Komentarze (48)
Pamiętam, że raz poszedłem karmić kaczki (i łabędzie i kawki co były przy tym stawie też) i przygotowałem sobie taki zestaw z marchewką i ziarnami. Jak zacząłem im to rzucać to niechętnie to jadły, ale największą uwagę skupiłem jakiegoś starszego pana, pijacza wracającego z pracy. Był tak zaskoczony tym, że daję im coś innego, że postanowił im porzucać bułkę jaką miał w plecaku. W międzyczasie otworzył też browara, opowiadał historię swojego życia.
@GrindFaterAnona to samo można powiedzieć o ludziach. Cukier pobudza w mózgu ośrodek nagrody, jest wysokoenergetyczny, więc każdy metabolizm będzie po jego spożyciu aktywować taki ośrodek. A że przy okazji człowiek ma otyłość, cukrzycę itp, a kaczka np anielskie skrzydło to już kogo obchodzi...
Kolejny absolwent Uniwersytetu Chłopskiego Rozumu się trafił.
Ja serio nie rozumiem, dlaczego w tym temacie najczęściej pojawiają się zalecenia podawania kasz czy innych zbóż.
Żadna "Pani Domu" przecież nie będzie kupowała wysyłkowo pszenicy czy kukurydzy, aby pójść z dzieckiem do parku i pokarmić kaczki.
Ludziom trzeba tłumaczyć, że zdrowym pokarmem dla kaczek są odpadki, które pojawiają się w każdym domu w którym się gotuje.
Mogą to być obierki, niewykorzystywane w kuchni zielone części warzyw.
No i kończy się na tym, że matka która idzie z bombelkiem do parku weźmie stary chleb, kupi kajzerkę w sklepie, bo przecież nie będzie kupowała kaszy w woreczkach, aby dzieciak pokarmił ptactwo wodne.
Tak serio, to powinno się chyba kartki z tym wieszać przy stawach
@Tomoe
Nie, bo tak sformułowany przekaz do nikogo nie trafia.
I nie trafi, bo ludzie chcą karmić kaczki "za darmo".
Zwróć uwagę, że ogromna ilość ludzi kupuje kasze w woreczkach. Pudełko kosztuje min. 5 złotych, w pudełku są 4 woreczki.
A teraz wyobraź sobie, że jesteś matką, która codziennie wychodzi z dzieckiem na spacer.
No i codziennie chcesz dać dziecku żarcie dla kaczek w pobliskim parku.
Jeżeli weźmiesz jeden woreczek kaszy, będziesz miał jakieś 300 zł rocznie kosztów, a dodatkowo dzieciak będzie smutny, bo jeden woreczek kaszy to jakieś 2-3 sypnięte garstki.
Na karmienie kaczek kaszą, musiałbyś wziąć z pół kilo kaszy, aby dzieciak miał zabawę przez te kilka minut.
A pół kilo kaszy to już 2.50 złotych dziennie nawet zakładając, że jesteś mądrzejszą matką i kupujesz kaszę bez woreczków w paczkach 5 kilo.
To już ponad 7 stów rocznie.
Ludzie mają na tyle rozumu, żeby to sobie przeliczyć i dlatego nie będą karmić kaszą.
Owsa, pszenicy, ani kukurydzy nikt w mieście raczej w domu nie trzyma, a nawet jeśli, to w małych ilościach.
Widziałeś kiedyś w sklepie duże opakowanie kukurydzy?
Nie widziałeś, bo ludzie kupują woreczki po 250 gramów, żeby zrobić sobie popcorn i płacą za to 5 złotych.
A tam też są ze 2-3 garści, czyli zabawa dla dziecka na 10 sekund.
Nawet zakładając, że komukolwiek chciałoby się zamawiać przez Internet 10 kg wór kukurydzy paszowej, to i tak wyjdzie ta złotówka dziennie za pół kilo.
Dlatego IMO prawidłowym przekazem nie jest "weź kukurydzę, owies, pszenicę, zieleninę na karmienie kaczek", tylko "zrób rosół, a obierki weź do parku"
@Half_NEET_Half_Amazing Ja jestem bardzo spokojny. Po prostu zwracam uwagę na to, że ten obrazek bardziej szkodzi niż pomaga.
A szkodzi dlatego, że nasuwa skojarzenia z tym, że trzeba wydawać sporą kasę na "zdrowe" dokarmianie kaczek.
Zamiast tych ziaren, kasz, kukurydzy powinny być wymienione części warzyw, które normalnie się wyrzuca, a które dla kaczek są zdrowym pokarmem.
@Half_NEET_Half_Amazing Otóż nie, większość dokarmiających w mieście to przecież matki z dziećmi, którzy mieszkają w okolicach parków z jeziorkami.
Taka matka robi obiad, idzie po dzieciaka do przedszkola, a wracając dokarmiają kaczki.
I robią to dzień w dzień, o ile jest dobra pogoda.
Taka matka nie będzie zamawiała wysyłkowo kaszy ani ziarna paszowego, żeby dzieciak ją sobie powrzucał na ziemię.
Po prostu nie będzie i już.
Owszem, mogłaby wziąć obierki z gotowania obiadu, ale ten wrzucony przez Ciebie obrazek sugeruje co innego.
@paramyksowiroza jak mieszkałem w oławie to tam były "kaczkomaty" (to nie oficjalna nazwa, tak to nazywaliśmy z synem). 2zł za dużą garść ziaren (syna 3). Poza starymi babami co to przyzwyczajeń już nie zmienią - wszyscy rodzice z dziećmi z tego korzystali. A to nie jest bogata mieścina. Poza paroma osiedlami-sypialniami wrocławia. O ile zgadzam się z Tobą, że warto byłoby promować i te odpadki (choć tu pewnie też dali by wysoko przetworzone odpady) to nie uważam, że to dla ludzi taki wielki problem kupuć worek ziaren. Jakoś bardzo dużo ludzi nie ma problemu z kupieniem ziaren do karmników.
@mortt OK, ale obierki z marchewki, z pietruszki, te brzydkie zewnętrzne liście kapusty, resztki gotowanych ziemniaków, zielone części kalafiora, itp po prostu pojawiają się w każdym domu w którym się gotuje.
No i teraz albo możesz to wyrzucić do kosza, albo wziąć dla kaczek.
To są odpadki, a ludzie chcą karmić kaczki odpadkami.
I to wcale nie są wysoko przetworzone odpady. Dlatego powinny być promowane na pierwszym miejscu, zamiast kukurydzy i kasz.
nie uważam, że to dla ludzi taki wielki problem kupuć worek ziaren. Jakoś bardzo dużo ludzi nie ma problemu z kupieniem ziaren do karmników.
To kwestia skali. Do karmnika wsypiesz garść ziaren dziennie. Jeśli idziesz z dzieciakiem na dokarmianie kaczek, to garść nie wystarczy. Chcesz, żeby dzieciak się zajął tym rzucaniem przez kilka-kilkanaście minut.
Musiałbyś codziennie zabierać z pół kilo takich ziaren.
Zaloguj się aby komentować
