
Miliony Amerykanów wyszły na ulice w ramach ogólnokrajowych protestów "No Kings", obejmujących tysiące miejscowości w całym kraju. Demonstranci wyrażali sprzeciw wobec polityki Donalda Trumpa, a ich działania spotkały się z ostrą reakcją Białego Domu.
W sobotę 28 marca w Stanach Zjednoczonych odbyły się ogólnokrajowe protesty pod hasłem "No Kings", które zgromadziły uczestników w ponad 3 tys. miejscowości. Według organizatorów w demonstracjach mogło wziąć udział nawet 8 mln osób, co czyni je jednymi z największych mobilizacji społecznych w ostatnich latach.
Największa manifestacja miała miejsce w Minneapolis, gdzie wcześniej doszło do kontrowersyjnej operacji służb imigracyjnych zakończonej śmiercią dwóch demonstrantów. Na scenie wystąpili m.in. gubernator Tim Walz oraz senator Bernie Sanders, a także artyści, w tym Bruce Springsteen i Joan Baez. - Kiedy aspirujący dyktator w Białym Domu wysłał swoich niewyszkolonych, agresywnych bandytów, by wyrządzili szkody Minnesocie, to ty, Minnesoto, stanęłaś w obronie swoich sąsiadów, stanęłaś w obronie przyzwoitości, stanęłaś w obronie życzliwości - mówił Walz, nazywając Donalda Trumpa "pomarańczowym klaunem". [...]
#wiadomosciswiat #usa #protesty #demonstracje #spoleczenstwo #trump #administracjatrumpa #politykazagraniczna #polskieradio24
