Napijecie się kompotu ze mną?


Rodzice rozwiedli się 20 lat temu. Wtedy Ojciec się wyprowadził. Miałem 13 lat. To wtedy rozpoczął swoją dwudziestoletnią tułaczkę.


Mały disclaimer...


Ojciec ma to do siebie, że lubi się szwędać. Niejednokrotnie wychodził do lasu i wracał po 3-4 dniach. Ja czasem z nim się włóczyłem po jeziorach, wioskach i wspomnianych lasach. Kiedyś jeszcze brał ze sobą namiot. Potem, jak to zwykł mawiać 'mam to w d⁎⁎ie' więc miał w d⁎⁎ie i namiot. Chodził tylko z karmiatą o długości może 1m. Zawsze mówił o uczuciu łączenia się z naturą, o dziku który przychodzi się pogapić, o ciekawskich ptakach, o kąpielach w rzece...


To już mniej więcej wiecie o co cho.


20 lat temu wyprowadził się z domu gdzie mieszkaliśmy z mamą i bratem. Jak miałem 19 lat to sam podjąłem decyzję o... włóczeniu się po świecie (z tą różnicą, że granice państwa już nie były takie restrykcyjne jak 50 lat temu w czasach jego młodości).


Kontakt się urwał, sam nie wiem czemu. Nie było go w ogóle. Zawsze był dziwny w stosunku do ludzi. Widział ich w złym świetle, pewnie i mnie też, jednak zaprawiony w boju, miałem to w d⁎⁎ie. Takie życie.


No, ale w wieku może około 25-27 lat zacząłem się z nim częściej kontaktować i odwiedzać go w Bieszczadach, gdzie mieszkał. Po nastu latach mojej wędrówki, wróciłem do Polski. Wróciłem, a właściwie zawróciłem na rondzie w Czarnogórze, pod Albanią, bo przeliczyłem sobie, że moi rodzice są już starzy, a chce jeszcze z nimi trochę posiedzieć. No i zawróciłem.


Poznałem partnerkę i wspólnie odwiedzaliśmy go (8h jazdy) dość regularnie, może co 2-3 miesiące.


Nigdy nie chciał nic posiadać na własność. Ciągle na wynajmie, ciągle przeprowadzki. Po przejściu na emeryturę, pieniądze wydawał na zakupy na allegro a te rzeczy rozdawał. Nie próbujcie zrozumieć, bo intelektem tu się nic nie zdziała. Tak jest w tym serialu, taki scenopis.


Ostatnio, jak go odwiedziliśmy, widziałem, że się boi, a w sumie rzadko go takiego widziałem, bo jak sam często mówił - 'mam w d⁎⁎ie banie się'.


Bał się, że... Nie wynajmą mu kolejnego miejsca z uwagi na wiek. No i chyba miał po prostu kilka refleksji związanych ogólnie z samotnością. Pomińmy prywatne sprawy.


Aha, dlaczego proszę o napicie się kompotu ze mną? Bo kupiłem mu małe mieszkanie nad jeziorem, godzine ode mnie. A On w końcu zaczął mówić o przyszłości - że jeszcze długie życie przed nim, ba, chyba nawet czeka też na wnuki. Chce uczyć ich astronomii - to tam znajdował wytchnienie, to tam zerkał, to tam się uczył i to chce przekazać dalej. A wiedzy ma ogrom.


A ja? A ja się trochę nawet cieszę, że jestem Polakiem mądrym przed szkodą i że dobrze zawracam.


Idę po narzędzia i biorę sie za jednodniowy remont i sprzątanie. Dzieło zostanie dokończone.


Elo


#gownowpis #rodzina

e0ad912b-f6c7-4c9f-acb4-556b3e217662

Komentarze (17)

@Afterlife historia trzymała mnie w napięciu aż do samego końca…wybrałeś mądrze. Tylko nasz czas na tym łez padole ma jakąś wartość reszta jest umowna. Też będę miał niezłą historyjkę o swoim ojcu tylko musi się potwierdzić…na wiosnę

To jak zdobyłeś taką ilość środków?

Jestem pod dużym wrażeniem, że połączyłeś "szwędanie się po świecie" z możliwościami zarabiania.

Szacun!

@Akman odpowiem za OPA. Jak się szwędzasz to nie wydajesz na: prąd, wodę, gaz, czynsz, kredyty, paliwo, imprezki. Jak się swędzasz w naturze to myjesz się w rzece. Jak umiesz polować na małe zwierzęta typu zając / łowić ryby, znasz się na grzybach - to nie wydajesz na żarcie. Ewentualnie grosze na jakieś dodatki. Kupujesz żarcie wioskowe od gospodarza - też kosztuje grosze.


Wystarczy stworzyć system i się okaże, że wystarczy pojechać do Norwegii, popracować rok, by potem kolejne 5 lat nie robić nic. Mam znajomych co tak robią - rok w robocie, 5 lat w podróży.

Rozumiem i doceniam. Też lubię się swędzać. Nudzą mnie te same miejsca np. ile razy można oglądać te same góry. Po latach doszedłem do wniosku że czas sobie zrobić miękkie lądowanie w spokojnym zagajniku. Rynek pracy jest jaki jest. Za oszczędzone środki się przeżyje parę lat w miejscu gdzie nie ma rachunków. Bycie nomadem robi się popularne

Refleksja zawsze przychodzi na sam koniec, kiedy jest już najczęściej za późno. A co by było gdyby ciebie nie miał?

@Afterlife Ciekawa historia. Dobry z Ciebie syn. Nie miałeś, albo Twoja mama żalu do ojca, że was zostawił dla przygody? Tak z ciekawości ile lat ma tata? Zdrówka dla Ciebie i taty

@Afterlife najgorzej jak czlowiek musi myslec za rodzicow, bo zachowują się jak niepelnosprawni umysłowo. Ogromny podziw dla Ciebie za twoj stosunek do taty, za to co dla niego zrobiles i ze potrafisz byc mądrzejszy niz on. Mnie tata wychowywal dokladnie odwrotnie, dlatego pewnie nie potrafię do konca Cię zrozumieć, ani nawet postawic się w twojej sytuacji. Mozg rozjebany.

Łooo.. lubię takie historie. Poproszę o więcej sentymentu

Zacznij spisywać historie ojca, jego wspominki. Wpleć swoje doświadczenie. Jesteście, jak to zawsze lubię mówić, obywatelami tego świata, bez granic. Podziwiam odwagę i zaparcie. Keep posting.

Aha, zrobiłeś najfajniejszą rzecz w życiu. Więcej nie musisz. Jesteś good guy!

Zaloguj się aby komentować