Wyjeżdżam sobie dzisiaj z marketowego parkingu, ale to taki parking, gdzie sklepy wokół, to euro RTV, lumpex, Chińczyk, sklep rybny i chyba dywany, czy coś. Jest dużo samochodów, ale nie ma tam takiego ruchu, jak na parkingach biedro/sinsayów itp. Są więc dwa samochody przede mną, a przed nimi przejście. Idzie sobie po nim facet, ok 70 lat i się przewrócił. Wyłożył się jak dlugi na pasach. Ja patrzę w około, czy mam miejsce żeby wycofać i zjechać na chodnik. Te dwa samochody stoją dalej i nikt nawet okna nie otworzył. Facet się trochę przeczołgał, wstał i oparł się o słupek na chodniku. Samochody pojechały. Ja zjechałem, rozpytałem co się stało i jak się czuję. Powiedział, że mu słabo i dzisiaj akurat jakoś ma problem z chodzeniem i ogólnie szedł na autobus, bo samochód zostawił u mechanika. Odwiozłem chłopa do domu i wsio. Co jednak jest najgorsze dla mnie, to te dwa samochody... Nikt k⁎⁎wa nawet się nie zainteresował, zero reakcji... Dramat. Muszę się wyżalić, bo mnie to mocno wkurzyło. #ludzkaznieczulica

Komentarze (18)

@razALgul nieudzielenie pomocy jest przestępstwem. Co prawda nie wierzę, żeby milicji chciało się ścigać coś takiego, ale jeśli masz nagranie lub chociaż numery rejestracyjne, to możesz podpytać.

@MostlyRenegade znając życie i tak bluesystem by mnie olał... Kamerę mam, ale jak na złość kartę sd zostawiłem w pracy.

@razALgul wyobraź sobie że stałem w korku, korek o dziwnej porze, co chwilę jakieś auto omija czerwoną Ibizę. Myślę ki huj jej nie zepchną. Mając wyjebane jajca w korku wrzucam awaryjne i idę parę aut do przodu zobaczyć o co kaman. W środku kobita, niemowlę i babcia. Auto nie odpala, powiedziałem że zepchniemy na bok i zobaczymy co się dzieje. Ona że już aku pada bo próbuje od 20 min stąd ruszyć... Czujecie bazę 👿 z 50 aut ich minęło i huj.. Nikt nie pomógł. Jak zacząłem pchać to dobiegł inny facet i pomógł. Nosz kur..... Ręce mi opadły...

@pawel-4 podobnie miałem parę lat temu w Szczecinie. Ruchliwa ulica i dziadkowi umarł Matiz i nikt się nie ruszył, żeby pomóc. Wysiedliśmy z kolegą z samochodu i zepchnelismy Matiza na parking. Też przez dobrych kilka minut nikt dupy nie ruszył, tylko ludzie cisnęli klaksony.

@razALgul @pawel-4 akurat w sytuacji, gdy nie widać, żeby komuś działa się krzywda rozumiem, że ludzie sami się nie zatrzymują. Jak komuś popsuje się auto to może wysiąść, zamachać i na pewno ktoś pomoże, a nie żeby każdy przejeżdżając miał się zatrzymać i pytać o co chodzi. Oczywiście pierwsza pomoc to coś innego.

@nyszom ale ziomek się czołgał po pasach... To nie było potknięcie. Tam było widać, że trzeba facetowi pomoc. W innych przypadkach, to tak jak piszesz.

@razALgul typowe, przecież wysiąść z auta to taki problem. Masakra 😬 Z doświadczenia - jeśli masz taką sytuację, to nie bój się zadzwonić na pogotowie. Gdyby facet miał zawał, albo zator płucny, to mógł się nawet przekręcić w twoim samochodzie. Najwyżej by się nie zgodził, ale przynajmniej zrzuciłbyś z siebie tą odpowiedzialność za złą diagnozę.

@AureliaNova i w tym cały problem.

Kto ma miękkie serce powinien mieć twarda dupę. Przypadki w których oddający portfel miał problem bo okazywało się że w środku jest rzekomo za mało, sytuację gdzie mężczyzna pomógł kobiecie i dostał oskarżenie o molestowanie a do tego cały ten polski system i brak jakiegokolwiek zaufania do służb, gdyby dziadek zszedł w samochodzie to ktoś mógłby się przyczepić o nieudzielenie pomocy, bo OP odwoził do mieszkania zamiast wezwać pogotowie. Kilka takich afer w mediach i mamy tego efekt.

Efektem jest że ludzie stosują się do pierwszej zasady udzielania pomocy czyli zadbania o własne bezpieczeństwo, w tym przypadku prawne, bo nigdy nie wiesz komu pomagasz jaki będzie tego finał końcowy, czy z osoby która pomogła nie staniesz się świadkiem albo oskarżonym więc się nie wychylasz, będąc osobą postronna nie udzielając pomocy w praktyce nikt nie będzie za to scigał.

@pokeminatour za nieudzielenie pomocy jest paragraf. I jak najbardziej się z tego ściga. I generalnie polskie prawo chroni osoby pomagające. No ale też zupełnie po ludzku - pozwolić, żeby ktoś ewentualnie zmarł?

@AureliaNova polskie prawo a jego interpretacja to dwie różne rzeczy a to wszystko trzeba przemnozyc przez zeznania swiadków. Najbardziej to widać w obronie koniecznej. Widzisz kobietę która szarpie jakiś facet i chcesz pomóc, poza sytuacja gdzie był to obcy facet który odejdzie od razu to ryzykujesz scenariusze w których A) przerwałes gre wstępna do BDSM patusów i A1) dostajesz wpierdol od patusa, zgłaszasz na policję a ona nie wykrywa sprawcy A2) zaatakowałes, pobiłeś jej konkubenta i za to odpowiadasz bo tak zeznaje świadek B) Przekroczyłeś obronę konieczna, bo akurat chodzisz na treningi boksu albo użyłeś jakiegoś przedmiotu który miałeś pod ręką.

Możesz również stać z daleka, zadzwonić na policję i generalnie tak według tego systemu powinno się robić zawsze a nie samemu cokolwiek robić, tylko że ona przyjedzie po 2 godzinach jak nikogo nie będzie. A jak sobie pójdą jak zobaczą policję z daleka a ty zostaniesz to ryzykujesz nieuzasadnione wzywanie służb.

Pozwolić żeby ktoś ewentualnie zmarł - ja mam lekka fobie społeczna, obcych ludzi traktuje jako potencjalne zagrożenie, do tego jestem pesymista więc te sprawy zostawiam komuś innemu, dla mnie im mniej interakcji z ludźmi tym mniej potencjalnych problemów.

Ale to jest "normalne" zachowanie ludzi. Jeśli jest więcej osób na miejscu zdarzenia ludzie wychodzą z założenia, że ktoś inny na pewno się zatrzyma, udzieli pomocy itd.

@razALgul ostatnio tak się kobita wypierdoliła z chodnika tuż przed mój samochód. Baba jakoś tak 50+, szła z pizzą, zachwiała się, po czym upadla na jezdnię. Żadna menelica, w miarę normalnie ubrana. Podchodzimy, pomagamy wstać, pytamy czy wszystko ok. Bełkocze. Na⁎⁎⁎⁎na, czuć od niej alko. Każe się odwieźć do domu. Nochybajapojebalo.jpg

Odstawiliśmy na druga stronę chodnika i odjechaliśmy. Podejrzewam, że to nie znieczulica a historie jak taka powodują, że część ludzi nie zatrzymuje się aby pomóc.

@razALgul Ja zawsze podchodzę w takich sytuacjach, kilka razy wzywałem 112. Pisałem już jak mnie wkurza to ich durne przepytywanie ("czy telefon, z którego pan dzwoni, to jest pana?"). Trzeba sobie pomagać, bo zawsze możemy być w podobnej sytuacji i potrzebować pomocy.

Zaloguj się aby komentować