Nie sądziłem, że łażenie po górach potrafi az tak zmęczyć.
Teraz właśnie wyszedłem z czeskiej restauracji w Karpaczu, w której zjadłem zajebiaszcz@ wołowinę z knedlikami. Bonusem do tego wszystkiego były puszczane w lokalu i przed kolędy, ale po Czesku. 😛
Dzisiaj był zamek Tenczyn w Rudnie i mini zoo, w którym spotkałem ciotkę @bojowonastawionaowca (ile się nasłuchałem pochwał!). Lampa jak skurczybyk, ale miejsce fajne, zwłaszcza las, w którym można było ukryć się przed upałem
Rozgrzewki i oswajania z nosidłem ciąg dalszy. Dzisiaj natrafiliśmy na stary cmentarz żydowski w Wieliczce. Od 15 na prognozach zapowiadany armageddon, a do tej pory ani kropla nie spadła ¯\_(ツ)_/¯
Krótki spacer w Dolinie Aleksandrowickiej. Jakiegoś turbo szału nie było, ale zobaczyliśmy kilka fajnych miejsc, a najważniejsze jest to, że Robalek dobrze zniósł pierwszą trasę w nosidle na plecach
@nyszom Elegancko Pierwszą też tak nosiłem, więc nie pierwszyzna dla mnie, tylko trochę starsza była. Problem się zacznie na dłuższych trasach i przy 15 kg wagi, ale pas biodrowy daje radę
Jeśli ktoś z okolic Krakowa szuka miejsca, gdzie można schować się przed upałem, to polecam Dolinę Racławki: gęsty las, zacieniona, prosta trasa, prowadząca cały czas przy potoku, a dodatkowo w okolicy smażalnie pstrąga
Dziś turlałem "wcale nie skrótem raczej wydłużeniem" po Ojcowskim Parku i okolicach, potwierdzam duchoty brak, raczej przyjemnie było schować się w lesie
Zawsze mam problem jaką mam wybrać społeczność. Niby to fotografia, ale bez przesady, czegoś więcej oczekuje od fotografii niż zdjęcia ze spaceru. Podróże? No na spacerze byłem a nie w podróży :slightly_smiling_face:
Tag już wymyśliłem, bo nie miałem lepszego pomysłu xD
Nie działa mi ta wasza stronka, wiec licze ręcznie
355 435,8 - 3 = 355 432,8
Bedac w Gdyni musialem, moglem zaznaczyc odrazu start od pączusia, plażą, deptakiem, falochronem i podejscie 13 na szpital w redłowie. Pod górke z plaży miałem tragedie, plecak 6kg nie pomagał.
@Opornik normalna kolej rzeczy, nie dolecialem do klifow, a moglem - z orlowa bym sobie pojechal na dworzec. Nie potrafilem oszacowac ile mi zajmiw trasa a finalnie mialem 45 min zapasu. Idealnie zeby doczlapac do orlowa i nie zdobywac szczytow
Jako "szczęśliwy" posiadacz nadciśnienia, musiałem odpokutować dzisiejsze #pompujwpoprzekziemi i postanowiłem wziąć ogoniastą na spacer. Ja jestem zadowolony i pies też.
Dobrze, że są jeszcze takie leśne enklawy. Miejsce oddalone dosłownie kilka km od centrum miasta, a wyglądają momentami jak środek lasu.
@SuperSzturmowiec dziękuję. na ulicach dużo ludzi bo w miarę ładna pogoda. dziwnie się patrzyli i coś szeptali ciągle to poszedłem do lasu do przyrody. tam jest spokój.
Zastanawialiście się kiedyś czy chodzicie poprawnie?
Większość z nas zaczęła chodzić około pierwszego roku życia, w sposób instynktowny stawiając stopy na ziemi i przyjmując postawę wyprostowaną, nie było szkoły chodzenia czy zajęć "poprawny chód" xd no może parę osób załapało się na gimnastykę korekcyjną, ale tam korygowano konkretne wady postawy.
Tak więc zadałam sobie ostatnio pytanie - czy robię to dobrze? Czy można tak oczywistą rzecz robić lepiej? j
Przeszukując internet natknęłam się na niezmiernie interesujące filmy fizjoterapeuty, dr Marcina Wytrążka, który w sposób bardzo przystępny tłumaczy co i jak z tym chodzeniem:
@ciszej Wiedziałam, że w paście o chodzeniu po bułki tkwi ziarenko prawdy, jak w każdej.
Ale, prawdę mówiąc, zanim ekhem odciążyłam stawy na tyle by pomyśleć o bieganiu w ramach trzymania formy, to oglądałam podobne filmy o nordic-walkingu, czytałam blogi, nawet na (tfu!) grupki weszłam się doedukować i różnica w "chodzeniu z kijkami" a "chodzeniu i ciągnięciu kijów za sobą" jest ogromna, w okresie rehabilitacji dobrze zrobiło to mojemu kręgosłupowi i barkom. Przy okazji odkryłam oczywiście, że z kijkami za mniej niż 2k zł to wstyd z domu wychodzić, no ale to taki odpowiednik #audiovoodoo.
...i potem człowiek zdaje sobie sprawę, że po całej tej gadce o ergonomii i tak pisze ten komentarz siedząc "jakby po turecku ale noga na nogę" na krześle obrotowym, zaplątany niczym węzeł gordyjski.
Dzisiaj odwiedziłem lasy, wokół jeziora, które znam od dziecka. Jednak wyprowadziłem się z tych okolic i nie byłem tam z dobrych 15-20 lat. Jeszcze będąc harcerzem, zabierałem tam na zbiórki mojego pierwszego owczarka. Dla psa radocha, dla mnie też. I dzisiaj, po tylu latach zrobiłem sobie wyprawę z różową i kolejna psią przyjaciółką na całe życie i człek zadowolony. Niby to nikogo nie obchodzi, ale ja się cieszę.
Nawet nie wiedziałem, że w okolicy mam takie tereny. Znaczy wiedziałem, kiedy za gówniarza mieszkałem w Gorzowie, później zapomniałem i dzisiaj odkryłem na nowo. No i najważniejsze, pies zadowolony. https://um.gorzow.pl/gorzowskie-murawy.html