@666 musisz oddzielić swoje wyobrażenia od rzeczywistości. Nadużycia przy podpisywaniu kontraktów na pewno są, jednak i chętnych nie brakuje. Rosyjskie łagry są puste, więźniowie masowo podpisali kontrakty, z czego dla wielu była to możliwość skrócenia wyroku. W wielu miejscowościach na dalekim wschodzie nie ma połowy facetów, pojechali "zarabiać" na Ukrainę, nikt ich nie przymuszał, poza biedą i długami. Teraz ochotników jest coraz mniej, to naturalne w piątym roku wojny, ale nieprawdziwe jest założenie że większość walczących tam osób została do tego przymuszona. Nie, ochotników było i jest wielu, wojna ma w rosyjskim społeczeństwie szerokie poparcie. Wiadomo że większość zaciągnęła się z pobudek materialno-patriotycznych, jak ktoś ma komornika na głowie i perspektywę spłaty długów plus wstrzymanie egzekucji komorniczej za samo podpisanie kontraktu to w to idzie, do tego duma z walki z faszyzmem. Nie zmienia to faktu, że osoba zaciągająca się z pobudek materialnych jest ochotnikiem i świadomie zaciąga się aby zabijać w sąsiednim kraju. Poza Koreą Północną zaciąg cudzoziemski nie ma większego znaczenia, zobaczyłeś pewnie murzyna na jakimś filmiku i się podnieciłeś, normalnie mógł zostać zwerbowany pod groźbą wywalenia z uczelni oraz kraju. Nie usprawiedliwia go to jednak, wciąż wie po co jedzie na Ukrainę. Reasumując, nie widzę powodu aby uronić choćby jedną łzę nad losem rosyjskiego żołnierza walczącego na Ukrainie. Jakby taka horda atakowała Polskę to też rozczulałbyś się nad losem orka, że biedny ginie a przecież po pijaku nie wiedział co podpisuje?