@Pajra Nie tyle same pieniądze, co pieniądze w relacji do oczekiwanego standardu życia. Po prostu kaszojad był kiedyś nieporównywalnie tańszy w utrzymaniu - szmaty po bracie, zamiast zajęć pozaszkolnych zadania bojowe od starego, zamiast ajfonów i tabletów najtańsza piłka lub kij i pokrzywy, osobna sypialnia dla każdego gówniaka? Dobrze, jak jednym łóżkiem nie musieli się dzielić. I nie mówię tego na zasadzie "chrum kwi, za moich czasów nic nie było, a teraz się gówniarzom w dupach poprzewracało", po prostu poziom życia, który kiedyś uważano za normalny, obecnie byłby uznany za nędzę.
Oczywiście, nie jest to tylko kwestia naszych oczekiwań - wzrost produktywności przestał przekładać się na wzrost płac. W dużym uproszczeniu - dostarczamy więcej produktów i usług, które podnoszą poziom życia, ale jednocześnie nie stać nas na poziom życia, który jest nam sprzedawany.
Kolejna kwestia jest taka, że zmieniła się obyczajowość. Młoda kobieta ma wiele więcej możliwości niż tylko znaleźć sobie chłopa, wziąć ślub, siedzieć w domu i rodzić dzieci, bo jak nie, to stare baby będą gadać, a ksiądz zwyzywa z ambony. O ile jest to postęp w kontekście wolności osobistej, to jednak przekłada się to negatywnie na stabilność związków i dzietność. Niestety, mamy coraz więcej permanentnie samotnych mężczyzn z rozjebaną psychiką i ekstremistycznymi poglądami, oraz coraz więcej kobiet, które zderzyły się ze ścianą i nie mogą zaakceptować, że książę z bajki woli obracać jędrne małolaty.
No i w końcu - to są problemy globalne, a nie lokalne, i trzeba je rozwiązać na poziomie globalnym. Powodzenia ze zmuszaniem megakorporacji do dzielenia się zyskami z szarym obywatelem z poziomu rządu pojedynczego państewka. Powodzenia z zawracaniem kijem Wisły i cofaniem zmian kulturowych w erze internetu i globalizacji. To jest coś, czego absolwenci akademii chłopskiego rozumu nie pojmują - weszliśmy na taki poziom cywilizacyjny, że mierzymy się z problemami, których samotne państwo europejskie nie jest w stanie rozwiązać. I jeśli wypiszemy się z UE, by robić wszystko po swojemu, to dopiero wtedy stracimy wszelką podmiotowość, bo kluczowe dla kształtu świata decyzje nadal będą zapadały, tyle, że bez naszego udziału. I będziemy tak suwerenni, jak Ukraina, o której losie decydują wybory w USA i UE.