Popularny festiwal odwołany. Powodem zachowanie turystów

Festiwal kwitnącej wiśni w miejscowości Fujiyoshida w Japonii został odwołany. Mieszkańcy mają dość turystów, których masowy napływ w tym czasie oznacza gehennę. Śmiecenie na ulicach czy parkowanie wbrew regułom to najłagodniejsze oblicze problemu. Miejscowi mówią, że turyści niekiedy bez zgody otwierają drzwi do domów, aby skorzystać z toalety, a nawet załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne w ogrodach mieszkańców.


Festiwal kwitnącej wiśni to coroczne wydarzenie organizowane od 10 lat w parku Arakurayama Sengen w japońskiej miejscowości Fujiyoshida. Jest ona położona w pobliżu rozsławionej góry Fudżi. Można tam podziwiać - jak wskazuje nazwa - kwitnące drzewka wiśniowe. Najpiękniejszy okres trwa bardzo krótko - to najczęściej tylko tydzień lub dwa. W zależności od kaprysów przyrody, przypada to w marcu lub kwietniu.


Wydarzenie przyciąga tłumy turystów z całego świata. Według administracji miasta, w szczycie sezonu kwitnienia miejscowość odwiedza nawet 10 tys. turystów dziennie. Zachowanie wielu z nich wykracza poza wszelkie normy i dobre obyczaje. Miejscowi mają tego dość. [...]


#wiadomosciswiat #japonia #festiwal #turysci #rmf24

Rmf24

Komentarze (17)

@Jarasznikos

W oczach Japończyków każdy nieJapończyk będzie dzikusem i podludziem. To bardzo ksenofobiczny i rasistowski kraj z bardzo unikalna historią i zwyczajami. Kiedyś widziałem wypowiedź Japończyka który tłumaczył, że życie w Japonii to ciągle "więzienie" setek norm, zwyczajów, etc.


Tam nawet koszy na śmieci nie ma, każdy nosi że sobą śmieci do domu.


Może w tym parku problem by rozwiązali budując publiczne toalety i stawiając kosze na śmieci. No ale lepiej narzekać, ale kasę "dzikusa"... Tfu... Znaczy się "turysty" to jak najbardziej przytulą...

@Faros Problem braku koszy jest wyolbrzymiany na każdym kroku, ale w praktyce nie jest uciążliwy. W każdym konbini są śmietniki (a jest ich bardzo dużo), czasami przy automatach są śmietniki na butelki/puszki, a jak kupujesz żarcie z jakiejś budki, to śmieci zwracasz tam skąd kupowałeś jedzenie. Będąc turystą, mając plecak, nie jest to zauważalny problem.

Jeśli chodzi o toalety, to można skorzystać w konbini, galeriach, na stacjach, w parkach, w restauracjach, przy wejściu/wyjściu z atrakcji turystycznych. Moim zdaniem w Japonii pod tym względem było lepiej niż w innych krajach, które odwiedziłem. Wiec problem może jest niewiedza, lub lenistwo.

Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że więcej niemiłych i chamskich sytuacji doświadczyłem przez kilka godzin na lotnisku Warszawie, niż przez kilkanaście dni w Japonii - z tego co kojarzę, to miałem dwie sytuacje, że ktoś się na mnie krzywo popatrzył na chodniku i z dwa razy miałem pytanie o wielkość przyrodzenia. W męskim kiblu. Podczas sikania XD.

@HmmJakiWybracNick


Z Japończykami jest tak, że nawet jak coś im się nie podoba to wychowanie nie pozwoli im powiedzieć co myślą. Mają nawet na to specjalne określenie w języku, na takie dwójmyślenie.

Poza tym z angielskim i nich słabo ..

@Catharsis To jest problem coraz większej liczby krajów i miast turystycznych - rządzący chcą coraz więcej łatwej kasy z turystyki, ale zwykli ludzie wcale nie chcą większej liczby turystów

@NatenczasWojski W Japonii jest od groma toalet, każda stacja metra czy dworzec ma toaletę, do tego centra handlowe, czy po prostu toalety publiczne.


@Jarasznikos może nie jakies miasteczko do którego zjeżdża się nagle 10 000 osób dziennie.


Ciężko mi sobie wyobrazić że ktoś mając do wyboru dostępna toaletę publiczna, idzie sikac komuś do domu. Ale w desperacji już tak

@michal-g-1 Mi również ciężko to sobie wyobrazić. Są kosze tylko trzeba mieć chociaż kilka komórek mózgowych w czaszce zamiast pustki, a niestety większość ludzi to debile.

Jadąc gdzieś powinno się przygotować, to nie są czasy Magellana gdzie płynęło się w nieznane. Podstawowe rozeznanie. Co wolno, czego nie wolno, podstawowe zwroty w ich języku, jak wygląda ich życie, co musi wiedzieć turysta. Takich informacji jest pierdyliard w internecie, a teraz AI podaje je na tacy w 5 sekund i nawet nie trzeba za nimi grzebać tak jak kiedyś.


Kosze są na stacjach metra, przy sklepach, przy automatach z napojami, w hotelach i hostelach. Ja będąc tam nosiłem swoje śmieci ze sobą w plecaku lub siateczce do najbliższego kosza. To nie jest takie trudne, no ale jak ktoś jest niewychowanym burakiem i brudasem to ciepnie śmieciem na ziemię bo to nie jego dom, nie jego ogródek, nie jego kraj.


Tytanem intelektu nie trzeba być by wpaść na to, że można wejść do najbliższego dużego sklepu lub kawiarni. Jest dużo darmowych, są do tego apki, a nawet w mapach google się pojawiają jak je wyszukać.


W niektórych sklepach trzeba czasem coś kupić, ale można to porównać to naszego narodowego zdzierana 2-5 zł za kibel. No serio jak tępym trzeba być aby na to nie wpaść i załatwiać się jak dzikus z buszu u kogoś w ogrodzie.

Czemu nie napiszą o jakich narodowości i odcieni turystów chodzi? Swoją drogą nie chce mi się wierzyć by ktoś normalny wlazł komuś do domu i zaczął szukać kibla albo wypróżniał się w czyimś ogródku.

Zaloguj się aby komentować