@splash545 chyba, że jesteś Hulk ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@peposlav chcesz, to pozwalaj się wzburzać i wyrażaj później te swoje emocje, natomiast stoik nie dopuszcza by powstały. Po co wyrażać gniew i pilnować się, żeby nie przesadzić – a o to wcale nie trudno – skoro można sprawić by w ogóle nie powstał. Złapać to odczucie w odpowiednim momencie kiedy jest w zalążku i nie dać mu paliwa by zmieniło się w emocje, z którą wtedy trzeba coś zrobić. Na tym polega stoicyzm, żeby zachować wewnętrzną równowagę w różnych okolicznościach, a nie bujać się od wzburzenia do wyładowania.
@splash545 jak to nie dać paliwa by zmieniło się w emocje? XD
Co to za brednie. Emocje to emocje, czy chcesz czy nie - pojawiają się. Możesz dopiero modyfikować swoje zachowanie pod wpływem emocji, a nie same emocje. Gniew może np informować, że ktoś znacząco przekroczył Twoje granice, co nie oznacza od razu, że masz komuś dać w pysk XD
@Taxidriver tylko, że pod wpływem gniewu nasze reakcje są często przesadzone. Można powiedzieć coś czego wcale się nie myśli. Zamiast krzyku proponowałbym rozmowę i zdrową komunikację w związku. Można się dogadać i nawet wyznaczyć twarde granice i nie trzeba przy tym się wkurwiać i krzyczeć.
A w ryj można komuś dać za mocno i spieprzyć sobie życie przez wyrok przez odreagowanie w jakiejś głupiej sytuacji.
@splash545 relacje w związku a zwyzywanie ciula w obcisłych gatkach, jak ci pan pedalarz wyjedzie pod koła ( tak jak tutaj https://youtube.com/shorts/Wzjx0yWbCwI?is=C3O9jBqdPNpstntE ) to dwie różne sprawy. Czasem inaczej się nie da.
@Taxidriver oczywiście, że się da. Ja wychodzę z założenia, że istnieje pewna grupa osób, która będzie się zachowywać jak debile i nic na to nie poradzę. A takie wkurzanie się i wyzywanie kogoś bo coś zrobił na drodze, to nie sądzę, że taka osoba po opierdolu się zreflektuje, weźmie do serca i już więcej nie będzie tak robić, więc po prostu to olewam. Mogę machnąć ręką albo zatrąbić jak widzę, że ktoś mógł nie zauważyć swojego błędu, ale na pewno nie będę się bawić w wychowawcę jakiegoś randoma na drodze, oburzał się i wyzywał.
@b905 no ja akurat mam zupełnie inne doświadczenia z tym tematem i moje życie dużo zyskało na jakości przez świadome ograniczenie powstawania i wpływu skrajnych emocji w moim życiu takich jak gniew.
A co do potrzeb, to część faktycznie wyszła u mnie z emocji, część które z nich wychodziły uznałem za nie warte uwagi i je odrzuciłem, a kolejna część wyszła w stu procentach z racjonalnej refleksji i musiałem przełamywać swoje stany emocjonalne, żeby zacząć je realizować i właśnie te potrzeby są dla mnie najbardziej wartościowe.
@b905 z tym, że mogę sobie wymyślić, że coś ma się stać dla mnie ważne. A dopiero w trakcie realizacji będę stopniowo zyskiwał motywację do dalszego działania z bodźców w postaci emocji, które się wytworzą gdy już się do tego początkowego (często wcale niekrótkiego okresu) działania zmuszę.
Gdybym miał czekać aż mi się coś zachce robić i poczuje jakąś emocję, która mnie do tego działania popchnie, to bym nic nie robił. Albo jeszcze gorzej, bo z tego nic nie robienia wyksztalciłoby się podskórne poczucie winy i żal, że mam tak beznadziejne życie, a przed tego typu emocjami pewnie chciałbym uciec w destrukcyjne dla mnie rzeczy.
Chyba kiedyś coś takiego przerabiałem.
@b905 druga rzecz jest taka, że ja czuję praktycznie cały czas zadowolenie właśnie z tego powodu, że działam z racjonalnych pobudek, więc jak najbardziej masz rację, bo to uczucie zadowolenia pcha mnie do tego, żeby działać dalej w ten sposób i patrzeć podejrzliwie na powstające czasem emocje, nie podejmować decyzji pod ich wpływem, lecz dopiero gdy już opadną, to na spokojnie przemyśleć sobie temat.
@splash545 ja myślę właśnie że mowimy troche inaczej o tym samym lub ew. suwaki mamy trochę w inne strony
@ruhypnol a czy nie ma nic po środku? Nie można by zrobić tak, żeby gniew nie powstał? Na przykład przez złapanie odczucia gdy jest w zalążku i nie identyfikowanie go z automatu jako krzywdy. Można zacząć jeszcze wcześniej i zastanowić się w jakich sytuacjach wpadamy w gniew i gdy uznamy, że nie jest to informacja do konieczności życiowej zmiany, to przygotować się na to zawczasu, żeby nie musieć później odreagowywać swojego rozchwiania emocjonalnego.
Gniew może pojawić się na dwa sposoby:
Błyskawicznie, jako reakcja na bodziec zewnętrzny.
Powoli narastać, poprzez wewnętrzny dialog, myśli.
Ten pierwszy może być niezależny od nas, trzeba włożyć trochę energii i myślenia, aby go skontrolować.
Ten drugi jest kontrolowany przez nas i sposób w jaki myślimy, dlatego można go powstrzymać np. poprzez stoicką czy chrześcijańską praktykę i naukę
@peposlav
Poznaj, w jaki sposób namiętności powstają, wzrastają i przybierają nadmierne rozmiary. Oto pierwsze ich poruszenie nie jest dobrowolne, jest jak gdyby wylęgiwaniem się namiętności i pewnego rodzaju groźbą. Drugie następuje za zgodą woli, jeszcze nie zaciętej w uporze: trzeba by, żebym się zemścił, skoro doznałem obrazy; trzeba by temu a temu wymierzyć karę, skoro popełnił występek. Trzecie poruszenie już nie daje się pohamować, już nie tylko pragnie się zemścić, gdy trzeba, lecz przede wszystkim oponowuje rozum. Pierwszego odruchu nie jesteśmy w stanie uniknąć za pomocą rozumu, podobnie jak objawów występujących w ciałach, o czym mówiliśmy wyżej, jak na przykład, by cudze ziewanie nie pobudzało i nas do ziewania, by automatycznie nie zamykały się oczy, gdy nagle zagrożą im palce. Takim odruchom rozum nie może zapobiec, a przyzwyczajenie i pilna uwaga osłabiają poniekąd wrażliwość. To drugie jednak poruszenie, które z rozmysłu się rodzi, rozmysłem bywa tłumione.*
Seneka, O gniewie
*I żeby nie było nie chodzi tu o tłumienie emocji, lecz wrażenia nim zdąży się w tę emocję przekształcić. I nie jest to proste i wymaga praktyki. Bo trzeba to zrobić w odpowiednim momencie, żeby nie wpaść w pułapkę i nie próbować tłumić już faktycznie powstałej emocji.
@peposlav
jak emocja może nie powstać? możesz próbować jej nie czuć, ale to nie znaczy, że ona zniknie. tak samo jak złość, radość itp
Dzieki treningowi i przeprogramowaniu swoich automatycznych reakcji z reakcji skrajnych na te bardziej umiarkowane
: radość jest ok - ekscytacja nie; niezadowolenie jest ok - gniew nie; smutek jest ok - użalanie się nie.
Przecież gdy odczujesz trochę smutku albo niezadowolenia, to nie musisz nic z tym robić, a z wkurwieniem i głębokim żalem jak najbardziej.
Takie przeprogramowanie reakcji można zrobić przez regularne wykonywanie ćwiczeń mentalnych np. stoickich, ale też buddyjskich i psychologicznych.
@splash545 tak, to jest zdrowe mieć takie podejście stoickie. Ale to jest jak mięsień, który musisz wytrenować. Wybierając stoicyzm z dnia na dzień na grubo ryzykujesz pogorwwniem swojego zdrowia psychicznego, czego jestem żywym przykładem. Emocje trzeba powoli oswajać, a nie zamyka w ścisłym rezerwacie z zakazem wstępu.
@splash545 widzę ze komentujący nie rozumieją ze istnieje różnica między „wybieram ze się nie gniewam, bo c⁎⁎j mnie to boli”, a „czuje gniew, ale niczego nie rozpierdole bo umiem zachować spokój”.
To chyba bardziej chodzi o to, żeby się nie wkurwiac jak ktoś Ci zajedzie drogę, albo jak się autobus spóźni. Zrozumieć ze jeśli się spóźnisz to będziesz spóźniony, a czasu już nie cofniesz żeby zmienić rzeczywistość i możesz tylko pogorszyć swoją sytuacje zajeżdżając chłopu drogę i samemu tamując ruch, albo krzycząc na kierowcę który odmówi jechania dalej do przyjazdu policji.
To trzeba pomyśleć na spokojnie a nie się wkurwiac na OPa ze celnie nas punktuje i jeszcze tym epatować.
Zaloguj się aby komentować