Dyskusja użytkownika festiwal_otwartego_parasola
Warszawa, lata 30. w kolorze
#warszawa #fotografia #historia
z insta: powarszawsku





Warszawa, lata 30. w kolorze
#warszawa #fotografia #historia
z insta: powarszawsku





https://warszawa.ap.gov.pl/wp-content/uploads/2021/07/Kronika131.pdf
Negatywy zdjęć znalazł fotograf Michćl Geins w 1993 r. Leżały na strychu kamienicy w Passau w kartonie po butach. Wartość fotografii docenili Państwo Diekmannowie – właściciele wydawnictwa Verlagsgruppe Passau i odkupili je od znalazcy. Nie znamy imienia i nazwiska autora zdjęć. Wszystko wskazuje, że był żołnierzem Wehrmachtu. Nie wiemy dokładanie, jaki szlak bojowy przeszedł on i jego jednostka. Ze stanu poszczególnych obiektów – budynków i ulic – oraz zdarzeń i sytuacji przedstawionych na fotografiach wiemy, że w Warszawie pojawił się jesienią 1939 r., prawdopodobnie w październiku lub listopadzie. Nie udało się wyjaśnić, w jaki sposób zdjęcia znalazły się w Passau. Być może, jak przypuszcza Stefan Rammer, dziennikarz Passauer Neue Presse, żołnierz oddał je do wywołania podczas urlopu (w okresie Świąt Bożego Narodzenia 1939 r. lub nieco później). Dlaczego nie odebrał zdjęć? Wiele miesięcy trwała praca polegająca na prostowaniu i czyszczeniu negatywów. W 1995 r. w Niemczech ukazał się album Warszawa, jesień 1939 r., zawierający część odnalezionej kolekcji. Fotografie zostały także zaprezentowane podczas wystaw w Niemczech i Austrii, cieszących się dużym zainteresowaniem. Wielość udokumentowanych miejsc i sytuacji pokazuje, że autor mógł przemieszczać się po Warszawie swobodnie. Czy zdjęcia robił z własnej inicjatywy, czy też leżało to w zakresie jego obowiązków? Raczej to pierwsze. Fotografie mają charakter osobisty i pamiątkowy. Autor wydaje się najnormalniej w świecie ciekawy nowego otoczenia. Przede wszystkim jednak towarzyszy mu poczucie misji, sposób myślenia żołnierza kraju zwycięskiego – upamiętnia szlak bojowy, następnie już w Warszawie kieruje obiektyw na zniszczone pierwszymi bombardowaniami i walkami budynki i ulice, groby, okopy, sprzęt wojskowy, jeńców. Na ścianach warszawskich domów wciąż wiszą plakaty wzywające do walki z najeźdźcą, na których żołnierz polski bagnetem przebija dłoñ wroga sięgającą po ziemię ojczystą. Jednocześnie widać już ogłoszenia okupacyjne – przepisy porządkowe i zawiadomienia o wykonaniu wyroków śmierci. Czytający je warszawiacy dopiero zaczynają odczuwać nadchodzącą grozę. Szczególne zainteresowanie fotografa wzbudza ludność żydowska. Dzieci, dorośli, starcy, jeszcze bez opasek z gwiazdą Dawida na rękawach. Na zdjęciach nieco zaciekawieni, lekko uśmiechnięci, nieświadomi swojej tragicznej przyszłości. Obiektyw wychwytuje kolejki stojących po żywność, uchodźców z tobołami, żebrzącego na ulicy mężczyznę z dwójką dzieci. Starsza kobieta ciągnie kawał drewna – prawdopodobnie na opał. Mężczyzna niesie trumnę na plecach. Karawan przemierzający ulice Warszawy zwiastuje nadchodzące lata nieszczęść.
@AureliaNova dzieci szybko się brudzą. Buty były drogie, a dzieci szynko wyrastały, więc nikt nie interesował.
Kibel jeden na kamienicę jest logiczny. Wtedy duża część Warszawy nie miała kanalizacji, więc logiczne, że kibel był na paterze i jeden, a nie 10.
Tynk obdarty to standard i dziś w biedniejszych dzielnicach. Nie wpływa jakoś negatywnie na standard życia, żeby mówić, że to jakaś turbobieda.
Na pewno żyło się skeomniej niż dziś, ale nie przesadzajmy z tą biedą. Takie były wtedy standardy i w USA, Niemczech czy Francji wielu żyło tak samo, albo gorzej.
@shogoMAD bardzo głupi pomysł, wtedy trzeba było realne pieniądze za to płacić. Teraz się kupuje na Allegro trzy papierowe akcje przedwojennej fabryki za 100 zł, "reaktywuje firmę" i domaga reprywatyzacji kilku ha po dawnych zakładach. Tzn teraz to może nie, ale kilka lat temu takie rzeczy się robiło ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Zaloguj się aby komentować