@Odwrocuawiacz Oj kurde stary, słabo to wygląda, twoja żona potrzebuje psychologa i odpoczynku, a oboje pracy nad swoim związkiem i życiem. Twoja żona brzmi jak osoba, która leci na ostatnich oparach zdrowia psychicznego. Niezależnie od tego, czy finalnie ze sobą zostaniecie czy nie - nie chcesz, żeby matka twojego dziecka była "wariatką", obiecywaliście być ze sobą w zdrowiu i chorobie, a kryzys zdrowia psychicznego też jest jedną z takich chorób. Tak więc warto moim zdaniem wyprostować sytuację, nawet jeżeli podejmiecie decyzję o rozwodzie, to już na spokojnie.
Nie bierz to jako atak na siebie, bardziej jako próbę pokazania, jak pewne rzeczy potrafią wyglądać z punktu widzenia kobiety.
"odkąd jest dziecko to wszystko zdechło praktycznie" - to się dzieje w wielu związkach. Czy wszystkie kobiety na świecie są zaprogramowane tak, że się zmieniają całkowicie, kiedy pojawi się dziecko - czy po prostu dziecko zmienia wszystko? Niektórzy faceci oczekują, że mimo pojawienia się na świecie olbrzymiego zobowiązania i pożeracza zasobów czasu i sił, jakim jest dziecko, to zupełnie nic się nie zmieni, nie będą musieli poświęcić żadnych własnych hobby a kobieta będzie nadal tą seksowną, piękną, zadowoloną z życia osobą, z którą się ożenili. Jeżeli między wami było wcześniej dobrze, to nie "ona się zmieniła". Jest samą osobą, tylko znalazła się w zupełnie innych okolicznościach, w których sobie kompletnie nie radzi.
Ciąża obrabowuje organizm kobiety z mikroelementów i substancji odżywczych (w tym omega-3, z których zbudowany jest mózg), organizm jest wyczerpany, potrzebuje ponad roku żeby się zregenerować, odbudować niedobory, do tego dochodzi jeszcze stres i obowiązki związane z opieką nad dzieckiem. I jeszcze na głowie drugie "duże dziecko", faceta który domaga się miłości i uwagi w takiej samej ilości, jaką miał do tej pory i nie rozumie, dlaczego teraz otrzymuje jej mniej.
"tłumaczenia o wiecznym zmęczeniu" - nie, to nie "tłumaczenia" - jeżeli mówi, że jest zmęczona, to jest, kurde, wam się wydaje że zmęczyć się można tylko kopiąc rowy?
"pomagam ile mogę" - brzmi jak cała robota po jej stronie, a ty najwyżej "pomożesz ile możesz", mimo że oboje tak samo pracujecie zawodowo. Nie, nie powinieneś "pomagać kiedy możesz". Powinieneś wykonywać prace domowe i opiekę nad dzieckiem w takim samym stopniu, jak ona.
"często poświęcając swoje dotychczasowe strefy komfortu" - a ile tych swoich stref komfortu musiała poświęcić twoja żona?
"moja jedzie na 14 do pracy i wraca 20" - taka praca to chuj nie życie, rano śpi do późna i nic nie zrobi, rano zajmuje się dzieckiem, po powrocie już nie ma czasu dla siebie, albo siedzi po nockach i zarywa sen - żadna z tych opcji nie jest dobra - może warto zmienić robotę? Nawet za mniejsze pieniądze, ale zyskując więcej czasu i spokój?
Tu trzeba usiąść i szukać realnych zmian w celu poprawy komfortu waszego życia, większej możliwości regeneracji, odpoczynku - nie jednorazowego wypadu na jeden dzień, tylko codziennie.