
Z pamiętnika lidera - Warto, nie warto #1
hejto.plDzień dobry,
Dziś przychodze do Was z pierwszym odcinkiem nowej serii - "Warto, nie warto", w której będę Wam podrzucał wskazówki, co warto robić w #korposwiat, a czego unikać jak ognia.
Kilka szybkich wskazówek na dziś, pogrupowane w parach połączonych tym samym tematem - no to lecimy:
-
WARTO dawać z siebie zawsze 90-100%
Łatwo jest zauważyć, gdy ktoś pracuje przy końcu skali swoich możliwości i stara się dobrze robić swoją robotę. Pracuj tak, żeby ludzie to widzieli.
-
Ale NIE WARTO dawać z siebie ponad 100%
Większość ludzi, która nauczyła się grać w tę grę i tak pracuje na pół gwizdka. Dając z siebie więcej, szybko się wyróżnisz jako ten od roboty i zostaniesz zawalony zadaniami. A wszyscy wiemy, że to najgorszy możliwy scenariusz.
-
WARTO dotrzymywać terminów
W korpo terminy to świętość, dzień po terminie leci eskalacja i ludzie zaczynają się drzeć. Dotrzymuj terminów, których nie możesz przekroczyć, a na te, które musisz przekroczyć, przygotuj dupochron i upewnij się, że wszyscy, którzy mają wiedzieć, wiedzą odpowiednio wcześniej, że je przekroczysz i o ile. Przesunięcie terminu to żaden problem, jeśli zrobisz to na tydzień lub 2 tygodnie przed terminem. Zmiana terminu 1 dzień po terminie, jest to już niemal niewykonalna.
-
Ale NIE WARTO oddawać zadań dużo przed terminem
Jeśli deadline to piątek do końca dnia, nie kończ swojego zadania w poniedziałek, oddaj je pod koniec dnia w czwartek, albo w piątek rano. Jeśli oddasz je w poniedziałek, szef zawali Cię dodatkową robotą na kolejne kilka dni. A do tego Twoi koledzy podejrzą Twoje zadanie i na jego podstawie (lekko przerabiając) oddadzą swoje. Czy tego chcesz, czy nie, zrobisz większość roboty za nich, zupełnie bezinteresownie, a może nawet bez: dzięki za pomoc. Co gorsza, skoro oni będa mieć więcej czasu, mogą przerabiając Twoją robotę, zrobić ją lepiej. To nie takie trudne, szczególnie, gdy większość roboty jest już zrobiona.
-
WARTO się opierdalać
Naucz się znajdować czas na obijanie w pracy, tak, żeby nie przychodzić do domu zmęczony i wypalony. Zautomatyzuj część swojej pracy, przygotuj templatki na najpopularniejsze zadania, zrób wszystko to, co w przyszłości ułatwi Ci korpożycie i wygospodaruje trochę czasu dla siebie. Inaczej szybko się wypalisz i przestaniesz być przydatny dla firmy. A to już ostatni krok przed zwolnieniem.
-
ale NIE WARTO dać się złapać na opierdalaniu
Jak już się obijasz, to rób to z glówą, nie daj innym poznać, że teraz nic nie robisz. Nie graj chamsko w gierki, nie oglądaj filmów na YT czy Netflixie, gdy dookoła Ciebie siedzą ludzie, którzy mogą Cię za to podjebać. Ludzie w korpo są pamiętliwi i przy okazji, gdy będzie im brakować punktów, wepchną Cię pod pociąg, nawet w żartach, z których Ty się będziesz tłumaczyć
Nawet nie wiesz, ile razy słyszę o gościach czytających książki i oglądających filmiki i nie jest to mowa o mnie xD
-
WARTO znać biurowe ploty
Musisz ogarniać, co się dzieje dookoła Ciebie. Jeśli są plotki o zwolnieniach, to nie rób o nich memów, tylko szukaj pracy. Jeśli jest plotka o tym, że jakieś stanowisko może się zwolnić, a Ty na nie czekasz, to daj się poznać z lepszej strony menedżerowi tego stanowiska. Jeśli jest gość albo laska z wybitnie kiepską opinią, to staraj się trzymać z daleka.
-
ale NIE WARTO być obiektem tych plotek
Rób wszystko, żeby te plotki nie były o Tobie. Gdy padnie na Ciebie, to za dużo już z tym nie zrobisz, korpo raczej nie zapomina, a ludzie to chuje. Pamiętaj o tym ;)
-
WARTO pomagać innym
Jeśli ktoś utknął i możesz mu pomóc w 10 minut, to pomóż. Dobrze mieć w korpo ludzi, którzy kojarzą Cię z czymś więcej niż zieloną kropką na Teamsach. Dzisiaj Ty komuś ogarniesz Excela, jutro ktoś Ci powie, że projekt, do którego chcą Cię przypisać, to płonący burdel.
-
ale NIE WARTO robić za darmowy helpdesk
Pomóc raz to koleżeństwo, pomagać codziennie w tym samym to już frajerstwo - drugi etat, tylko bez drugiej wypłaty. Pokaż raz, jak coś zrobić, podeślij instrukcję i niech człowiek sobie radzi dalej sam. Bo jak za każdym razem zrobisz to za niego, to nagle jego problem stanie się Twoim “obowiązkiem” (problem małpy). A przy podwyżce usłyszysz, że przecież tylko pomagasz, albo nikt nie będzxie pamiętał, że pomagałeś ;)
-
WARTO mówić o swoich sukcesach
Zrobiłeś coś, co oszczędziło zespołowi czas, pieniądze albo kolejną gównoburzę?
Powiedz o tym szefowi, wrzuć krótkie podsumowanie, pokaż konkrety. W korpo dobra robota nie broni się sama, bo nie ma ust, za to kolega z sąsiedniego biurka ma i właśnie opowiada, jak bardzo dowiózł projekt, przy którym poprawił dwie komórki w tabelce. A Ty dalej siedzisz cicho, choć Twój sukces, przy jego, był spektakularny.
-
ale NIE WARTO przypisywać sobie cudzych zasług
Nie rób z zespołowej roboty opowieści o tym, jak sam uratowałeś świat. Ludzie może nie powiedzą Ci tego w oczy na spotkaniu, ale doskonale zapamiętają, kto zapierdalał, a kto tylko przekleił wyniki do prezentacji i ładnie o nich opowiedział, spijając całą śmietankę. Podziękuj konkretnym osobom i zaznacz swój wkład. Chwilowy lans jest fajny, ale następnym razem możesz zostać sam z Excelem i ręką w nocniku, bo nikt Ci więcej nie pomoże.
Jak Wam się podobała taka forma i pomysł na serię?
Dajcie znać w komentarzach i do następnego razu ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#pracbaza #korposwiat #zpamietnikalidera #korpo


