Policja twierdzi, że w PKP nikt nie odbierał telefonów, więc pociągi w Błoniu uderzyły w samochód z pełną prędkością. Radiowóz przyjechał na miejsce 3 minuty przed uderzeniem.
[to mnie właśnie dziwiło dlaczego policja była na miejscu, a pociągi i tak jechały na pełnej, ale myślałem, że akurat po prostu radiowóz przejeżdżał i się zatrzymał
edit: była niedziela - nic dziwnego, że w PKP nie odbierali xD]
https://brd24.pl/filmy/dwa-pociagi-uderzaja-w-samochod-pkp-ujawnilo-nagranie/

#polskiedrogi #kolej #wypadek

Komentarze (35)

@tomasz-frankowski wiem, że to sarkazm, ale z drugiej strony, niech mu się to zawiesze połamie, jak będzie cię mijać i poleci z Tobą na czołówkę, ehh

@tomasz-frankowski bo się nabijałeś ze stanu technicznego - takie prawo ulicy
[choć sądząc po fotkach to ten samochód nie wyskoczy ci na czołowe zbyt prędko]

@zomers mi wahacz się urwał mimo, że było niedawno badane a w trakcie wymiany mechanicy sami nie dowierzali bo stal z zewnątrz była w pełni zdrowa a od środka skorodowało, że nie było szans zobaczyć

@SzubiDubiDU U mojego szefa się złamał jak hamował przed pasami przepuszczając pieszego. Auto 8 lat, często serwisowane, bo kierowca jest właścicielem warsztatu xD Niestety teraz części są bardzo różnej jakości, ledwo dziś zwracałem wahacz do hurtowni, bo sworzeń latał gorzej, niż ten u klienta, u którego miał być wymieniany

@Statyczny_Stefek właśnie jest pierdylion komentarzy, że policja miała podpinać to auto na hol (już widzę szukanie i wkręcanie tych dinksów do holowania i zapinanie liny w 3 minuty), albo nawet to auto zepchnąć radiowozem - to też mogło się skończyć źle
Jedynym rozsądnym rozwiązaniem byłoby wyłamanie rogatki i liczenie na to, że przejazd jest zabezpieczony semaforami, które ustawią 20 km/h

@Statyczny_Stefek Jeśli są semafory przejazdowe to właśnie po to. Jest automat, który jeśli wykryje uszkodzenie rogatki to podaje na takie semafory sygnał: zwolnij do 20 km/h i zachowaj ostrożność.
"Semafor przed przejazdem kolejowym (lub częściej tarcza ostrzegawcza przejazdowa) informuje maszynistę o sprawności urządzeń na przejeździe. Sygnał Osp1 (dwa pomarańczowe światła) oznacza awarię rogatek i nakazuje zwolnić do 20 km/h, natomiast Osp2 (dwa białe światła) oznacza sprawność urządzeń i pozwala na jazdę z rozkładową prędkością"
[ja wiem, że to może być szokujące, ale bardzo dużo semaforów bazuje na automatach: np. jeśli wykryje zajęty tor, to podaje czerwone sam z siebie - nikt tego nie musi zmieniać; nawet w erze sprzed komputerów w nastawniach nie ustawiano semaforów tylko drogę przejazdu pociągu i one się same zmieniały]

@Statyczny_Stefek Kolega @Nemrod dobrze napisał - tutaj jest przejazd kategorii B z automatycznymi rogatkami, który jest osłonięty semaforami. Przy awarii urządzeń semafor podaje sygnał ograniczenia prędkości do 20 km/h. A awarię najłatwiej wywołać wyłamując rogatki.

@Nemrod Ale są sygnały, jeśli policja była kilka minut wcześniej to powinna to wiedzieć. 3 minuty to nawet kaleka dałby rade zrobić z ~500 metrów w stronę pociągu i zasygnalizowac zagrożenie.

40f55fd6-4ac1-4616-94c0-3c588dc6e73e

@notak Jeszcze musisz wiedzieć skąd nadjedzie pociąg, że w ogóle nadjedzie (bo o tym się dowiesz dopiero jak się zapalą światła, a wtedy masz jakieś 30-60 sekund), a możesz mieć pecha jak tutaj i nadjadą dwa z obu stron.

@suseu No kampania jest: sprawdź naklejkę i dzwoń. [ale tylko pn-pt od 8 do 17 z przerwą 12-13 i nie w lipcu - p. Halinka ma urlop]

cd59736b-d77a-4e99-8fae-7348bde956ae

@suseu No to przeczytaj co zalinkowałeś. Jeśli samochód jest SPRAWNY to wyłam rogatkę (czyli jeśli wjechałeś na czerwonym i się zamknęły szlabany), a jeśli jest UNIERUCHOMIONY to ewakuuj się i dzwoń. To właśnie próbowali zrobić.
[nie każdy przejazd ma semafory przejazdowe, ale warto spróbować - pisałem o tym: to było jedyne, co mogli jeszcze zrobić]

@Nemrod Masz rację, wyłamanie rogatki może poinformować maszynistę o problemach na przejeździe, ale z tego powodu, że systemy te nie są powszechnie stosowane trzeba skorzystać z tej naklejki, PKP dało ciała bo nie odebrali telefonu i w skutek drugiego uderzenia doszło do pożaru lokomotywy i wraku.


Ale statystykę mają niezłą dane z grudnia 2023

Do tej pory odebrano już 32 876 zgłoszeń o potencjalnych zagrożeniach: w 978 przypadkach, dzięki szybkiej reakcji, wstrzymano ruch pociągów i wezwano pomoc, a w kolejnych 2164 sytuacjach ograniczono prędkość jazdy pociągów, co zapewniło bezpieczeństwo pasażerom i osobom na przejeździe.

miałem kiedyś sytuację z uszkodzonymi rogatkami i zblokowanym kołem w pociągu towarowym, który sypał iskrami jak wpowrocie do przyszłości, dzwoniłem na ten nr z rogatek i... taki ch... nikt nie odbierał. więc zadzwoniłem na 112, zgłosiłem problem, podałem wszystkie dane co jak gdzie no i w trakcie rozmowy z operatorem 112 pech chciał, ze się zapaliła trawa przy torach od tych iskier, rogatki zamkniete, ja po drugiej sttronie. Wiec tylko powiedziałem zeby przysłali JRG tylko żeby jechali od dobrej strony, bo rogatki uszkodzone i nie przejadą. po czym zrobiłem zawrotkę i pojechałem na drugi przejezd i na miejsce pożaru, na szczęscie udało się ugasić zanim płomień dotarł do krzaków i byłoby źle. jak janczylismy gasić to przyjechała straż oczywiście do zamknietego szlabanu i chłopaki musieli z hydronetkami dygać przez tory. A przejazd był uszkodzony jeszcze przez 2 tygodnie i cały czas zamknięty, przez te dwa tygodnie podjąłem 3 próby dodzwonienia się na ten ich numer i 3 razy poniosłem porażkę także ogólnie polecam nr alarmowy PKP.

Ktoś tu już wrzucił #ZółtaNaklejkaPLK - więc to jest baza do dalszych dyskusji.


Na napędach rogatkowych albo na odwrocie krzyża św. Andrzeja jest numer przejazdu i numer do dyspozytora - ale tam dzwonimy W RAZIE AWARII LUB INNYCH NIEPRAWIDŁOWOŚCI, nie w obliczu zagrożenia - jeśli jest "gorąco", to dzwonimy na 112 i podajemy numer przejazdu. Policja chce komuś wmówić, że na 112 nie odbierali?


Jeżeli przejazd jest wyposażony w rogatki, to można je wyłamać - niemal natychmiastowo informacja jest u dyżurnego ruchu i on wdroży odpowiednie środki - oczywiście pociąg nie może być o krok od przejazdu (a ten "krok" na kolei to rzędy kilometrów - przy 120 km/h normatywna droga hamowania to 1 km), bo zwyczajnie nie zdąży.


Wiedza o przejazdach jest żenująca, PLK (i z resztą reszta grupy PKP też) próbuje coś z tym robić, ale bez jakiegoś silnego przekazu do społeczeństwa efektu nie będzie. Co z tego, że w pociągach emitują ostrzeżenia, że na peronach są plakaty, jak zagrożenie powodują kierowcy, którzy pociągami nie jeżdżą? Szkoły jazdy działają jak widać, Policja twierdzi, że nikt w PKP (inna historia, że przejazdami zajmuje się PLK) nie odbierał telefonu i nawet nie wiedzieli, że trzeba zadzwonić na 112 albo wyłamać rogatkę... i oni pilnują bezpieczeństwa?


Długo by pisać... i od strony technicznej, i organizacyjnej. Robimy, co możemy, ale nie widać, by miało być lepiej.

@REXus Nie. Najwyraźniej pod 112 nie ma kolejarzy. To 112, czy tam policja nie potrafiła się dodzwonić na kolej. Wysłali radiowóz na miejsce, ale skoro nie mogli się skontaktować z koleją, to w sumie tyle.
Z tymi rogatkami też się mylisz - oni mają od tego automatykę. Gdy wrzucam wsteczny lub hamuję, to też nie muszę naciskać przycisku, żeby się zapaliły odpowiednie światła z tyłu - same to robią. JEŚLI przejazd ma taką sygnalizację, to uszkodzenie rogatki automatycznie poda sygnał na semafor - 20 km/h. Ale nie każdy przejazd jest zabezpieczony takimi semaforami. Wyłamanie rogatek więc mogło być dobrym strzałem, bo jeśli semafory akurat były, to wtedy są zainstalowane na tyle daleko, żeby pociąg zdążył wyhamować do 20 km/h (oczywiście jeśli był bliżej, niż semafor, to już i tak nic byś nie zrobił).
Więc żenujące jest, że robią gigantyczną kampanię, instalują pierdylion naklejek i plakatów, a potem nie odbierają telefonu od policji/112 xD
A ta firma od torów to PKP PLK
https://www.plk-sa.pl

@Nemrod a nawet PKP PLK S.A. - jednak wierz mi, że jak ktoś twierdzi, że rozmawiał "z PKP", to wybrał najbardziej absurdalną drogę kontaktu. Cóż, sekretariat w niedziele nie pracuje i nie ma w tym nic dziwnego.


Ja w tej branży pracuję 15 lat (w PKP PLK S.A. właśnie) i to, co piszesz, to jakiś strzępek informacji "ze słyszenia". Jak chcesz wiedzieć jak jest naprawdę, to czytaj dalej. Jak wiesz lepiej - cóż, jestem tylko randomem z Internetu.


Zacznijmy od rogatek. Znaczna większość to tzw. SSP, czyli samoczynne systemy przejazdowe. Co nie oznacza, że system nie jest nadzorowany w sposób ciągły - otóż jest, przez dyżurnego ruchu. Z tym, że dyżurny ruchu nie zawsze ma kamery na przejazd - z resztą ile takich kamer ogarnie? Ma tzw. UZK - urządzenie zdalnej kontroli. Tutaj mamy do czynienia z urządzeniami Alstomu (dawniej Bombardier), UZK jest w formie komputerka z dotykowym ekranem, który gaśnie przy braku aktywności dyżurnego - ale nad ekranem jest rząd diód, które mówią o stanie urządzeń (zielona - OK, czerwona - usterka), które świecą cały czas, ponadto zmiana z zielonej na czerwoną spowoduje uruchomienie sygnalizacji dźwiękowej, którą dyżurny musi skasować. I oto: wyłamujemy rogatkę - prawie natychmiast u dyżurnego piszczy UZK - ten musi podejść i potwierdzić usterkę, a następnie podjąć kroki (na pewno wprowadzić ograniczenie, a jeżeli jakiś pociąg zbliża się do przejazdu - spróbować go zatrzymać). Całą dobę, bez dzwonienia do kogokolwiek.


Te "semafory", o których mówisz, czyli tarcze ostrzegawcze przejazdowe (ToP) to dodatkowa informacja dla maszynisty, ale nie zmieniają sytuacji jakoś szczególnie. Dłuższy temat na oddzielny wywód.


A co do kontaktu - możemy się założyć, że nie zadzwonili na 112, gdzie faktycznie nie ma kolejarzy, ale mają specjalną linię pozwalającą poza kolejnością dodzwonić się do właściwej ekspozytury, a stamtąd dyspozytor specjalnym łączem zadzwoni do dyżurnego ruchu, który wstrzyma ruch pociągów. Zarówno dyżurny, jak i dyspozytor pracują całą dobę (gdyby było inaczej, to pociągi by nie jeździły), obaj też wiedzą, że w/w telefony są absolutnie najważniejsze. Dlaczego nie bezpośrednio? Kwestia integracji systemów - to nie jest takie proste, że podamy numer do dyżurnego, bo on może akurat rozmawiać z kimś innym i faktycznie się do niego nie dodzwonimy. Jeżeli jest to specjalne łącze - może je odebrać zawsze. I robi to, tylko ktoś stojąc przy przejeździe musi zadzwonić na 112 i podać numer przejazdu, a nie na znaleziony w Google numer do PKP.

@REXus To jest oświadczenie Komendy Stołecznej Policji, a nie pogłoski.

Ale ok. Czy na 112 jest dyżurny kolejarz/pracownik PKP PLK? Nie.

Więc jak 112 reaguje na takie wezwanie? Prawdopodobnie dzwoni do ekspozytury. I tam właśnie NIKT nie odbierał telefonu. Tyle. Ktoś zadzwonił na 112, bo wysłali policję na miejsce zdarzenia. Ale nie udało się "dodzwonić" do "PKP" PLK, najwyraźniej zwanej fachowo "ekspozyturą". Tu jest problem. Reszta nie ma znaczenia. Nie wiem, czy ten ktoś akurat był w kiblu, czy miał inną rozmowę/wezwania i/albo wszyscy tam pracujący byli aktualnie zajęci. Tego zgłoszenia NIKT nie odebrał najwyraźniej.
"Jeżeli jest to specjalne łącze - może je odebrać zawsze. I robi to, tylko ktoś stojąc przy przejeździe musi zadzwonić na 112 i podać numer przejazdu" - i te 112 musi się DODZONIĆ na PKP PLK/ekspozyturę/dyżurkę/jakkolwiek to się nazywa. Bo 112 nie zatrzyma pociągów i nie będzie dzwoniło do jakichś dróżników/nastawniczych/kolejarzy. I wyśle najwyraźniej jeszcze patrol policji - to akurat dziwnym trafem się udało.
Rzeczywistość nie działa w ten sposób, że jeśli posadzisz kogoś przy telefonie 24/7 to ten telefon MUSI być odebrany. No nie musi. Czasem może być, że wezwań jest na tyle dużo, a pracowników na tyle mało, że kolejnego nie odbiorą! Szok i niedowierzanie. Nie wiem jak 112 sobie z tym radzi, bo przecież też mają ograniczone zasoby - pewnie system przekierowuje taki telefon do kolejnego 112, który akurat może odebrać. Macie to samo w tych ekspozyturach?

"Tarcze ostrzegawcze przejazdowe (ToP) to dodatkowa informacja dla maszynisty, ale nie zmieniają sytuacji jakoś szczególnie" - ale jeśli ich nie ma, to dyżurny ma ograniczoną możliwość powiadomienia maszynisty? Wciśnie radio-stop za każdym razem? Skoro nie ma podglądu na żywo na przejazd, to skąd właściwie wie co tam się dzieje? Bo wygląda na to, że właśnie te tarcze ostrzegawcze przejazdowe robią robotę, bo działają automatycznie (jeśli dobrze rozumiem), a nie zależą od kolejnego czynnika ludzkiego, czyli operatora/dróżnika/nastawniczego/kogokolwiek, który musi ustalić co się dzieje, skasować błąd albo nie, na przejeździe którego nie widzi, a który może być całkiem daleko od niego.

Zaloguj się aby komentować