@BoTak już spieszę z odpowiedzia:
Do czego zobowiązuje się wierzyciel (tutaj emitent obligacji)?
Do wykupu tejże za cenę nominalną (na ogół pierwotną + marża. Najczęściej są też odsetki, wypłacane w zależności od rodzaju obligacji co kwartał / rok.
Nie możesz jednak zapominać, że ten pieniądz później pracuje i na siebie zarabia - czy to finansując działalność / projekty po stronie emitenta (państwa), czy dla posiadacza obligacji, który może papier wartościowy łatwo spieniężyć, lub wykorzystać jako zabezpieczenie transakcji i pozyskać tanią gotówkę (repo /reverse repo). Przy obrocie takimi obligacjami banki komercyjne codziennie zyskują jakieś ułamki procenta ich wartości, bądź pozyskują tanią gotówkę do obrotu, co przy milionach, a nawet miliardach na bilansie robi sensowny przychód w skali roku.
Co się dzieje gdy państwo jest niewypłacalne w momencie zakończenia się obligacji?
Państwo nie może być niewypłacane. W skrajnym przypadku może po prostu "wydrukować" pieniądze na pokrycie zobowiązań, co oczywiście sprawi, że wartość godzina (fair value, czyli mniej więcej tyle ile ile byś dostał za sprzedaż takiej obligacji na wolnym rynku) takiego papieru będzie dużo niższa niż jego początkowa zakładana wartość. Niemniej, to są skrajne przypadki krajów, w które wolny rynek po prostu nie inwestuje. Nasze znalazły nabywców, co oznacza, że rynek wierzy w nasz kraj i jego rozwój.
Przykładem takiej niewyplacalności mogą być transakcje repo rosyjskiego banku centralnego, który wymusza na bankach komercyjnych obrót rosyjskimi oboigacjami, ale to patologia i nie ma to nic wspólnego z naszym rynkiem.
Ponadto, wyemitowaliśmy obligacje w USD I w tej walucie kupujący otrzyma środki na koniec obligacji, jeżeli nie zdecyduje się ich rolować (czyli po prostu przedłużyć na następne x lat na preferencyjnych warunkach)
Kto finalnie za to płaci (chodzi o podmiot najniżej na drabince)?
Najczęściej bańki komercyjne, fundusze inwestycyjne i prywatni inwestorzy, którzy chcą ulokować środki w bezpiecznej przystani i mieć niewielki, ale pewny zysk. Kupują obligacje i płacą za nie swoimi pieniędzmi, które trafiają do polskiego krwioobiegu gospodarki.
Jeżeli pytasz kto "płaci" w przypadku niewyplacalności o którą pytałeś, to de facto stratny jest kupujący taką obligację, gdyż ma papier na który wyłożył swoje pieniądze, a one realnie mu się nie zwróciły.
Kogo w pierwszej kolejności spłaca państwo. Obywateli czy zagranicznych inwestorów?
Jeżeli państwo upadnie, to spłaca swoje zobowiązania pieniądzem bez pokrycia, po prostu go "dodrukowując". W tym konkretnym przypadku dochodzi jeszcze kwestia przewalutowania, co musi zostać pokryte rezerwami walutowymi w przypadku niewypłacalności.
Zaznaczę, że gdybyśmy byli jakąś Somalią, albo nawet Rosją, to raczej nikt nie zdecydowałby się kupić takich obligacji na wolnym rynku.
Kto traci najwięcej, a kto traci najmniej?
Najwięcej inwestor, najmniej skarb państwa, w przypadku niewyplacalności. W naszym przypadku jest to sytuacja win-win.
Patrząc na powyższe pytania czy te obligacje nadal są ta kie fajne?
Oczywiście, że tak.