Chłop jedzie 50 na 90. Jak by miał sraczke, to by jechał 110/90.
Inny chłop jedzie 70 na 90. Na 50 też jedzie 70. Stabilnie.
To jest najdziwniejsze. Jadę A4 za chłopem, 140 na tempomacie. Rozpoczyna się odcinkowy pomiar prędkości. Chłop zwalnia do 120, i dziwi się, że chce go wyprzedzić.
Co się dzieje z tymi kierowcami? Znaków i przepisów nie znają?
@kim_jestesmy_dokad_zmierzamy ale tak dla bezpieczeństwa to jeszcze te 10 mniej można jechać 😁
Mam wielu znajomych, którzy są na codzien całkiem normalni a na drodze zachowują się jak ostatnie melepety, nie mają pojęcia o przepisach, prędkościach, oglądają się przez ramię jak chca zmienić pas, na autostradzie jadą 110 bo tak... ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯
@pigoku skoro liczniki zawyżają prędkość, co jest prawdą, to czemu zwolnił do 120 skoro mógł i tak przyspieszyć powyżej licznikowych 140 by prędkość GPSowa wyniosła 140? Myślisz chyba odwrotnie
@camonday jest taki upośledzony kawałek dla beki nazywany autostradą gdzie jest 110 gdZies za Wrocławiem ale normalnie to jest 140. Gdzie OP widZial jegomościa to nie wiem. Odcinkowe ostatnio robią na a4 w różnych miejscach.
@Qwapi w niezabudowanym boi się jechać zgodnie z ograniczeniem, bo za szybko. W zabudowanym wstępuje w niego duch bolesnej renki Kubicy i jedzie 40% szybciej niż dopuszczalna ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@kim_jestesmy_dokad_zmierzamy Robię tygodniowo około 1400 kilometrów po Polsce, Słowacji i Węgrzech i również obserwuję jakiś j⁎⁎⁎ny regres... Nie wiem o co chodzi ale od jakiegoś czasu spotykam tyle sierot na drogach, że głowa mała, książkę mógłbym napisać... Czasami już się nawet nie chce się za kółko wsiadać, mam wrażenie że zimą i wiosną jakoś lepiej mi się jeździło, ostatnimi czasy to jakaś porażka
@Glonojad jeśli jeździsz w weekendy, to masz odpowiedź. Weekendy i lato to naturalne warunki występowania sierot na drogach. W tygodniu zazwyczaj nie spotykam takich ananasów.
@globalbus 100k km zrobiłem transitem i nie zauważyłem zwiększonej głośności. Może trzeba kupować normalne samochody, a nie wymysł francuskiej myśli technologicznej
@kim_jestesmy_dokad_zmierzamy Ostatnio jechałem z teściem ekspresówką, patrzę a chłop ma na liczniku stabilne 105 km/h, 110 km/h to już prędkość wyprzedzania, a w odcinkowym, schodzi do dwucyfrowej prędkości.
Pytam czemu, a on mi mówi, że akurat przy 105 km/h auto mu pali 5,9 l/100km - no makao i po makale.
@kim_jestesmy_dokad_zmierzamy mam wrażenie że część kierowców rzeczywiście nie wie jakie jest ograniczenie prędkości w miejscu w którym się znajdują. Widuje to regularnie: hamowanie do 90 przed odcinkowym na ekspresie albo hamowanie do 50 przy ograniczeniu do 70 lub 90.
Dodatkowo sytuacji nie poprawiają podpowiadacze wbudowane w samochód. Na odcinkach na których miałem okazję to testować wielokrotnie zdarzały się błędy.
@psalek poza ujednoliceniem prędkości (zmniejszenie ilości typów dróg) można by wprowadzić coś takiego, jak mają w Holandii przy autostradzie. Małe powtórzenie znaku z ograniczeniem.
Ale wiecie, że "ograniczenie do 90", to ograniczenie, a nie nakaz jazdy 90km/h. Jak ktoś jedzie 70, albo 105 na ekspresówce, to od tego ma prawy pas i pełne prawo tak jechać.
To, że zwalniają przed radarem, czy na odcinkowym pomiarze, to już inna bajka, że wielu nie ma pojęcia jak jeździć. Do tego tak jak i całe społeczeństwo, ogół kierowców też się starzeje. Będzie tylko gorzej, albo lepiej zależnie kto czego oczekuje
@Komenda_Miejska_Polucji 50 na 90 to mądrość? Albo 140 na drodze projektowanej na 140?
Bo nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale przeginanie w drugą stronę też dobre nie jest. Każdy takiego agenta co jedzie 50/90 będzie chciał wyprzedzić. Chyba że się w 10 osób zbiorą, i będą sobie tak jeździć, bo "oni mają czas".
@Komenda_Miejska_Polucji większa szansa że zginą jest jak jadą autostradą 80, serio. Już nie raz bym się w kogoś takiego wpakował zjeżdżając na prawy pas, albo dojeżdżając w nocy do auta które ma tak słabe światła że go nie widać. A wystarczy w takim wypadku jechać bliżej tira i już problem rozwiązany.
@kim_jestesmy_dokad_zmierzamy Oczywiście całkowicie rozumiem moment zdenerwowania, gdy widzi się takiego delikwenta przed swoją maską, szczególnie bolesne to jest dla ludzi z ADHD takich jak ja. Ale choćby nie wiem jak wielki mielibyśmy ból dupy o takie sytuacje, po mojej stronie zawsze będzie stać bezpieczeństwo, rozsądek i szacunek do innych, w przeciwieństwie do ludzi zapierdalając na drodze, pełniących w trasie rolę jeżdżącego zagrożenia. A jeśli rzeczywistość ma wyglądać tak jak @jedzczarnekoty mówi, gdzie normalność schodzi na dalszy plan, to nie powinno być akceptacji i zgody na tego typu narrację, albo nie tyle jej, co kreowanej przez nią rzeczywistości.
Prócz sytuacji zagrożenia życia, NIC nie jest warte pośpiechu na drodze. Ani pieniądze, ani emocje, ani pragnienia, ani hormony, ani wynikające z nich przyjemności. Ani międzyludzkie zobowiązania, ani nawet czyiś czas, bo on sprowadzi się do jednej z wcześniej wymienionych rzeczy.
I tu mógłbym kontynuować górnolotnie i moralistycznie, ale prawda, dlaczego to jest bez jakiegokolwiek sensu, jest dużo bardziej prozaiczna.
W Norwegii i Szwecji jest powtórzenie znaku z ograniczeniem po każdym skrzyżowaniu i przy każdej zmianie limitu. Nigdy nie trzeba się domyślać jakie jest ograniczenie na danym odcinku.
@Prytozord ale u nas też jest, nawalone tych znaków że szok. Przykład z mojego miasta - obwodnica, co kawałek stoi podwyższenie do 70. Jadą maksymalnie 59 jakby mieli ogranicznik ponad klasyczne "+10 to wolno"
@jedzczarnekoty @Prytozord Polska to jebany burdel jeśli chodzi o oznakowanie. Po przyjeździe z Norwegii nie jestem w stanie się przyzwyczaić. Wjeżdżam w zabudowany czyli 50, zaraz znak 70, potem 60, skrzyżowanie co odwołuje (czyli 50), za chwilę znowu 70, potem skrzyżowanie (50), chwila 70 i koniec zabudowanego czyli 90. To wszystko na dystansie 1-2km. Do tego co 10m tyczka z jakimś znakiem informacyjnym lub ostrzegawczym, pierdolca idzie dostać.
@Stashqo święte słowa, zwariować idzie, Ale, spotykając wiele radiowozów przynajmniej wiem po co są te 50-tki DLA BEZPIECZEŃSTWA W OKOLICY PRZEJŚCIA na totalnych zadupiach.
Bywa jeszcze gorzej. Ostatnio jechałam do Wrocławia drogą ekspresową i miałam trzy takie sytuacje. Jadę za kimś dłuższy czas prawym pasem z prędkością około 120 km/h, zaczynamy wyprzedzać ciężarówkę, nagle prędkość zwalnia do około 105 km/h. Po zakończeniu manewru z powrotem przyspiesza do 120 km/h.
Mamy obecnie dwie skrajności. Zawali drogi. Wczoraj jechałem przez taki Rzeszów 28 km/h przy właściwie zerowym ruchu bo jakiś niedzielny wyjechali na miasto.
W drugą stronę mamy zapierdalaczki i wyprzedzić muszę bo sie udusze. S19 z Rzeszowa do Lublina, jest remont stoi miejscami 60, wszyscy lecą 100 i trafia się on car i mistrz prostej w kaldi. Wyprzedza w miejscu niedozwolonym i pognał. Spotkałem go na mopie 140 km dalej. Łysy zjeb pewnie się zesrał po drodze