pochówków i więcej wskazówek na temat tego, jak jedno z najbardziej charakterystycznych zachowań ludzi powstało i zmieniało się w czasie.
"Ludzie są jedynym gatunkiem, który traktuje zmarłych z taką uwagą, szacunkiem i delikatnością, a nawet z czułością, którą poświęcamy żywym" - powiedziała.
___________________
Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!
https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka
Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy
Pierwsza rozpoznana na świecie egipska mumia ciężarnej kobiety znajduje się w Muzeum Narodowym w Warszawie.
Dr Ożarek-Szilke powiedziała PAP, że w tkankach zachowane są śladowe ilości krwi zmarłej. W ramach kolejnego, planowanego etapu projektu naukowcy chcą przeanalizować jej skład. Dzięki temu być może uda się poznać powód śmierci ciężarnej, bo – jak mówi – pewne toksyny świadczące o konkretnych chorobach można wykryć nawet dziś.
Naukowcy wykonali też trójwymiarową wizualizację ciała zmarłej kobiety. Było to możliwe bez rozwijania mumii, dzięki zastosowaniu technologii tomograficznej. Na uzyskanych obrazach 3D wyraźnie widoczne były długie, spływające na ramiona, kręcone włosy oraz zmumifikowane piersi.
Długo sądzono, na podstawie analizy napisów hieroglificznych na sarkofagu, że mumia należy do mężczyzny - Hor-Dżehutiego, który był pisarzem miejskim i zarządcą w okolicach Medinet Habu w Tebach Zachodnich oraz kapłanem Horusa-Thota, miejscowego świętego, czczonego w okresie grecko-rzymskim. Kapłan żył w 1. poł. I w. p.n.e.- 1. poł. I w. n.e. Według naukowców mumia kobiety może być jednak starsza, bo… zachowała się lepiej. Wydaje się to nielogiczne, bo starsze znaleziska powinny być w gorszym stanie. Jak wyjaśniła Ożarek-Szilke, w przypadku mumifikacji pod koniec trwania cywilizacji egipskiej, czyli ok. 2 tys. lat temu, technika wykonywania mumii była coraz mniej wysublimowana. "Dlatego szybciej ulegały rozkładowi. Mumia kobiety może być kilkaset lat starsza, niż szacowano do tej pory” – dodała.
Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!
https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka
Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy
Setki narzędzi kamiennych używanych przez Homo erectusa odkryli polscy naukowcy w kopalni złota we wschodniej części Sahary w Sudanie.
Według archeologów zabytki mają nawet ponad 700 tys. lat!
Archeologom udało się sprecyzować wiek zabytków. Nawarstwienia ziemi i piachu zalegające tuż nad nimi przebadano z pomocą metody optycznie stymulowanej luminescencji (OSL). Okazało się, że liczą one ok. 390 tys. lat. "Oznacza to, że warstwy poniżej są z pewnością starsze. Na podstawie stylu wykonania narzędzi uważam, że mogą mieć ponad 700 tys. lat, a może nawet milion lat - podobnie jak ich odpowiedniki dalej na południu Afryki" - podkreśla prof. Masojć.
Tak sędziwy wiek zabytków to archeologiczna sensacja. Gdy kilka lat temu prof. Masojć informował o odkryciu w tym rejonie narzędzi mających ok. pół miliona lat również były to pierwsze tak stare wytwory ludzkie na Pustyni Wschodniej. "Teraz mamy potwierdzenie, że w tym rejonie są zabytki, które są być może nawet dwa razy starsze" - podkreśla badacz.
Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!
https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka
Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy
Sztuczna inteligencja przyczyniła się do rozwiązania długoletniej tajemnicy dotyczącej zwojów znad Morza Martwego.
Technologia potwierdziła, że jeden ze starożytnych manuskryptów - Wielki Zwój Izajasza - został napisany przez dwóch skrybów, którzy pisali bardzo podobnym pismem, a nie był wynikiem pracy jednej osoby.
Zwoje znad Morza Martwego to zbiór starożytnych hebrajskich manuskryptów zawierających teksty biblijne i żydowskie, znalezionych w jaskiniach w pobliżu Morza Martwego w połowie XX wieku. Wielki Zwój Izajasza to kopia Księgi Izajasza, która znajduje się zarówno w Biblii Hebrajskiej, jak i w Starym Testamencie. Kopia została ukończona około II wieku p.n.e. i jest napisana przy użyciu alfabetu hebrajskiego.
"Przed odkryciem zwojów praktycznie mieliśmy tylko średniowieczne manuskrypty z roku 1000 [do badania wczesnej historii tego tekstu]. Te zwoje znad Morza Martwego są jak wehikuł czasu" - mówi Mladen Popović z Uniwersytetu w Groningen w Holandii.
"Pozwalają nam na podróż w czasie, nawet do czasów, gdy Biblia Hebrajska była jeszcze pisana. Tak więc, zwoje zapewniają nam unikalny punkt obserwacyjny do badania kultury stojącej za tym, co stało się Biblią."
Uczeni nie byli wcześniej w stanie określić, czy Wielki Zwój Izajasza był dziełem tylko jednego, czy kilku skrybów, ponieważ pismo było bardzo podobne na całym ponad 7-metrowym zwoju pergaminu.
Popović i jego koledzy wykorzystali sztuczną inteligencję do przeanalizowania cyfrowych obrazów rękopisu, aby ustalić, czy zwój napisała jedna osoba, czy też pracowało nad nim kilka osób o podobnym charakterze pisma, zwracając uwagę na różnice w kształcie i stylu liter, których ludzkie oko nie jest w stanie dostrzec. Odkryli, że zwój został podzielony na dwie połówki, z których każda została napisana przez innego skrybę.
"Częściowym powodem, dla którego badania nad sztuczną inteligencją były potrzebne, aby umożliwić autorom tego przełomowego badania potwierdzenie identyfikacji dwóch różnych skrybów, jest to, że obie ręce są raczej podobne i mogą być zgodne z jednym skrybą zmieniającym rękę, w której trzymał pióro" - mówi Charlotte Hempel z University of Birmingham w Wielkiej Brytanii.
"Autorzy otwierają również fascynujące pytanie, czy ten poziom pokrewieństwa między rękami skrybów wskazuje na wybitnego profesjonalistę, zdolnego do 'dopasowania' innej ręki, czy też mamy do czynienia ze wspólnym środowiskiem szkolenia skrybów" - mówi Hempel.
Przyszła analiza pozostałych zwojów znad Morza Martwego może nam powiedzieć więcej o skrybach, mówi Popović.
Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!
https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka
Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy
Poniższy wpis jest tłumaczeniem artykułu "These Rocks Made a 1,000-Mile Trek. Did Dinosaurs Carry Them?" / Lucas Joel / The New York Times / 09.04.2021
Latem 2017 roku Joshua Malone, wówczas student studiów licencjackich w Augustana College w Illinois, odwiedził obóz badań terenowych w Wyoming i podniósł kilka skał. Zaokrąglone na krawędziach i wielkości małych pięści, były nie na miejscu pośród drobnoziarnistej skały błotnej, która je otaczała. Malone zapytał swojego ojca, Davida Malone'a, geologa z Illinois State University, który kierował wykopaliskami w tym miejscu, czy wie, skąd pochodzą te skały.
Cztery lata później obaj opracowali zaskakującą odpowiedź.
W badaniu opublikowanym na początku tego roku w czasopiśmie Terra Nova, Malone i jego współpracownicy twierdzą, że kamienie pochodzą z formacji skalnej w południowym Wisconsin, około 1000 mil na wschód od miejsca, w którym zostały znalezione. Jeszcze bardziej zaskakująca jest ich hipoteza dotycząca sposobu, w jaki kamienie odbyły tę podróż.
Naukowcy twierdzą, że zostały one przeniesione... we wnętrznościach dinozaurów o długiej szyi.
Zwierzęta te, znane jako zauropody, osiągały długość ponad 100 stóp i wagę 40 ton, regularnie połykały kamienie zwane gastrolitami, być może po to, by pomóc im w trawieniu roślin, podobnie jak niektóre ptaki i gady robią to dzisiaj. Hipoteza ta wyjaśniałaby, w jaki sposób skały uzyskały swoje gładkie i zaokrąglone tekstury. Pozostają jednak pytania, czy rzeczywiście przebyły one całą drogę w brzuchach tych wielkich bestii.
Gastrolity zostały znalezione w jurajskich mułowcach w formacji skalnej zwanej Morrison. Barwne różowe i czerwone osady formacji Morrison obfitują w skamieniałości dinozaurów, w tym zauropodów, takich jak Barosaurus i Diplodocus, a także mięsożerców, takich jak Allosaurus.
Jednak skały, które są podobne do gastrolitów wykopanych w innych miejscach, zostały znalezione same, bez żadnych pozostałości po dinozaurach. Aby uzyskać wskazówkę, w jaki sposób znalazły się one we współczesnym Wyoming, zespół skruszył skały, aby pobrać i datować kryształy cyrkonu zawarte wewnątrz, co przypomina trochę badanie starożytnych odcisków palców.
"Odkryliśmy, że wiek cyrkonu wewnątrz gastrolitów ma wyraźne spektra wiekowe, które pasują do wieku skał w południowym Wisconsin" - powiedział Malone, który obecnie jest doktorantem geologii na Uniwersytecie Teksańskim w Austin. "Wykorzystaliśmy to do wysunięcia hipotezy, że skały te zostały połknięte gdzieś w południowym Wisconsin, a następnie przetransportowane do Wyoming w brzuchu dinozaura".
"Tak naprawdę nie było wcześniej takiego badania, które sugerowałoby długodystansową migrację dinozaurów przy użyciu tej techniki, więc był to dla nas naprawdę ekscytujący moment." - dodał.
Połączenie Wisconsin-Wyoming wskazuje na wędrówkę o setki mil dłuższą niż wcześniejsze szacunki dotyczące migracji zauropodów. Zmieniające się pory roku mogą napędzać migracje, gdy zwierzęta przemieszczają się w poszukiwaniu pożywienia i wody. A zauropody w szczególności (mówi Michael D'Emic, paleontolog kręgowców z Adelphi University w Nowym Jorku i współautor badania) potrzebowałyby ogromnych ilości tych zasobów, by podtrzymać swoje ogromne życie.
"Zauropody rosły szybko, by osiągnąć swoje niezrównane rozmiary - na równi z szybkością, z jaką rosną dziś duże ssaki" - powiedział. "Oznacza to, że ich potrzeby kaloryczne były ogromne, więc biorąc pod uwagę wysoce sezonowe środowiska, w których żyły, nie jest zaskakujące, że musiałyby migrować na duże odległości w poszukiwaniu pożywienia".
Ale inni naukowcy twierdzą, że ponieważ skały nie zostały znalezione obok żadnych rzeczywistych szczątków dinozaurów, hipoteza będzie potrzebowała więcej dowodów, aby udowodnić jej poprawność.
"Niestety, nie mamy prawdziwych dowodów na to, że te klastry są rzeczywiście dawnymi gastrolitami" - powiedział Oliver Wings, geolog i paleontolog kręgowców z Martin Luther University Halle-Wittenberg w Niemczech. "Nie możemy wykluczyć możliwości transportu kamieni w brzuchach dinozaurów, ale pozostaje to tylko jedną z kilku możliwości".
Niemniej jednak, dr Wings uważa, że nowa technika zespołu uchyla drzwi paleontologom do datowania innych gastrolitów, zwłaszcza tych znalezionych zachowanych z rzeczywistymi szkieletami dinozaurów. "To byłoby niesamowite, gdyby mogli użyć tej metody na prawdziwych gastrolitach" - powiedział.
Jakkolwiek zaokrąglone skały dotarły do Wyoming, ich odkrycie pomogło panu Malone'owi nawiązać do rodzinnej tradycji studiowania geologii.
"Przez pierwsze 19 lat mojego życia odrzucałem geologię" - powiedział. "Dopiero po tym projekcie, będąc na obozie polowym, zacząłem się interesować tym kierunkiem w moim życiu".
___________________
Lubisz naukę i szukasz więcej ciekawostek? Dodaj @arcy do obserwowanych!
Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!
Archeolodzy odkryli w Egipcie zaginione „złote miasto” sprzed 3400 lat
Nieopodal Luksoru, w pobliżu największych zabytków starożytnego Egiptu, archeolodzy natrafili na pozostałości „złotego miasta” zakopanego pod piaskami pustyni przez ponad trzy tysiące lat. Jak twierdzi odkrywca miasta dr Zahi Hawass, słynny egipski archeolog, to największe starożytne miasto odkryte w Egipcie. Do tej pory odkopano liczne pozostałości budowli, a w nich naczynia, narzędzia, ozdoby i inne artefakty.
Ludzie na Wyspach pozyskiwali sól z wody morskiej już w neolicie
Archeolodzy mają dowody na to, że już 5800 lat temu nasi żyjący w neolicie przodkowie pozyskiwali sól z wody morskiej. Starożytny zakład produkcyjny znajduje się w miasteczku Loftus w Wielkiej Brytanii. Jest to najstarszy tego typu obiekt na Wyspach.
(...)
Sól była bardzo ważnym towarem dla ludzi w neolicie. Używano jej do konserwowania żywności i skór, co było niezbędne, by przetrwać długie i mroźne zimy. W tamtych czasach sól była wydobywana lub pozyskiwana z wody morskiej.
W tym konkretnym przypadku wydaje się, że woda była transportowana w dzbanach z Morza Północnego, oddalonego o około 4 km od miejsca wykopalisk. Przed transportem do „zakładu” produkującego sól wodę poddawano destylacji.
Figurka z brązu przedstawiająca byka, datowana na co najmniej 2500 lat, została odkopana w Grecji po ulewnym deszczu w pobliżu starożytnej Olimpii.
Odkrycie małego, nienaruszonego przedmiotu zostało dokonane przez archeologów w pobliżu świątyni - podało greckie ministerstwo kultury. Róg byka wystający z błota po ulewie zauważył jeden z archeologów.
Archeolodzy odkryli jedno z największych cmentarzysk megalitycznych w Polsce
Grobowce sprzed 5,5 tysiąca lat odkryli archeolodzy w świętokrzyskich Dębianach. Jest to jedno z największych cmentarzysk tego typu w Polsce. Usypywano je z ziemi w kształcie wydłużonego trapezu. W przeciwieństwie do znanych np. z Kujaw grobowców megalitycznych ich ściany obstawiano jednak nie głazami, ale słupami wykonanymi z drewna.
Grobowce odkryte przez badaczy w Dębianach w świętokrzyskiej gminie Działoszyce mają 40-50 m długości. Jest ich w sumie siedem.
Szczątki czarownic znalezione w Bochni? Wiele na to wskazuje
Coraz więcej danych wskazuje, że szczątki znalezione podczas prac rewitalizacyjnych na rynku w Bochni należały do kobiet oskarżanych o czary. Jak wyjaśniają archeolodzy, kości są nadpalone, a w źródłach pisanych znaleźć można informacje, że w tym miejscu dokonywano egzekucji czarownic.