Kolejny z depresyjnych albumów na mojej liście. Pierwszy album pana Kostasa przy którym niektórzy uważają No Land Called Home za dość popowe dzieło XD. Jest to dość ciekawy miks. Minimalizm instrumentalny, IDMowe kicki i rytmy oraz ambientowe (nawet darkambientowe) pady. Muzyka pełna smutku, żalu, tęsknoty. Technicznie moim zdaniem jest to na wysokim poziomie i wraz z późniejszym albumem świetnie pokazuje wszechstronność Kostasa w przekazywaniu emocji za pomocą muzyki. Na jessienną słotę jak znalazł jeśli szukasz muzycznego depresso.
Z okazji 11 listopada i puszczeniu sobie "nie pytaj o Polskę" przypomniała mi się inna Republica.
Płytę przesłuchałem kiedyś całą, ale z tego co pamiętam tylko ten singiel był godny uwagi.
Może znajdzie się ktoś kto zmieni moje zdanie.
Niejeden nieraz nasz kraj próbował zniszczyć
Niejeden raz powstaliśmy ze zgliszczy
Teraz nasz czas nadszedł, korona błyszczy
A ja z dumą na nią patrzę, więc wytrzyj łzy – to ważne
@Krzysztof_M Słucham tego łomotu od 30 lat, oprócz zrytej bani mam też ubytki na słuchu Nie wiem skąd ta fascynacja, to się czuje, że to jest to czego chce się słuchać.
Deja vu
Wstaje rano deja vu
Shitpostuje na hejto deja vu
Owconewsy wieczorem deja vu
Sami wartosciowi uzytkownicy deja vu
Tygrysek robi beeee deja vu
Zbanowali znowu mnie deja vu
Znow to samo c'nie he he
Szukałem dla syna części zapasowych do modelu silnika Sterlinga w przepastnej szafie-graciarni. Części nie znalazłem, ale natrafiłem na pudełko z innymi skarbami (pic rel) i wzięło na wspomnienia. Ależ to były świetne nagrania!
Pisałem kiedyś, że ten nowy Tron: Ares fabularnie nieskończenie lepszy od Tron: Legacy i z oprawą dowieźli, ale co do muzyki, to jednak muszę przyznać, że nie ma startu do dzieła Daft Punk. O ile w samym filmie jako tako działała, bo takie elektroniczne rytmy to nadal dość wyróżniająca się rzecz w kinematografii i na tym nagłośnieniu w IMAX potrafiła dotrzeć tam, gdzie powinna, to już w oderwaniu od wizualiów, jest kompletnie do zapomnienia.
Gdy na koniec trailera wszedł ten taki (nie wiem jak to nazwać) mid-tempo drum&bass, to robiło to wrażenie. Finalnie wyszło na to, że praktycznie cały soundtrack jest oparty na tym, przecież w żadnym stopniu nie odkrywczym, patencie. I nie ma tu nic więcej. A muzyki z Tron: Legacy do tej pory ciągle słucham, to połączenie orkiestry z syntetycznym przesterem do tej pory urywa głowę i sprawdza się świetnie podczas jazdy motorkiem.
@Shagwest fabularnie może i miał potencjał ale na szczęście fatalne dialogi i katastrofalny Leto skutecznie zniszczyły odbiór tego w gruncie rzeczy bardzo ładnego audiowizualnie filmu