Idziemy za ciosem i kolejna noc wykorzystana. I znowu obiekt sprzed roku. Tym razem nie aż tak spektakularnie, nawet porównując z poprzednim zdjęciem, bo chyba nie umiem obrabiać takich mgławic I materiału może trochę za mało, raptem 2h bo koło 1:00 naszły chmury. Generalnie mam wrażenie że jakość też spada z powodu żniw dosłownie z każdej strony w około domu - przy zachodzie słońca wielka chmura pyłu wyglądała jak gęsta mgła. Nie mogło się to nie odbić na jakości obrazu
Coraz sprawniej idzie mi ustawianie sprzętu i łapanie kadru, więc liczę że uda się skrócić czas nastawy do max kilkunastu minut, co dawałoby mi co najmniej pół h materiału na sesję więcej - a że i tak zbieram go nie dużo, to te pół godziny może wiele zmienić.
Jaka Ameryka Północna jest, każdy widzi. Pelikana osobiście dojrzeć mi dużo ciężej
Ciekawostka: "oba" te wodorowe obszary stanowią w rzeczywistości jedność, przysłoniętą przez ciemną mgławicę LDN 935.
Kadr wybrany dlatego, że akurat obecnie znajduje się bezpośrednio "w górze", więc w teorii minimalizuję zakłócenia atmosferyczno-pyłowe.
W oczy najbardziej rzuca się tutaj obszar "ameryki środkowej", nazywany Cygnus Wall (mur łabędzia?). Jest to skupisko rozgrzanego gazu i formowania się gwiazd.
Generalnie, jak widać zresztą, jest to obszar nieba bardzo bogaty w gwiazdy.
Lubię ten kadr, bo jest jasny i widoczny bez problemu na pojedynczej klatce, no ale jakoś nie leży mi obrabianie takich dużych rozmytych obszarów. Trzeba sporo wprawy żeby to miało ręce i nogi.
Sprzęt
SW Evostar 72ED + flattener, 350mm f4.9
Canon eos 1100D astromod
HEQ5 pro
Guiding 162/50 + asi120mini + astroberry
Zdjęcie
Stack 37x3min
1600iso
+ klatki kalibracyjne (flatów i biasów użyłem z poprzedniej sesji)
Dla porównania wrzucam też materiał zebrany we wrześniu rok temu, canon 1100D astromod + Jupiter 37a 135mm f 3.5, eq3-2 z napędem w jednej osi. Ok 2,5h materiału.
Widoczna na nowym zdjęciu z Kosmicznego Teleskopu Hubble’a galaktyka soczewkowata NGC 6684. Tego typu galaktyki posiadają rozległy dysk, jednak bez widocznych ramion spiralnych, a także nie posiadają dużych ilości pyłu, wskutek czego widoczny obiekt wygląda tak "mgliście". Znajduje się około 44 milionów lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiorze Pawia.
No i chyba moje najlepsze zdjęcie. A przynajmniej ulubione!
Korzystając z bezchmurnych nocy, apdejtu sprzętu i możliwości odespania zarwanej nocy, wróciłem po 11 miesiącach do fotografowania pierwszego obiektu, jaki kiedykolwiek wpadł mi w ręce. Dokładnie 3 września 2022 roku popełniłem swoje pierwsze zdjęcie DSO. Miałem do dyspozycji wysłużony Jupiter 37A i canona eos 1100D, zawieszone na montażu eq3-2 z napędem w jednej osi.
Dziś mam do dyspozycji sprzęt z wyższej (ale jeszcze nie górnej) półki i sporo więcej doświadczenia w zbieraniu materiału i obróbce. Chociaż mam wrażenie, że prawdziwa nauka postprocessingu dopiero się zaczyna, bo wreszcie mogę zbierać wartościowy materiał
Cel wybrałem trochę przypadkowo, gdyż był to jedyny obiekt który dzięki jego jasności mogłem wypatrzeć przez wizjer aparatu - jak opisałem w poprzednim poście, miałem problemy z synchronizacją montażu. Ale ostatecznie wyszło, że w celu sprawdzenia jakości sprzętu i poziomu swojego skilla lepiej trafić nie mogłem.
Materiał zbierany od 23:20 do 1:20. Później niestety aparat zaczął odwalać cuda i przez godzinę zrobił 5 zdjęć, prawodpodobnie przez rozładowaną baterię. A dodatkowo gdzieś w tej porze montaż powinien zrobić meridian flip (kiedyś to opiszę), ale go nie zrobił, nie wiem czemu. W zasadzie nie wiem, czy powinien zrobić go samoistnie.
Generalnie skutkiem braku flipa było to, że tuba znalazła się "po złej stronie" montażu i zaczęła przeważać, albo i nawet zahaczała o stojak - nie zwróciłem na to uwagi w nocy. W każdym razie zdjęcia po 1:20 były całkowicie rozmazane.
Przed Wami królowa galaktyk - Andromeda!
Bądź Messier 31 czy NGC224, a dawniej Wielka Mgławica w Andromedzie.
To nadrabiając zaległości, od razu pokuszę się o mały update mojego sprzętu i taka mała #recenzja
A więc moja astrorodzinka powiększyła się w ostatnim czasie o Astroberry. A cóż to takiego? Debianopochodny system na RaspberryPi do zdalnej obsługi sprzętu astrofotograficznego. "Chałupnicza" i otwartoźródłowa alternatywa dla ASIAIR - dedykowanego oprogramowania od firmy ZWO. Które swoją drogą też stoi na malince, obsługuje tylko Canony/Nikony i dedykowane kamery od ZWO, a kosztuje ponad 3x tyle (1500 zł za standardową wersję vs 350 za raspbery Pi 4 model B 8gb). Wg. wielu opinii asiair działa zdecydowanie szybciej i ma przyjaźniejsze oprogramowanie, ale szkoda mi było tego nie przetestować.
Jak to działa?
Instaluje się system pobrany z https://www.astroberry.io/ na karcie pamięci, wkłada w raspberry, podpina kable, uruchamia malinkę i łączy z jej nowo utworzonym hotspotem. A tedy przez stronę internetową/VNC możemy podłączyć się do sprzętu i obsługiwać wszystko z ekranu swojego laptopa.
Zanim jednak do tego doszło, musiałem trochę pokombinować jak astroberry umieścić w pobliżu teleskopu i to tak, żeby nie dochodziło do plątania się kabli . Ostatecznie wykorzystałem krótką szynę dovetail i miejsce na guider (guider mam wpięty w miejsce szukacza). Przewierciłem obudowę (oczywiście zaizolowałem od spodu żeby śrubki nie stykały się z płytą główną) i przymocowałem do szyny, całość łatwo i wystarczająco sztywno jest teraz montowana na teleskopie. Dzięki niezmiennemu położeniu względem tuby, aparatu i kamerki, nie dochodzi do plątania się kabli, co jest chyba kluczowe przy organizacji sprzętu. Oczywiście z samymi kablami też muszę jeszcze zrobić porządek, ale to już temat drugorzędny
Efekt podłączenia całego sprzętu widoczny na zdjęciu.
Do raspberry podpięty jest montaż (przez pilot SynScan, ale nie jest to jedyna opcja) i kamerka do guidingu. Podpinałem jeszcze aparat, ale ostatecznie nie ogarnąłem jeszcze jego obsługi z poziomu astroberry i wolałem focić z wykorzystaniem MagicLantern.
I po co to wszystko?
A no po to, że teraz mogę z pomocą ekranu komputera ustawić montaż metodą dryfu (bardzo precyzyjne wyrównanie na gwiazdę polarną), skakać po niebie w poszukiwaniu obiektów i co najważniejsze - odpalić guiding bez konieczności wystawiania laptopa na noc na zewnątrz
Wrażenia?
Sprzęt ma potencjał, jest dość toporny ale nie uważam żeby chodził wolno. Może to kwestia tego, że zainstalowałem go na mocnym raspberry, może tego że jestem mniej wymagający
Obsługa wszystkiego ma imo dość wysoki próg wejścia, metodą prób i błędów potrzebowałem trzech nocy żeby poprawnie odpalić guiding, ale jeszcze nie udało mi się zsynchronizować montażu z tutejszą aplikacją do przeglądu nieba (KStars). Chodzi o to, że montaż, który miał się przemieścić na jakiś obiekt, przemieszczał się o 30-40% w osi DEC za daleko.
Sama aplikacja KStars jest właśnie dla mnie najbardziej toporna w całym oprogramowaniu i wiele bym oddał za możliwość używania Stellarium. Może i tak się da, będę musiał poszperać. Póki co postanowiłem że ogarnę ją chociaż w stopniu podstawowym, bo może okaże się że nie będzie taka zła.
Niemniej główna (dla mnie) funkcjonalność - guiding - jest bez zarzutu. Astroberry posiada zainstalowany PHD2 który działa dokładnie tak samo jak w desktopowej wersji. Pomógł mi ustawić montaż na gwiazdę polarną, a późniejsze prowadzenie bez problemu wyciągało 3-minutowe zdjęcie z punktowymi gwiazdkami. Dłuższych sesji nie próbowałem, bo zbyt przepaliłyby obiekt, który zaprezentuję w następnym poście
Także Astroberry spełnia w stopniu wystarczającym swoją funkcję i ma możliwości na dużo dużo więcej. Ale to wszystko wymaga sporo nauki. Bądź obejrzenia tutoriali, których nie che mi się oglądać
@Oczk Skubany To tłumaczy czemu nic nie wstawiałeś W stellarium ta wtyczka do obsługi teleskopów ogarnia indi. Wystarczy wpisać IP astroberry. Zastanawiam się bardziej jak ogarnąć avikowanie. Kurczę, 3 dni ustawiania. To przecież można do głowy dostać
@TymczasowyNick66 Będę musiał przetestować i ogarnąć ten INDI serwer No 3 noce, bo kompletnie nic nie czytałem odnośnie obsługi astroberry, poza uruchomieniem
Dawno tu nie zaglądałem Ale po ostatnich nocach, mam wreszcie trochę materiału na dwa, może trzy posty Najpierw najszybszy temat, a mianowicie wreszcie kontynuacja #ksiezycchallenge !
Zdjęcia zrobiłem o 3:40, kiedy to wyszedłem sprawdzić, czy bateria w aparacie już się wyczerpała (a wyczerpała się godzinę wcześniej) i setup nie był też taki "księżycowy" jak ostatnio, bo miałem zamontowany flattener który skracał ogniskową (i zwiększał światłosiłę), a kompletnie nie chciało mi się bawić w przepisanie sprzętu i przedłużek o tej godzinie.
Nigdy nie fotografowałem tak małego "rogalika" i okazało się to sporym wyzwaniem, ze względu na drastyczną zmianę jasności względem większej widoczności, a dodatkowo księżyc był jeszcze nisko nad horyzontem i atmosfera też dołożyła swoją cegiełkę.
Nie jest to najlepsza fotografia księżyca jaką zrobiłem, ale za to jako-taka.
Canon eos 1100D astromod
Skywatcher 72ed + flattener, ogniskowa 357, f4.9
Stack 40/100 zdjęć
klatka 1/100s
iso 100
A na dokładkę dorzucę jeszcze pojedynczą klatkę z 1 sekundą naświetlania Wartość artystyczna żadna, ale fajnie widać "ciemną stronę" - jest to pełny kadr na ustawieniach jak wyżej, ofc poza czasem naświetlania. Nawet jakiś meteor się załapał
@sireplama a ja wczoraj na ławeczce sobie klanpnąłem i jaki pokaz trafiłem ;) chociaż do tej pory to zawsze pojedyncze i małe widziałem to wczoraj to bajka.
@Dijego jeżeli nic na miejscu nie znajdziesz, to możesz napisać do Michała Kałużny z https://astrofotografia.pl/ i wysłać mu paczkomatem. Sprawdzony i zaufany gość, rok temu dałem za modyfikację 300zł
Zdjęcie gromady kulistej NGC6652 znajdującej się w konstelacji Strzelec niecałe 30 000 lat świetlnych od Ziemi. Fotografia została wykonana przy pomocy dwóch najpotężniejszych kamer Kosmicznego Teleskou Hubble’a: Advanced Camera for Surveys i Wide Field Camera 3.
Mgławica Pierścień, znana również jako Messier 57 na nowym zdjęciu zrobionym przez Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba. W jej centrum znajduje się otoczony gazowymi obłokami mały Biały Karzeł.
Uchwycona w bliskiej podczerwieni przez Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba ciasno związana para aktywnie formujących się gwiazd - Herbig-Haro 46/47. Widoczna jako pomarańczowo-biała plama pośrodku czerwonych kolców dyfrakcyjnych (to w skrócie linie spowodowane dyfrakcją światła na konstrukcji podtrzymującej zwierciadło wtórne) oddalona jest o około 1470 lat świetlnych i ma raptem kilka tysięcy lat. Warto przy tym pamiętać, że normalne obraz byłby czarno-biały - kolory zostały dodane, by ułatwić zbieranie informacji.
Nowe zdjęcie z należącego do Europejskiego Obserwatorium Południowego (ESO) teleskopu VISTA (Visible and Infrared Survey Telescope for Astronomy) przedstawiające mgławicę refleksyjną IC 2631. Oddalona o 500 lat świetlnych od Ziemi znajduje się w południowym gwiazdozbiorze Kameleona i składa się z obłoków pyłu, odbijające światło emitowane przez pobliskie gwiazdy.
Mgławica w centrum nowego zdjęcia ESO jest oświetlona głównie przez gwiazdę HD 97300, która jest jedną z najmłodszych, najmasywniejszych i najjaśniejszych gwiazd w jej sąsiedztwie.
Ja widzialem dwa razy w życiu, jest to niezapomniane przeżycie , jeden przelecial tak blisko mnie że słyszałem dźwięk trudny do opisania a po krotkim momencie zapach spalenizny.
W zeszłym tygodniu robiłem nadal trochę próbne zdjęcia nowym samyangiem 135mm, finalnie złożyłem godzinę materiału (90s klatki). Jestem całkiem zadowolony z rezultatu, widać nawet słynne filary stworzenia (to czarne po środku w ramce z zoomem).
Za to na pewno muszę jeszcze poćwiczyć edycję, szczególnie zmniejszanie gwiazdek.
Mgławica Orzeł i Mgławica Omega
#astronomia #astrofotografia
(wrzucam drugi raz bo za pierwszym razem zdjęcie się nie dosłało XD, uroki bieda neta na wsi)
Nowe zdjęcie z Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba zrobione przez Johna Bozemana przedstawiające gromadę Westerlund 2. Zawiera ona jedne z najgorętszych, najjaśniejszych i najbardziej masywnych znanych gwiazd.
Uchwycona przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a masywna gromada galaktyk o nazwie eMACS J1353.7+4329. Znajduje się około osiem miliardów lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiorze Canes Venatici. Według oświadczenia Europejskiej Agencji Kosmicznej, ta gromada galaktyk jest "tworzącym się potworem", składającym się z co najmniej dwóch gromad galaktyk w procesie łączenia się ze sobą. Jasne łuki widoczne na zdjęciu to oznaki soczewkowania grawitacyjnego.