@Hjuman z tego samego powodu, z którego tak entuzjastycznie wszyscy wystartowali jakoś ze 2 lata temu w chmurę, jak tylko "nius zaczął krążyć". Bo pojawił się jakiś magiczny konsultingowy guru-naczelny-ekspert krążący od firmy do firmy, którzy sprzedał głodne kawałki co teraz będzie trendem i co firma MUSI zrobić, żeby w ogóle MIEĆ SZANSĘ utrzymać się na rynku, bo oczywiście "WSZYSCY JUŻ TO DAWNO TEMU WDROŻYLI", tylko oczywiście nie może podać przykładów bo to tajemnica xD
I tak się ta paranoja ciągnie- CxO po 1-2-5 takich urabiających spotkaniach już mają wyrobioną wizję, wzrostu wydajności, spadku kosztów i obietnicę złota spadającego z nieba niczym deszcz, więc leci to do inwestorów, którzy na dźwięk haseł "oszczędności" i "więcej kasy" trzepią uszami jak dumbo po wpierdoleniu całej paczki viagry i mówią "rób!". Więc leci dalej do managerów wysokiego szczebla. Potem pranie mózgu mają ci na średnim szczeblu przez kołczów, że to inicjatywa, od której zależy być albo nie być firmy. Potem spada to na managerów gównoszczebla, którzy mówią "weźmy-zróbcie". A na końcu ty zajebany robotą słyszysz, że jest "projekt" w ramach którego masz w pół roku magicznie wymigrować dosłownie wszystkie swoje aplikacje, maszyny, kontenery i chuj wie co jeszcze do chmury". Ty masz nie pytać, ty masz powiedzieć, że w sumie to już zrobiłeś.
A zamiast tego siedzisz i się patrzysz z politowaniem na jełopa, który nawet nie wie ile trwa otwarcie 1 ruli na firewallu, nie mówiąc już o takiej na zewnątrz, bo robisz w korpo przejętym przez papierkologię i sztuczne procedury, stworzone żeby dać miejsce jemu podobnym melepetom. A takich reguł jest ze 100, wszystkie poprzedzone stworzeniem designu składającego się z 2137 dokumentów, zgodami architektów, zgodami działu security, zgodami integratorów, zgodami jakichś magicznych wykwitów, które się pojawiły do "obsługi chmury" mimo że to niby miał być self service i pełna autonomia, ale korpo wspaniałomyślnie stwierdziło, że skoro oni tam wchodzą, to obowiązkowo muszą przynieść ze sobą cały ten chlew, który tak wszystko blokował i narzut którego tak bardzo chcieli się pozbyć. I tym sposobem po 2 latach od 3. nieprzekraczalnego tym-razem-na-serio terminu końcowego w bólach przemigrowałeś tam 3 najmniej problematyczne maszyny i w tym momencie padło globalne ogłoszenie, że firma po przeniesieniu zawrotnych 5% loadu stopuje toczące się migracje, a wydawanie zgód na kolejne jest wstrzymane permanentnie. Nikt tego nie chce powiedzieć, ale że znasz ludzi, to szybko znajdujesz potwierdzenie na twoje przypuszczenia- że chmura jest tania tylko wtedy, jak się o niej mówi, a nie ją używa, bo banda dziwnie ponazywanych zasobów na cudzych serwerach, do których nawet nie masz normalnego dostępu zawsze będzie droższa, i we wdrożeniu, i w migracji i w utrzymaniu, tylko to są koszty sprytnie poukrywane. Więc co? Więc po przemigrowaniu ledwo 5% tego co zakładano, firmie wyjebało taki rachunek, że szybko otrzeźwiała i ogarnęła co się stanie, jak przemigrują 50%, nie mówiąc już o całości.
Korpo mają pewny specyficzny cykl życia, w którym kiedy już niby są korpo, ale dalej są stosunkowo małe, to potrafią wszystko same ogarnąć, robią to dobrze, szybko, jakimś cudem na wszystko jest kasa i "wszystko się da". To jest ten etap, gdzie jest najwięcej rozwoju, bo firma chcąc w coś iść pyta się o opinię swoich własnych specjalistów, ci to obgadują, przygotowują poprawki, przedstawiają z ich perspektywy co jak będzie działać tak, że firma decydując się na wdrożenie wie, że to jest coś, co wyszło od ludzi, którzy w tym siedzą, a nie jakichś przylizanych krawaciarzy na spotkaniu ze zbyt szerokimi uśmiechami.
A potem zaczyna się niekontrolowany rozrost. Nagle jest wykwit jakichś z dupy stanowisk, nagle zaczyna się chore upolitycznienie wszystkiego, chodzenie na palcach, żeby tylko nikogo nie urazić, bo wszystkie dziwolągi jak na zawołanie wyłażą spod swojego kamienia i zaczynają się drzeć, bo czują, że mogą coś ugrać, nagle na każdym szczeblu pojawiają się dziwni ludzie, którzy nie mają żadnego technicznego pojęcia, ale nagle to oni mają najwięcej do decydowania, nagle wszystko zwalnia w chuj, bo pojawia się dziwny niedasizm, nagle zaczyna się chora inflacja procedur i procesów, które nie służą w sumie niczemu poza byciem utrzymywanymi przez kogoś, nagle każdy nawet najmniejszy wydatek jest analizowany, jakby to była piramida ze złota, a każda oddolna inicjatywa jest wręcz torpedowana mimo, że z każdej strony leci propaganda, żeby sie rozwijać, realizować pomysły, robić development, brać właścicielstwo.
Minęły cca 2 lata, już chmurowa bańka zaczęła pękać, bo hype się skończył wraz z tak przyziemnymi rzeczami jak kosztowe kłamstwa. I z ejajem będzie dokładnie tak samo. Daję temu nawet niecałe 2 lata.