O tym czy sklep z piórami wiecznymi Pióropuszek “oszukuje” ludzi

hejto.pl

Pióra wieczne już dawno “przeszły do lamusa” i z ogólnego użytku wypadły do ciekawostki, tematu kolekcjonerskiego i gadżetu dla ludzi, którzy chcą sprawić sobie “coś fajnego” i “jakościowego”. Na tej ostatniej grupie najłatwiej żerować, ponieważ jest skłonna do wydania pieniędzy a, z całym szacunkiem, c⁎⁎ja się zna. I zdaje się, że na tym właśnie swój model biznesowy oparł sklep z piórami Pióropuszek. Pech chciał, że przez przypadek na ich reklamę trafiłem ja, który rynek ogarnia. I mi się ich praktyki nie podobają.


Pióra wieczne Pióropuszek

Wszystkie pióra wieczne, dostępne w ofercie sklepu Pióropuszek, posiadają jakieś wymyślne, wyszukane nazwy, sugerujące klasę, jakość i bóg wie co jeszcze. Wszystkie pióra, które Pióropuszek posiada w swojej ofercie, odpowiadają też piórom chińskich marek, którym zdaje się dla niepoznaki zmieniono nazwę. Galeria zdjęć na stronie pióropuszek pokrywa się nawet z tymi, które wykorzystują sprzedawcy na Aliexpress.



Klient otrzymuje więc markowy, chiński produkt sprzedawany pod niemarkową nazwą za dwu, trzy czy pięciokrotność ceny. Zróbmy więc szybki przegląd oferty, żeby określić, co takiego w niej mamy i porównajmy z cenami na aliexpress. 


Cigaro Pro (159,99 zł) - "znacząco przypomina" Jinhao X850 (40 zł)

Lunar Bunny (399,99 zł) - Hongdian N7 (140 zł)

Amber Glow (349,99 zł) - Moonman/Majohn T2 (100 zł)

Elegant Flow (299,99 zł) - Asvine P20 (130 zł)

Crystal Script (319,99 zł) - Asvine V126 (120 zł)

Little Script (269,99 zł) - Hongdian M2 (50 zł)


Mamy też takie kwiatki, jak Pióro wieczne tłokowe Starship - kosmiczna prędkość za 350 złotych, przy którym chyba już zabrakło pomysłu na nazwę, czyli Natami Super Warship, który na chińskich stronach kosztuje 80 złotych.

Jak na ironię "Starship" nazywał się w jednej ofercie na Temu, z której sam osobiście go kupiłem.



Z moich obserwacji w ofercie nie ma żadnego pióra, które nie jest chińskim importem ze zmienioną dla niepoznaki nazwą. Gdyby sprzedawali chińskie pióra za większe pieniądze, to tego wpisu by w ogóle nie było. Jednak sklep pióropuszek prowadzi inną politykę, a ktoś mógłby wręcz powiedzieć, że “oszukuje” klientów zmieniając nazwy produktów, przez co nie wiedzą co właściwie kupują i nie mają możliwości porównania cen, sprawdzenia ofert czy opinii. Ale to jeszcze nie wszystko. 


Kontrowersyjne praktyki sklepu Pióropuszek

Moralnie dyskusyjnych praktyk po stronie sklepu jest jeszcze kilka. To, co najbardziej we mnie uderzyło, to fakt, że na zdjęciach wspomnianego Cigaro Pro usunięta została nazwa Jinhao, która normalnie widoczna jest na stalówce. Ktoś zostawił logo marki, czyli rydwan, ale nazwa została w sposób, powiedziałbym, dość bezczelny, usunięta. Na piórach widnieje normalnie, co potwierdzają opinie o sklepie Pióropuszek, ale do tego dojdziemy.


Zrzut ekranu 2026-02-17 224537.png

W swojej ofercie Pióropuszek ma też pióra takie jak Classic Script (Jinhao 85) czy Black Abyss (Jinhao 100). No i tu pojawiają się schody, ponieważ nie dość, że są to, tak jak w przypadku reszty, chińczyki ze zmienioną nazwą, to co gorsza te chińczyki są, że tak się wyrażę, mocno inspirowane Parkerem 51 i Parkerem Duofold - mają nawet klips w kształcie charakterystycznej Parkerowskiej strzałki. Tę sprawę można więc rozpatrywać dwojako. Albo Pióropuszek manipuluje nazwami i sprzedaje chińczyki, albo udajemy, że wcale tak nie jest i wychodzi na to, że sklep Pióropuszek sprzedaje produkty łudząco przypominające te Parkera.



W ofercie znaleźć można też pióro Aura Press, czyli Jinhao 10, z którym wiąże się bardzo ciekawa historia. Otóż trafiłem na nie jakiś rok temu, kiedy nazywało się jeszcze Aurora Press. Masz ci los, że Aurora jest faktycznym producentem piór wiecznych. Więc opisałem sprawę w wiadomości do UOKiKu i wszystko wskazuje na to, że pogrozili Pióropuszkowi paluszkiem, bo tak, jak pozostałe praktyki są niemoralne, tak istnieje szansa, że ta była po prostu nielegalna. Niemniej nazwa została zmieniona. 


Pióropuszek  - opinie

Każdy z produktów na stronie ma opinie na swój temat, co jest dość normalne. Normalne jest też, że opinie na stronie są moderowane przez właściciela/administratora strony. Jednak w sytuacji, kiedy ktoś sprzedaje chińskie pióra ze zmienioną nazwą, co już samo w sobie jest niesmaczne, to odrzucanie komentarzy wytykających ten fakt staje się jeszcze bardziej śliskie. Pozostaje więc szukać opinii na zewnętrznych stronach, takich jak Trustindex. 


Opinie na temat sklepu z piórami wiecznymi Pióropuszek w Trustindex są, że tak to ujmę delikatnie, złe. Przede wszystkim potwierdza się dokładnie to, co opisałem powyżej. Ludzie decydują się na zakup luksusowego gadżetu, który po otwarciu okazuje się być chińskim produktem, normalnie oznakowanym logo i nazwą chińskiej marki. Co za tym idzie klienci Pióropuszka są w stanie wyszukać produkt, zapewne zdziwieni brakiem pokrycia nazwy zakupionego produktu i samego produktu, dowiadują się, że zostali zrobieni w balona i wystawiają negatywa. 


Jak Pióropuszek reaguje na negatywne opinie? Do niedawna wcale, ale widać miarka się przebrała, bo zaczęli odpowiadać. Jedyną linią obrony, którą posiadają, jest zaznaczanie, że nie stosują dropshippingu, ponieważ wszystkie produkty zostają wysłane z polski. Pozostałe zarzuty są zwyczajnie ignorowane, skupiają się wyłącznie na braku dropshippingu. Bo tak naprawdę nie jest to dropshipping, jest to coś znacznie gorszego - żerowanie na ludzkiej niewiedzy, dla niektórych wręcz zakrawające o oszustwo. A na coś takiego przyzwolenia z mojej strony nie ma. 


Zwłaszcza, kiedy moja opinia na Trustindex opisująca ten proceder zostaje przez nich oflagowana i zgłoszona. 

#piorawieczne #januszebiznesu #patologia

Rozpierpapierduchacz userbar
hejto.pl

Komentarze (41)

@Rozpierpapierduchacz no to w sumie tylko potwierdza, że są bardzo, bardzo świadomi scamu, który uprawiają. Bo to, że by się zdecydowali importować "do siebie" jakiegoś chińczyka i sprzedawać to potem ze zmienionym znaczkiem- tak działa masa firm z wielu branż, ale jak się tego wypierają i bezczelnie naciągają ludzi manipulując zdjęciami, nazwami i opisami, a potem jeszcze próbują to tuszować (pun... maybe intended )... no... tu chyba nie ma o czym mówić. Jechać z nimi bez litości!

@Rozpierpapierduchacz o takie Hejto CSI nic nie prosiłem. Brawo! Świetny artykuł, czekam na update. Ciekawe czy UOKiK ruszy tyłek

@Rozpierpapierduchacz to nie jest "typowy dropshipping" bo wtedy przebitka byłaby mniejsza. To jest zamawianie w hurcie na Ali, czyli jeszcze taniej niż dla przeciętnego "Kowalskiego".

Przykładowo, takie Asvine P20 nie kosztuje już "od Chińczyka" 130 zł a... niecałe 80 ¯\_(⊙_ʖ⊙)_/¯

5a32e2fe-01d5-4a1f-9f20-3d249e7c1039

@mles Ale do k⁎⁎wy nędzy, jakby brali w hurcie i sprzedawali z narzutem, ale oficjalnie jako Jinhao, Asvine czy inne gówno, to bym się nie przypierdalał. To są fajne pióra, a ściągając to do nas oferują wartość dodaną, czyli szybkie dostawy, zwroty i reklamacje.


To k⁎⁎wa nie - trzeba zmieniać nazwę, udawać, że sprzedajesz co innego i robić ludzi w c⁎⁎ja, żeby się więcej nachapać niskim kosztem.


Jedno to narzut, drugie to w c⁎⁎ja cięcie. Nie zniesę

@mles jako, że z Chińczykami handlowałem dużo to wierzę, że bym je kupił poniżej 20zl (może nawet bliżej 10) pomijając wszystkich pośredników z wysyłką przez Wietnam lub DPD z odprawą celną.

@Rozpierpapierduchacz model bez przebicia 300+% się nie opłaca biznesowo niestety. Rozumiem, że klient tu jest ruchany bez mydła ALE brać sobie na łeb zwrot i reklamację, odprawy, podatki i inne sprawy około tego za 30% nie jest warte zachodu. Gdyby nawet dali ceny jakie mają tylko bez ukrywania nazw to moim zdaniem było by okay -tylko wtedy nikt by tego nie kupił i kółko się zamyka.

@rm-rf ale też klient miałby możliwość świadomego wyboru czy chce chińczyka czy nie. Ja rozumiem, że każdy chce zarobić, po prostu uważam, że prawo klienta do nie bycia robionym w c⁎⁎ja jest istotniejsze, niż prawo sklepu do zysku

@rm-rf uczciwie byłoby wtedy, gdyby nie ukrywali faktycznych nazw i sprzedawali po cenach powiedzmy +10% do tych z Aliexpress. Sami kupiliby w hurcie za grosze, a klient chętniej wziąłby coś od nich zamiast zamawiać z Chin. Ale nie, trzeba być polskim Januszem biznesu… 🤷♂️

@Rozpierpapierduchacz tak jak powiedziałem. Też mi się to nie podoba, ale z drugiej strony rozumiem tą o kant dupy rozbić taktykę

@mles nie wiesz o czym mówisz. To towarzystwo tutaj to jakaś januszerka bo jak już mówiłem, ten towar sądzę idzie kupić za 10-15% ceny z Ali, skoro mają takie ceny to znaczy, że prawdopodobnie biorą z Ali a nie od producenta - dlatego też nie może być 10% przebitki bo obsługa posprzedazowa to 50% ceny produktu. Utajnianie nazw producenta jest tu nie na miejscu co już mówiłem, ale chcąc zarabiać 10% na imporcie nie pchaj się w sprzedaż online bo koszty i obsługa cię zjedzą. Ja sam handluję dość nietypowym sprzętem używanym z Chin, w Polsce robię testy tego sprzętu pod względem zużycia i sprzedaję z przebitką 1000-1500% gdzie i tak jestem 50% tańszy niż oferty u nas na rynku. Za 10 czy 20% to jest nieopłacalne.

@rm-rf no pewnie nie wiem, bo wolę kupić u źródła a nie od złodzieja Polaka

Napisałem, że to byłoby uczciwe. A nie, że korzystne dla sprzedawcy.

@rm-rf @mles zgadzam się w sumie z obojgiem XD


Bardzo możliwe, że opłacalność przy zakupie z ali jest niska, stąd podniesienie cen jest koniecznością. Z drugiej strony może jest to błędna decyzja biznesowa, skoro można te produkty kupić taniej w hurcie, żeby potem zapewnić konkurencyjność cen.


Nie wiem, nie znam się, nie mnie oceniać. Ja jako konsument mogę jedynie podjąć decyzję swoim portfelem, czy chcę szybciej, czy jednak taniej. Pod warunkiem oczywiście, że zostaną mi udostępnione potrzebne do podjęcia takiej decyzji informacje.


A w tej kwestii zgadzamy się akurat wszyscy trzej, że zostało przycięte w chuja XD

I o to się w sumie wszystko rozchodzi XD

@mles no właśnie jak by dali nazwy to nie uważam tego za złodziejstwo - jak to nazwałeś. Tu oszukują klienta i to jest nie okay ale niestety jak kiedyś przyjdzie ci do głowy jaki import i przejdziesz przez to raz to zrozumiesz czemu cena jest taka a nie inna. Niestety pewna jest tylko śmierć i podatki

Pytanie: czy produkt sprzedawany faktycznie nie ma logo Jinhao? Czy ten rydwan jest logiem jinhao czy producenta? Nie wiem, dlatego pytam. Czy ten "rydwan" jest logiem marki czy sam napis jest logiem marki?


Jeżeli ten "rydwan" nie jest stricte logiem marki, to może być tak, że u tego samego producenta zamówione i sprzedają pod własną marką.


Kiedyś oglądałem dokument o okularach Ray-Ban I innych markowych jak Tiffany.

Myślicie że jakiś francuski znany projektant projektuje okulary? Nie. Od tego są ludzie u producenta ramek; producenci przedstawiają projekty znanej marce odzieżowej, a tam ktoś zatwierdza "te, te, te i te, zatwierdzamy i będziemy sprzedawać pod naszą marką".


Może tutaj jest tak, że producent ma prawa, a jinhao to marka.


To tylko moje przypuszczenia.


Swego czasu głośno było jak jaki polski "influencer" sprzedawał własne okulary przeciwsłoneczne jako "dezajnerskie" (czy jak to się pisze), ale to był ten sam produkt co na aliexpress tylko z innym logo.

Koniec końców może wszystko być zgodne z prawem...


Ogólnie trzeba uważać i nie przepłacać.

Chyba, że ktoś ma mentalność fana Apple (kupi i będzie super zadowolony, bo w końcu to "markowe" i dlatego musi być lepsze).

Jeżeli ten "rydwan" nie jest stricte logiem marki, to może być tak, że u tego samego producenta zamówione i sprzedają pod wlasną marką.

@Majestic12 na piórach normalnie jest napis Jinhao, tylko ze zdjęcia magicznie zniknął

65beae54-11d6-4070-83e2-8597847fc045

@Rozpierpapierduchacz

Ok. Rozumiem.


No to faktycznie obciach taka praktyka.


No, przypomina mi się powiedzenie "świat pełen frajerów, dołóż starań aby być pierwszym który takiego napotka". ¯\_(ツ)_/¯

@Majestic12 Ja sobie zdaję sprawę z kolosalnego rynku OEM w piórach. Miałbym o wiele mniejszy problem z tym, gdyby zamawiali pióra w fabryce, ładowali na to swoje logo, swoją nazwę, swoje pudełko i tak wysyłali w świat.


Ale sprzedawanie 100% Jinhao jako Cigaro Pro jest jak sprzedawanie gówna w papierku jako "trufli trawnikowej"

Też nie lubię takiego cwaniactwa, ale wbrew pozorom jest to dość częsta praktyka we wszystkich branżach. Tak działa, np firma "Savio", która sprzedaje sprzęt elektroniczny z chin, który jest brandowany przy produkcji przez chińczyków.

W ogóle chińczyki mają w swojej ofercie sprzedawanie swoich produktów jako cudzy brand. I tak można kupić wszystko - ubrania, rtv, agd, meble, dosłownie WSZYSTKO

Jeśli jest jakaś polska firma która produkuje "Swoje" urządzenia/przedmioty to na 90% jest to po prostu chińczyk z brandem.

Tak niestety działa obecny świat, ludzie to kupują bo "polska firma", a tymczasem gówno przykryte papierem w postaci marketingu...

@pumpernikiel tak, OEM jest bardzo popularne, rzecz w tym, że tu coś takiego nie ma miejsca XD


Nazwa zmieniana jest wyłącznie na stronie. Do klienta dociera już normalny produkt z logiem Jinhao, Asvine i czego tam jeszcze XDD

@Rozpierpapierduchacz Przeczytałem Twój tekst, a że mam już trochę lat, to pamiętam, jak kiedyś nie było ani Ali, ani Temu, a też miałem chińskie pióro wieczne, choć nie dało się sprawdzić producenta, ile na tym zarabia, a podejrzewam, że też zwykle 3-4x.

Zastanawiam się, czy Ty wykrywasz tu falsyfikaty, czy podróbki, czy po prostu prześwietlasz czyjś interes i stwierdzasz, jak mu idzie biznes.
Bo niezależnie od tego, piszesz, że kupujesz te pióra, więc podejrzewam, że to nie jest chiński badziew, tylko coś tam są warte. Czy tak? Te pióra są jakościowo ok?

Pomyślałem, że skoro jesteś spryciarzem, bo znalazłeś tańsze źródło, niż polski sklep, to..... możesz przecież pozwolić innym przepłacać. Co Ci w sumie do tego, że inni nie są tacy sprytni?

@ramen chodzi o to że na zdjęciach ukrywa się/zamazuje informację wytłoczoną na stalówce. Udają, że sprzedają coś innego, niż w rzeczywistości. To chyba spełnia definicję oszustwa, nie? Reszta oślizgłych praktyk tylko dopełnia całość.

Jakby sprzedawali drożej to co kupują w chinach, ale każdy byłby tego świadomy, to nie ma problemu. Problem jest, bo oszukują na zdjęciach, usuwając nazwę chińskiej firmy, a potem okazuje się że to logo jednak tam jest.


Jazda z nimi @Rozpierpapierduchacz

Typowa jdg "janusz" handlująca chińszczyzną. Dlatego wolę kupować rzeczy w dużym sklepie( nawet sieciówce) znanych marek- też produkują w Chinach, ale jakość jest dużo lepsza niż produktów marek typowo chińskich.

@jajkosadzone czyli przyznajesz, że też przepłacasz - ale płacąc za jakąś markę niekoniecznie kojarzoną z Chinami.

Produkty które ów sklep sprzedaje są, mimo wszystko, całkiem dobre - pod warunkiem, że patrzy się na nie przez pryzmat faktycznej wartości. Sam mam kilka takich "premium" piór, ale kupionych za ułamek ceny na Aliexpress. W całej "aferze" nie chodzi o to, że handlują chińszczyzną, tylko o to, że ten fakt ukrywają wymazując logotypy ze zdjęć.

@mles skoro sa dobre to dlaczego sklep zakrywa logo marki?

W jaki sposob przeplacam za zakup renomowanego producenta w bezpiecznym miejscu zakupu w stosunku do zakupu produktu chinskiej marki noname na temu czy ali?

@jajkosadzone przepłacasz, bo płacisz więcej za "znaną markę", której produkty wychodzą z jednej i tej samej fabryki co produkty noname.

A dlaczego sklep wymazuje oryginalne logo, to już pytanie do sklepu.

@mles tak,dokladnie, tak bylo- tak samo chinska fabryka robi produkty dla luksusowych brandow,podrobki i swoje rzeczy za ulamek ceny. To tak nie dziala.

Zaloguj się aby komentować