@razALgul wiesz- czasem trzeba ponarzekać i spuścić z siebie co się nagromadziło żeby nie zwariować, tylko niech to ma jakiś sens i cel, a nie żeby to było takie użalanie się nad sobą dla samego użalania. Ale bardziej to mnie irytuje to jego całkowicie nastawione na niezmienność racji podejście, gdzie ludzie całkiem szczerze mu doradzali rozwiązania tego na co narzekał... i nic. On tego nie zmieni, on tamtego nie spróbuje, on jeszcze czegoś innego nie sprawdzi. Nie i już. Ale zaraz potem zaczyna kolejną rundę płaczów i takiego pierdolenia wokół komina jak mu to nie jest źle i jak to wszystko się nie zmówiło przeciwko niemu i chlip chlip współczujcie mi. Za drugim razem jak to zobaczyłem to tylko się utwierdziłem w przekonaniu, że to co zauważyłem za pierwszym razem to nie był jednostkowy przypadek i on zwyczajnie nie chce żadnej zmiany. Nie chce się zmienić. Nie chce próbować niczego innego. Bo on to czego chce to mieć na co narzekać i robić z siebie największą ofiarę. Losu, spisku, nie-spierdoxów, żydomasonów, czy innych ludzików z Marsa. Wina jest wszędzie i we wszystkich tylko nie w nim, on jest tylko zawsze dręczoną ofiarą.
"I tak kurwa do zajebania"