W poprzedniej robocie w pokoju ze mną siedział taki Zbyszek. Zbyszek był po 50tce i ogółem to nie szło mu jakoś dobrze w życiu.

Zbyszek jak miał 20-parę lat to miał żonę. Mieli mieć dziecko. Niestety żona poroniła. Małżeństwo się rozpadło.

Nie znam szczegółów ale od tego czasu Zbyszek wegetował i nigdzie nie był przywiązany. Wynajmował mieszkania, miał jakieś koty przybłędy. Wegetował sobie tak, zbierał stare gitary elektryczne. Tak minęło mu kilkadziesiąt lat. Oczywiście bycie samotnym tyle lat źle podziałało mu na psychikę. Był zakapiorem, lekko spaczonym na punkcie polityki. Zawsze siedział po godzinach bo i tak w domu nie miał co robić. A potem był zły na resztę pracowników bo inni nie chcieli zostawać po godzinach on odwalał za nich całą robotę po godzinach. Pił dziennie z dwa energole, kilka kaw i wypalał szluga co godzinę. W końcu poznał jakąś rozwódkę z córką. Wziął kredyt, kupił mieszkanie. Zamieszkał z nią. Siedział jeszcze więcej po godzinach aby spłacić kredyt. Ale i tak kobita miała dobry wpływ na niego i był trochę mniejszym zakapiorem.

Kiedy wydawało się, że chociaż na starość ułożył sobie życie to dostał zawału, albo udaru. Dokładnie to nie wiem. Przeżył ale słabo z nim.

Generalnie puenty brak. Chciałem się wygadać.

#przemysleniazdupy

Komentarze (35)

@SzubiDubiDU to ja mam też historię podobną, chociaż finał jednak bardziej optymistyczny.

W poprzedniej robocie był taki Tomek. Facet jak Wiking, długie włosy, wielki jak niedźwiedź, jeździł motocyklem i był tzw. koordynatorem. Dobrze zarabiał, wygadany, podobał się dziewczynom z pracy. Nagle przyszły zmiany i go zwolnili a on stwierdził, że zmienia życie. Wyprowadził się z żoną na wieś gdzieś na Mazury. Zamieszkali kątem u teściów. Sprzedał motocykl, sprzedał mieszkanie. Kupił na tym zadupiu kawałek ziemi i stwierdził, że będzie tam zupełnie sam budował dom. I tak buduje... 12 lat. Sam. W międzyczasie pracuje na produkcji w jakimś januszexie i zaliczył woltę umysłową. Wierzy, że zabiorą nas obcy z UFO, 5G i wiatraki nas zabijają, że światem rządzą macki mafii założonej przez jaszczury. Został królem teorii spiskowych a uratować nas mogą jedynie Braun albo ten od Ludwiczka.

@Dynamiczny_Edek proszę się nie śmiać z ludzi z udarem. Owszem może wpłynąć na pracę mózgu ale nie słyszałem jeszcze o przypadku aby od udaru ktoś się stał sznurem. A historii udarów znam dużo.

@Dynamiczny_Edek @koszotorobur faktycznie, może zareagowałem zbyt stanowczo. A może to moje spektrum każe mi się przypierdalać w dążeniu do absolutnej dokładności w doborze słów? I na obronę @Dynamiczny_Edek przypadek pana Lisa z TVNu faktycznie, może służyć za przykład. Chociaż u niego chyba bardziej uwidoczniła się agresja i negatywne emocje. Btw. Moja żona jest fizjoterapeutką ze specjalizacją w udarach. Często opowiada mi (zachowując anonimowość pacjentów oczywiście) o tym w jaki sposób na kogo zadziałał udar.@koszotorobur

@Taxidriver ja znam tylko jedną bliską historię z udarem i akurat to że ktoś może się stać szurem to możliwe. W znanej mi historii, osoba po 2 udarach stała się dziecinna, nic nie brała do siebie, ogólnie tv, jedzenie, sen. Rozmowa jak z 13 latką, jakieś żarty typu podkładanie nogi czy chowanie rzeczy dla dorosłej córki.

Ogólnie udar to tragedia i warto umieć go chociaż w jakimś stopniu zdiagnozować aby móc jak najszybciej wezwać pomoc.

@SzubiDubiDU karma do c⁎⁎ja wróciła. Miałem podobnego debila w pracy ale jego historia zaczyna się jeszcze lepiej - wziął duży jak na tamte czasy kredyt dla kolegi z pracy. Kolega kazał wypłacić kasę,zabrał i tyle go widzieli xD a przecież dogadali się,że on będzie spłacał i mu oddawał co miesiąc na wypłatę

@Belzebub ale on nie był chujem. Los go tak poprowadził, że stał się zgorzkniały. Nazywanie chujem kogoś bo miał same porażki w życiu to kretynizm.

@SzubiDubiDU chuj bo się zachowywał

Jak zachowywał. Czyli zostawanie na nadgodziny i potem byciem złym na innych,że mają do czego wracać poza pracą. U mnie doszło nawet do tego,że taki kolejny chuj kręcił aferę że „tylko oni ciężko pracują po kilkanaście godzin a inni w dupie mają” i latał się żalić do szefa robiąc pozostałym pracownikom pod górkę.

@1312 a potem stary zjeb będzie siadał z ukraińskim petem w japie,kręcił wąsa i opowiadał opowieści z mchu i paproci i ci wyłoży o życiu jak trzeba żyć xD

@Belzebub 

i potem byciem złym na innych

Ta tam, nakręciłeś się. Miałem kiedyś takiego w pracy - gbur, mruk, nawet dla szefostwa niezbyt uprzejmy, dziwny człowiek.


Potem go trochę lepiej poznałem, okazało się że miał córkę która od uradzenia była kaleką w stopniu zawansowanym, całe życie tylko zabiegi opieka terapie bez cienia szansy na normalne życie, a zmarła mu niedawno (w końcu). A żona nie chce więcej próbować dzieci bo ma za dużą traumę po 13 latach piekła.

Także ten. Łatwo mówić że nie powinniśmy przenosić do pracy stresu z domu, bo to nieprofesjonalne, ale to tak właśnie - łatwo mówić.
Facetowi życie dało po piździe i tyle.

@Opornik zwykłe pierdolenie - jak mi się słabo wiodło,mój ojciec umierał i kilka innych rzeczy złożyło się do kupy to nie wyżywałem się na innych Bogu ducha winnych ludziach tylko tym bardziej starałem się być dla nich miły i wyrozumiały bo każdy toczy swoją walkę z demonami. Jeśli nie potrafisz zapanować nad swoimi emocjami i przerasta cię twoja sytuacja to idź do psychologa lub psychiatry a najlepiej jedno i drugie a nie psuj życia wszystkim wokół swoimi toksynami.

To co powiem jest brutalne ale nikt nie kazał im się opiekować tym dzieckiem tyle czasu skoro było to ponad ich siły… ale to był ich wybór więc nie mi to oceniać. Ja do pracy czy gdziekolwiek indziej chce przychodzić i robić swoją robotę a nie znosić humorki frustratów

@Opornik to prawda może zbyt pochopnie nazwałem go chujem przez swoje własne złe doświadczenia z tego typu ludźmi a trafiłem na dwóch takich asów w swoim życiu,których bez wahania nazwałbym chujami.Albo p po prostu wyciągnąłem złe wnioski po przeczytaniu wpisu.Trudno czasu nie cofnę a edycja komentarza już nic nie naprawi.

@Belzebub @Opornik Psychologia to zajebiście skomplikowany temat, który szczerze mało ludzi ogarnia. To, czy ktoś się wylewa swoje frustracje na innych, czy zamyka w sobie na cała lata, zależy w większości od tego jakie mechanizmy radzenia sobie z trudnościami wypracował, kiedy był dzieciakiem. I niestety zależy to w zdecydowanej większości od tego z jakimi problemami czy patologiami miał kontakt w domu rodzinnym.


Nie nazywałbym ludzi chujami dopóki naprawdę się o to nie postarają. Często są to po prostu ludzie mocno pokiereszowani przez los, którzy kompletnie nie umieją sobie z tym radzić. Czasem od takich ludzi się trzeba odciąć, w trosce o własne zdrowie psychiczne, ale cały czas nie ma co wrzucać ich do worka z napisem "chuj", jeśli nie pozna się ich problemów trochę lepiej.

@LondoMollari generalnie może musimy zacząć od tego,że w moim odczuciu „chuj” to niespecjalnie mocna obelga stąd rozbieżność pomiędzy odczuciami.


Dwa - zgadzam się z tym. Problem jest jednak nie w samych mechanizmach co w ludziach,którzy widzą,że zaczynają być traktowani jako zło konieczne. Ergo do takiego pracownika nikt albo mało osób przyjdzie pogadać jeśli zupełnie nie musi. To jest długi proces gdy zaczynają odwracać się od ciebie ludzie - od chujków,których ja poznałem zaczęły odwracać się nawet własne dzieci jak tylko osiągnęły pełnoletność.

@SzubiDubiDU pracowałem z podobnym typem.

Gość przed 50, dostał udaru w pracy.

Odratowany, ale "ciut" mu odbiło.

Zaczął na cały regulator w pracy śpiewać pieśni kościelne plus na ostro weszła mu wtedy choroba zawodową spawaczy - picie.

Żył jeszcze 4 lata, znaleziony w domu (mieszkał sam bo go wszyscy zostawili jak mi odjebało) umarł na zawał.

@SzubiDubiDU Do pewnego momentu myślałem, że piszesz o ziomeczku z mojej pracy, ale jednak nie xD Jest jednak ogromna szansa, że jeśli twój Zbyszek zbierał gitary, to mój Zbyszek zna go osobiście ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Dbajcie o siebie, nie pijcie energoli bo to gówno, kawy za dużo też nie, fajki rzućcie i się nie przepracowujcie, bo też was dopadnie jakiś udar czy zawał. Czy warto?

Zaloguj się aby komentować