Przeglądając Twittera wpadłem na to.
Wrzucam tu, małe szanse, ale zawsze to dodatkowe zasięgi.
Chyba #lubuskie
#koty #pokazkota #zwierzaczki #patologia #prawo #hejto #polska #lokalne

Przeglądając Twittera wpadłem na to.
Wrzucam tu, małe szanse, ale zawsze to dodatkowe zasięgi.
Chyba #lubuskie
#koty #pokazkota #zwierzaczki #patologia #prawo #hejto #polska #lokalne

Kot to szkodnik w naszym środowisku.
A poza tym szkoda kota, żeby dostawał w łeb śrutem
@dru_gru Myszy i szczury to szkodniki w naszym środowisku i takie są fakty. Koty całkiem dobrze radzą sobie z kontrolowaniem ich populacji.
Wiem, że modnie jest obecnie mówić o kotach jak o szkodnikach ze względu na zabijanie przez nie innych zwierząt, ale analizując to w ten sposób, trzeba przyznać że największym szkodnikiem jest człowiek, więc trzeba by zakazać wypuszczania ludzi na zewnątrz, i ograniczać ich populację.
Koty występują przy skupiskach ludzkich od ponad 10000 lat (to prawdopodobnie pierwszy "udomowiony" gatunek zwierzęcia), i mocno naciąganym jest twierdzenie, że to gatunek inwazyjny. Jest to zwyczajny drapieżnik, który dobrze się dostoswał do swojej niszy, jaką są siedliska ludzkie.
Koty należy sterylizować (zarówno dzikie jak i domowe), bo ich populacja potrafi się bardzo szybko rozrosnąć, ale jakiekolwiek racjonalizowanie strzelania do kotów z wiatrówki to jakiś absurd.
Myszy i szczury to szkodniki w naszym środowisku i takie są fakty. Koty całkiem dobrze radzą sobie z kontrolowaniem ich populacji.
@LondoMollari tak samo jak populacji sikorek, wróbli, wiewiórek, jeży... Na myszy i szczury mamy już dziś inne sposoby niż koty biegające luzem.
Do tego takiemu kotu zagraża szereg chorób, urazy od walk z dzikimi kotami, samochody albo idioci z wiatrówkami.
@Opornik Czyli zgadzasz się, że Twój kot zjada jedzenie sów, jastrzębi, krogulców, lisów, węży itd... Może dlatego ludzie widząc sowę, mówią "Patrz tam jest sowa!", a na kota tak nie mówią. Koty polują na zewnątrz głównie dla zabawy. Inne zwierzęta polują aby przeżyć. Kotek upoluje myszkę, rozbebeszy na chodniku i idzie do domu na whiskas. Taka prawda. Też nie lubię myszy, szczególnie gdy jesienią pchają się do domu i trzeba uważać aby w spiżarni niczego nie poniszczyły, ale to tylko moja wygoda.
@dotevo Pieprzysz głupoty, a ja już nie mam siły po raz 100 wdawać się z bambinistami w dyskusje, jesteście zabetonowani.
Sto razy pisałem że mimo licznych kotów ptaków jest cała masa, ale oczywiście do zabetonowanych bambinistów nic nie dotrze.
Rasowi polacy, eksperci od wszystkiego, a najbardziej od rzeczy o których nie mają pojęcia.
@Opornik no proszę Cię, to nie jest argument xD
Rację mam ja, a reszta która się ze mną nie zgadza to bambiniści.
Tak, koty to szkodniki, które zabijają prócz myszy, szczurów również ptaki oraz inne małe zwierzęta.
Koty nie powinny być w tej drabince pokarmowej, więc te zwierzęta nie są do końca świadome zagrożeń.
Wydaję mi się, że koty na wolności nie są problemem, tylko problemem jest dokarmianie ich. Sterylizacja kotów dzikich w mieście, to stosunkowo nowe zjawisko, które ma miejsce po roku 1989. W komunie nikt kotów nie kastrował i dokarmianie też nie było jakoś specjalnie popularne, a biorąc pod uwagę ogólną biedę społeczeństwa, to i żarcia mniej ludzie wyrzucali do śmietników. Nie wspominając już o dyskont ach, które wypierdalają jedzenie tonami. Biorąc to pod uwagę, czy ktoś może śmiało stwierdzić, że mieliśmy plagę kotów w skupiakach miejskich? No raczej nie, a i ptaszków jakby więcej człowiek widział w tamtych latach. Co o tym myślicie?
@Opornik
@RandomNick To jest gatunek inwazyjny. Gdyby nie ludzie dokarmiający i trzymający je w zimie w domach to by nie przetrwały, albo byłoby ich o wiele, wiele mniej. Ludzie starają się ograniczyć ich populację przez sterylizowanie, ale widać nadal jest ich za dużo. To trochę tak jakby wypuszczać ptaszniki, pytony czy inne egzotyczne gatunki na lato, a w zimie je chować do domu. Nie są częścią naszego ekosystemu i bardzo go zdominowały przez działanie człowieka. Coś podobnego jak np. gołębie czy szczury w miastach.
Jakie są skutki? Koty zjadają gryzonie, którymi normalnie żywiły się np. drapieżne ptaki. Polują na ptaki, wiewiórki i wiele innych zwierząt. Troche paranoją jest, że tworzymy np. rezerwat dla ptaków, gdzie mają swoje miejsca lęgowe, a potem kot zjada zagrożonego ptaka.
Nie po to dokarmiam w zimie ptaki, aby potem wiosną czy latem było mniej robactwa, aby potem taki dachowiec je zeżarł. Wokół mojego domu krąży przynajmniej 10 kotów, które całymi dniami z nudów polują. Sam wiem jak to wyglądało u teśców, którzy wypuszczali kota (teraz jest tak stary, że siedzi cały czas w domu). Codziennie czy to mysz, wiewiórka czy jakiś ptak. Czasem nawet kilka. W skali całej Polski to ogrome liczby. Na tyle duże, że mają realny wpływ na to czy słyszysz ptaki na zewnątrz, albo czy jest plaga biedronek, komarów i innych robaków. Dla większości owadów to tylko ptaki są realnym drapieżnikiem, ponieważ ich dieta składa się w większości z owadów.
Dlatego koty powinno się traktować tak samo jak węże w terrariach, czyli trzymać w domu i głaskać. Tyle.
Zaloguj się aby komentować