@RandomNick To jest gatunek inwazyjny. Gdyby nie ludzie dokarmiający i trzymający je w zimie w domach to by nie przetrwały, albo byłoby ich o wiele, wiele mniej. Ludzie starają się ograniczyć ich populację przez sterylizowanie, ale widać nadal jest ich za dużo. To trochę tak jakby wypuszczać ptaszniki, pytony czy inne egzotyczne gatunki na lato, a w zimie je chować do domu. Nie są częścią naszego ekosystemu i bardzo go zdominowały przez działanie człowieka. Coś podobnego jak np. gołębie czy szczury w miastach.
Jakie są skutki? Koty zjadają gryzonie, którymi normalnie żywiły się np. drapieżne ptaki. Polują na ptaki, wiewiórki i wiele innych zwierząt. Troche paranoją jest, że tworzymy np. rezerwat dla ptaków, gdzie mają swoje miejsca lęgowe, a potem kot zjada zagrożonego ptaka.
Nie po to dokarmiam w zimie ptaki, aby potem wiosną czy latem było mniej robactwa, aby potem taki dachowiec je zeżarł. Wokół mojego domu krąży przynajmniej 10 kotów, które całymi dniami z nudów polują. Sam wiem jak to wyglądało u teśców, którzy wypuszczali kota (teraz jest tak stary, że siedzi cały czas w domu). Codziennie czy to mysz, wiewiórka czy jakiś ptak. Czasem nawet kilka. W skali całej Polski to ogrome liczby. Na tyle duże, że mają realny wpływ na to czy słyszysz ptaki na zewnątrz, albo czy jest plaga biedronek, komarów i innych robaków. Dla większości owadów to tylko ptaki są realnym drapieżnikiem, ponieważ ich dieta składa się w większości z owadów.
Dlatego koty powinno się traktować tak samo jak węże w terrariach, czyli trzymać w domu i głaskać. Tyle.