Komentarze (15)
Kiedy w 2007 kupowałem swoje pierwsze mieszkanie właśnie w bloku z wielkiej płyty, w otoczeniu takich samych wielkich płyt zresztą, ten i ów wieszczył rychłe wyburzenia, bo konstrukcja nie da rady, bo przerdzewieje, zwietrzeje, bo trujący azbest i subit, bo coś tam jeszcze. Niecałe 20 lat później ten blok i wszystkie okoliczne nadal tam stoją, czasem przejeżdżam obok i na żadnym nie widać śladów degradacji.
Tymczasem nowoczesne patokurniki już od pierwszego roku eksploatacji miewają a to podciąganie wody, a to rozwalające się instalacje, a to pękanie ścian, wszystko z powodu skąpstwa deweloperki i korupcji urzędników, którzy przybijają pieczątki na świstkach z dopuszczeniem tego do użytku. No i napchane tego jeden przy drugim jak w jakimś Kowloon City, coś okropnego.
@jonas prawda. Może i w tych starych blokach z płyty są trochę krzywe ściany i schody i gdzieniegdzie inne drobne niedoróbki bo pijaki to budowali, ale ogólnie konstrukcja jest mega solidna i niezniszczalna. A ostatnio byłem w nowym bloku (max parę lat miał) u kumpla na warszawskiej woli i ściany popękane, na ścianie jakiś ślad wilgoci, na oknach też wilgoć bo widocznie zjebana wentylacja i izolacja. Syf, nie dałbym żadnych pieniędzy.
Zaloguj się aby komentować
