#psychologia #przemyslenia #gownowpis

Natchnęło mnie dziś na poranne przemyślenia dotyczące introwertyzmu i samotności. W zasadzie od dzieciństwa lubiłem pobyć sam ze sobą. Potrafiłem sam się bawić, spędzać czas. Nigdy nie miałem problemu z tym, że np. jest brzydka pogoda i nikt z kolegów nie chce wyjść na podwórko czy boisko. Siedziałem wtedy w swoim pokoju sam i świetnie się bawiłem. Nie miałem rodzeństwa i nigdy nie było mi z tym źle. Nie marzyłem, by mieć towarzystwo brata lub siostry. Zawsze byłem wycofany, nigdy jakoś szczególnie nie chciałem być w centrum uwagi czy wydarzeń. Niemniej zawsze miałem sporo kolegów i koleżanek i nie miałem problemu ze spędzaniem czasu z nimi. Później, jako nastolatek bardzo lubiłem moją osiedlową ekipę kumpli z którymi zawsze coś się działo, ale... jak byłem sam, to było tak samo dobrze. Teraz jako stary dziad 40+ mam to samo. Moja żona nawet mówi, że jestem aspołeczny i unikam ludzi. Nie, nie unikam. Po prostu nie zabiegam o ich towarzystwo. Bywa, że na koncert czy mecz idę z kimś znajomym i super się bawię. Rozmawiamy, wspólnie przeżywamy dany moment, później długo to wszystko wspominamy. Jednak, gdy taki ktoś na moje pytanie "idziesz na koncert?" odpowiada, że nie może, nie ma czasu, to myślę sobie... "ale, super. Pójdę sam". Był czas, gdy na prawdę wdrukowano mi do głowy, że po prostu nie lubię ludzi, jestem odludkiem, zamkniętym w sobie aspołecznym typem. Jednak to nie prawda. Fajnie jest pogada z sąsiadem o bzdurach jadąc windą, zagadać z panią z piekarni, iść z kumplem na mecz czy do kina. Tylko jednak fajnej jedzie się windą samemu, robi zakupy w ciszy a na meczu najlepiej jest w samotności stanąć w kącie trybuny i przeżywać chwile. Nie wiem skąd mi się to wzięło i nie wiem skąd takie przemyślenia z d⁎⁎y, ale bywają poranki kiedy mnie nachodzą refleksje życiowe.

d9600eb5-cffa-4b5b-8ef4-43700e7341bc

Komentarze (22)

To nie jest źle być w zgodzie samemu ze sobą! Moj najmłodszy najlepiej czuje sie w swoim towarzystwie i nie potrzebuje do tego przyjaciół i bliskich (choć nie stronie od nich).

Znam, szanuję, to jest jak najbardziej OK.

@AndrzejZupa właśnie. Nie stroni, ale nie potrzebuje ciągłego kontaktu. Super, że to widzisz i akceptujesz. Niestety często takie dzieciaki są siłą pchane "do ludzi".

@WatluszPierwszy


Miewam podobnie.


Na przykład często lubię sam pograć w „Battlefielda” czy w „CS'a”, w grach, w których granie ze znajomymi jest przyjemniejsze z racji lepszej komunikacji, tylko dlatego, że nie muszę z nikim rozmawiać. X)

bywało tak, że mnie ludzie męczyli

nie nadążałem za ich dynamiką, chciałem wolnej lub inaczej, nie widziałem sensu w tym co robią więc musiałem odsapywać w samotności

ale najlepsze jest to, że jak mi się wajcha przełączała to byłem jak naspidowany i wtedy nikt nie nadążał za mną i dalej byłem sam


w życiu poznałem tylko jednego człowieka, który choć trochę próbował mnie zrozumieć i nadążyć

c3328468-750a-40b8-84bc-857abd7a9bc2

@WatluszPierwszy

"ale, super. Pójdę sam"

Świetna sprawa, że masz tak naturalnie. Ja dopiero się tego uczę i w niektórych rzeczach mi wychodzi, a w innych nie. I to jest prawdziwy game changer jak potrafisz robić wszystko samemu, bo po prostu masz na to ochotę.

@splash545 Uczucie to jest mi nieznane. To znaczy nie wiem, jak to jest nie potrafić być samemu ze sobą. Natomiast wiem, że dla większości ludzi jest to trudne. Moja żona zawsze musiała mieć towarzystwo i musiało się coś dziać. Dopiero teraz po latach nauki bycia ze sobą mówi, że jak jest np. sama cały dzień w domu, to jest jej dobrze i komfortowo.

@WatluszPierwszy ja lubię być sam, zawsze lubiłem. Z tym, że do pewnych aktywności potrzebowałem kogoś. Kiedyś nie potrafiłem się zmusić, żeby iść samemu na siłownię. Teraz to dla mnie normalne, choć na siłkę nie chodzę to biegam, ćwiczę samemu.

W zeszłym roku musiałem się odrobinę przełamać, żeby iść na plażę, pompować supa i później na nim pływać. Jakoś tak z kimś było mi raźniej i na początku było mi głupio, ale przełamałem się i jest luz. Natomiast jakbym miał iść na koncert samemu, to już byłby dla mnie większy dyskomfort i raczej bym się nie wybrał.

Dla sporej części osób np. pójście do restauracji na obiad samemu, albo do kina jest wyzwaniem. Dla mnie też było, teraz mogę to zrobić bez przeszkód.

No i jak pisałem wyżej jestem bardziej introwertykiem, a jednak mam gdzieś w głowie ukształtowane takie wyobrażenie, że niektóre rzeczy jakoś głupio jest robić samemu.

@splash545 U mnie do tego dochodzi jakiś taki aspekt wolności. Po prostu, jak jestem gdzieś sam, to czuję się niezależny. Mogę robić, co chcę. Jeśli mam ochotę wyjść z kina w środku filmu, to wyjdę, jak chcę iść na koncert dwie godziny wcześniej żeby sobie posiedzieć i poczekać, to idę. Mam ochotę pójść pieszo, a nie jechać tramwajem, też spoko. Nie muszę z nikim konsultować moich decyzji. Bardzo to sobie cenię, tym bardziej, że życie codzienne, gdy ma się rodzinę, pracę i całą masę wynikających z tego obowiązków zmusza do kompromisów, konsultacji z innymi, ustaleń itd.

Co do aktywności, to właśnie dlatego siłka czy biegani są super. Można to robić samemu.

Kiedyś mój kumpel, który był świetny w nogę powiedział, że kocha piłkę nożną, ale odszedł z klubu, bo go mierził "aspekt zespołowości"

@WatluszPierwszy 

Nie miałem rodzeństwa i nigdy nie było mi z tym źle. Nie marzyłem, by mieć towarzystwo brata lub siostry.

Uwierz mi, lepiej być jedynakiem, niż mieć zje*ane rodzeństwo, które traktuje Cię jak konkurencję do zasobów rodziców.

@madhouze to wiem patrząc na relacje rodzinne większości moich znajomych.


Ja nigdy nie chciałem mieć rodzeństwa, bo po prostu nie czułem potrzeby a im byłem starszy tym bardziej miałem wrażenie, że tylko by mi zaburzali święty spokój

Nikt nie ma tak dobrych relacji z samym sobą jak introwertycy! Ja bardzo sobie cenię samotne wyjazdy, na których cieszę się wszystkim wokół w 100% co nie jest możliwe kiedy jestem z rodziną lub znajomymi

Zaloguj się aby komentować