@Nemrod a nawet PKP PLK S.A. - jednak wierz mi, że jak ktoś twierdzi, że rozmawiał "z PKP", to wybrał najbardziej absurdalną drogę kontaktu. Cóż, sekretariat w niedziele nie pracuje i nie ma w tym nic dziwnego.
Ja w tej branży pracuję 15 lat (w PKP PLK S.A. właśnie) i to, co piszesz, to jakiś strzępek informacji "ze słyszenia". Jak chcesz wiedzieć jak jest naprawdę, to czytaj dalej. Jak wiesz lepiej - cóż, jestem tylko randomem z Internetu.
Zacznijmy od rogatek. Znaczna większość to tzw. SSP, czyli samoczynne systemy przejazdowe. Co nie oznacza, że system nie jest nadzorowany w sposób ciągły - otóż jest, przez dyżurnego ruchu. Z tym, że dyżurny ruchu nie zawsze ma kamery na przejazd - z resztą ile takich kamer ogarnie? Ma tzw. UZK - urządzenie zdalnej kontroli. Tutaj mamy do czynienia z urządzeniami Alstomu (dawniej Bombardier), UZK jest w formie komputerka z dotykowym ekranem, który gaśnie przy braku aktywności dyżurnego - ale nad ekranem jest rząd diód, które mówią o stanie urządzeń (zielona - OK, czerwona - usterka), które świecą cały czas, ponadto zmiana z zielonej na czerwoną spowoduje uruchomienie sygnalizacji dźwiękowej, którą dyżurny musi skasować. I oto: wyłamujemy rogatkę - prawie natychmiast u dyżurnego piszczy UZK - ten musi podejść i potwierdzić usterkę, a następnie podjąć kroki (na pewno wprowadzić ograniczenie, a jeżeli jakiś pociąg zbliża się do przejazdu - spróbować go zatrzymać). Całą dobę, bez dzwonienia do kogokolwiek.
Te "semafory", o których mówisz, czyli tarcze ostrzegawcze przejazdowe (ToP) to dodatkowa informacja dla maszynisty, ale nie zmieniają sytuacji jakoś szczególnie. Dłuższy temat na oddzielny wywód.
A co do kontaktu - możemy się założyć, że nie zadzwonili na 112, gdzie faktycznie nie ma kolejarzy, ale mają specjalną linię pozwalającą poza kolejnością dodzwonić się do właściwej ekspozytury, a stamtąd dyspozytor specjalnym łączem zadzwoni do dyżurnego ruchu, który wstrzyma ruch pociągów. Zarówno dyżurny, jak i dyspozytor pracują całą dobę (gdyby było inaczej, to pociągi by nie jeździły), obaj też wiedzą, że w/w telefony są absolutnie najważniejsze. Dlaczego nie bezpośrednio? Kwestia integracji systemów - to nie jest takie proste, że podamy numer do dyżurnego, bo on może akurat rozmawiać z kimś innym i faktycznie się do niego nie dodzwonimy. Jeżeli jest to specjalne łącze - może je odebrać zawsze. I robi to, tylko ktoś stojąc przy przejeździe musi zadzwonić na 112 i podać numer przejazdu, a nie na znaleziony w Google numer do PKP.