MATERIALIZM W REALACJACH MIEDZYLUDZKICH


Przyznam nie mam wielu znajomych, powyższy temat jest jednym z powodów dla których "nie lubię ludzi". Mam pełną świadomość tego, że bez pieniędzy, żyć się raczej nie da. Jednak też nigdy moje marzenia nie obracały się wobec takich jak jachty, wille z basenem czy drogie wycieczki. Nie jara mnie to i nie robi to na mnie żadnego wrażenia. Dlatego też nigdy nie widziałam sensu w tym żeby z bliskimi rozmawiać o majątku swoim czy innych. Zaznaczam, że nie chodzi o to żeby ktoś mi nie opowiadał o tym, że robi remont w łazience albo był na Bali - tylko jak to opowiada.


Ostatnio rozmowa z moją siostrą, która ma więcej znajomych niż ja, mnie rozczarowała. Głównie pod względem tego jakie tworzą ludzie relację ze znajomymi. Niby to wiedziałam, ale człowiek się jakąś łudził, że jest inaczej. Chodzi o to, że główne tematy rozmów u niej w pracy czy wśród znajomych to "pieniądze, co masz czego nie masz i gdzie jedziesz na wakacje". Przytaczane rozmowy były dla mnie aż karykaturalne, że ktoś potrafi się wypytywać kogoś kogo ledwo zna ile mu kredyty zostało do spłaty xd Żeby móc się przy okazji pochwalić, że on ma już dwa mieszkania spłacone.


Sama niestety będąc młodą osobą na studiach czułam przeogromna presje tego, że muszę się dorobić. Wpędziło mnie to w depresję i poczucie winy, że ze zmęczenia nie mam siły nic robić więcej. A jak zachorowałam i nie mogłam pracować czułam wstyd, że jestem w tyle w stosunku do moich znajomych.


Nie zazdrościłam im, wręcz przeciwnie. Czułam się jednak gorsza i oceniana przez nich. Że pewnie myślą że ja głupia, że leniwa itp. z tego też powodu zerwałam kontakt z większością moich znajomych żeby uniknąć rozmów "ooo a ty dalej z rodzicami mieszkasz... No tak jak już mam mieszkanie i zarabiam 10k ale wiesz ja się staram".


Miałam też jedna znajoma, która nie chciała się przyznać przede mną że kupiła mieszkanie. Bo głupio jej było się chwalić takim sukcesem. (Dodam że rodzice jej kupili, ona po prostu sobie wybrała). Nie zazdrościłam jej, ale byłam w szoku że uznała, że będę mieć takie uczucie wobec niej.


Chciałabym mieć jakiś znajomych, z którymi mogę się spotkać, pomieszkiwać, ale czy są jakieś normalne paczki znajomych których główne tematy rozmów nie kręcą się wokół hajsu? Jak to wygląda u was? Obchodzi was to kto co ma i ile zarabia?


#rozkimny #pieniadze

Komentarze (15)

@Cori01 Przejmowanie się ludźmi to najgorsza rzecz jaką można robić. Nerwy, stres, po co to komu? Juz dawno doszedłem do wniosku że jakość a nie ilość jest doskonałym rozwiązaniem również w kwestii znajomości.

@Cori01 szczerze mówiąc, jeśli ktoś chce ze mną rozmawiać przede wszystkim o tym, czego to nie posiada, to szkoda mi czasu na taką znajomość. Wychodzę z założenia, że znajomości i relacje muszą być wartościowe i coś wnosić do mojego życia, w innym wypadku po prostu nie są tego warte. Więc może i nie mam jakiegoś wybitnego grona znajomych, ale za to bardzo przyjemnie mi się z nimi spędza czas

@lexico nie obchodzi mnie to co inny mają i właśnie w tym problem jak ktoś w kółko o tym gada bo jednak jak każdy potrzebuje relacji międzyludzkich

@Cori01 Trochę świadomie, trochę nie ale mam dość mocny filtr na zawieranie bliższych znajomości.


Także tego typu osoby (materialiści, chwalipięty, itp.) od razu odpadają w przedbiegach.


Co do tematów rozmów, no to wiadomo - ryby, d⁎⁎y, złowienie ryby za d⁎⁎ę... Takie tam ( ͡° ͜ʖ ͡°)

@Cori01 Dla mnie ludzie którzy lansowują się na lewo i prawo, kompensują sobie tym niskie poczucie własnej wartości.

Ci którzy mają problem z docenieniem własnego siebie szukają docenienia w otoczeniu. Jeżeli czujesz się wartościowy dopiero wtedy kiedy siedzisz w drogim aucie, którym chcesz się chwalić na lewo i prawo - to powinieneś udać się do psychoterapeuty. Powinien on im pokazać jak docenić siebie i zrozumieć że poczucie wartości jest oparte na tym co wewnątrz a nie na atrybutach luksusu, które kompensują to poczucie.

Powinnaś tym osobom współczuć a nie użalać się nad tym że do nich nie pasujesz. To chyba dobrze że nie czujesz potrzeby przebywania wśród osób z zaburzeniem osobowości?


Mnie też przeraża powszechność tego zjawiska ale myślę że to też kwestia otoczenia. Inne podejście do życia będą mieli ludzie pracujący w teatrze a inni Ci z korpo. Niestety w tym drugim miejscu jest pełno frustratów, którzy robią wszystko żeby nie czuć się gorszymi. Próbują więc gonić w tym wyścigu do luksusu, po to żeby nie poczuć się jak bezwartościowe śmieci. Kupują domy, samochody i wycieczki, bo tam każdy temat to licytacja gdzie ludzie placa uznaniem. Glupi temat "znacie jakis dobry przepis na obiad" zacznie sie wiec od tego kto podsunie bardziej wyszukane rozwiazanie, ktore wzbudzi ten podziw publiki, o który każdy walczy. Czy to coś złego że Ty w tej walce nie chcesz walczyć? Myślę że nawet chwalebne Wierz mi że są paczki w których ludzie są dla siebie mili, otwarci i nie muszą czuć potrzeby uczestniczenia w tym wyścigu, bo wewnętrznie czują że nie muszą niczego nikomu udowadniać - co jest właśnie oznaką że mają poczucie własnej wartości.

@Cori01 coraz mniej takich ludzi- ich sensem życia stał się konsumpcjonizm i wszystko z nim związane. Ukułem sobie takie powiedzonko - wiesz co jest najgorsze w wyścigu szczurów? To że stajesz się szczurem.

Dla mnie rzeczy materialne to temat jak każdy inny. Mogę porozmawiać o zarobkach, czy o tym co kto tam sobie fajnego kupił - nie mam z tym problemu. Jestem jednak strasznie wyczulony na materializm, szczególnie gdy przejawia się chwaleniem pozyskanymi dobrami czy zarobkami. Odrzuca mnie gdy widzę że dla kogoś to są najważniejsze sprawy/tematy. A już najbardziej wkurwia mnie gdy ktoś wartościuje innych na podstawie zarobków/stanu posiadania/prestiżu wykonywanej pracy. Skurwiałe to jest i ciężko mi wykrzesać szacunek do takich ludzi.

Ja takich problemow nie mam. Roznych znajomych mialem, zdarzaly sie dosc bananowe jednostki, ale to byly banany tylko z majatku rodziny, a nie z mentalnosci. Ja bylem z biednej rodziny i nigdy nie czulem sie przez swoich zamoznych kolegow oceniany z tego tytulu, ani w dziecinstwie, ani w doroslosci. I ogolnie rozmawiajac ze swoimi znajomymi bardzo rzadko rozmawiamy o majatkach i pieniadzach. Jesli nasze rozmowy o to zahaczaja, to raczej w kontekscie jakichs problemow ekonomicznych czy spolecznych, np. rozmawiamy o horrendalnych cenach mieszkan. Przy czym ja mocno filtruje znajomych. Musze jednak przyznac, ze raz moj brat pochwalil mi sie podrobka jakiegos portfela lacoste. Powiedzialem ze czym sie tu chwalic, jak to podrobka, a on mi odpowiedzial, ze to jest tak dobra podrobka, ze nie mozna odroznic od oryginalu xD No zenada dla mnie potezna

@Cori01 też tak mam, jestem na studiach i czuję się gorszy z powód tych co ty. Jak ty z siostrą to moi rówieśnicy wszyscy kariery podróże, seks, u fryzjera te same tematy i się w tym nie odnajduję.
Mnie w finansach jest potrzebna stabilizacja by na wszystko starczyło, odłożyć, kupić czasem coś nowego np keyboard i tyle, samochód mam by do babci na wieś jechać czy coś przewieźć a tak to tramwaj i pociąg starczy.
Mi nawet na hejto napisano, żeby mieć możliwość umówienia się na kawę z dziewczyną to muszę mieć dobry samochód.

@Cori01 Nie spotkałem się z czymś takim szczerze. Ani u ludzi niezamożnych, ani u bogatych, a znam takich i takich. W gronie bogatszych często słyszę o różnych zakupach gadżetów i wydatków na hobby, ale to dlatego, że to zwykła część ich życia, a nie "JA JESTEM DE BEST". Pochodzę ze wsi, uczyłem się w małym mieście i potem uczyłem i mieszkałem w Rzeszowie. Ty jesteś może z dużego miasta? Wawa, Poznań?


Spotkałem się znowu ze sporą ilością zawiści u osób mniej zamożnych, ale nigdy wycelowanych we mnie - ja pochodzę z biednej rodziny, ale mi się udało w IT i zarabiam nieźle, natomiast nie "emanuję pieniądzem," kupiłem dom z drugiej ręki i jeżdżę 13 letnim autem za mniej niż jedna moja wypłata. Ale nikomu też nie mówię ile zarabiam, nawet w rzędach wielkości.


Ja u ludzi mam dość rozmów o polityce. Jest jej pełno wszędzie, w dodatku bardzo dużo obłudy, z rodziną chciałbym odpocząć i być to zawsze się ktoś odpali. Przykre.

@Cori01 myślę, że każdy ma swoje granice "dobrego smaku" jeśli chodzi o podejście do dóbr materialnych, pieniędzy i chwalenia się nimi i wg. podobnego klucza dobiera też znajomych.


Osobiscie nie lubię osób, które się przechwalają albo całą rozmowę sprowadzają do kasy. Przytakuję takim grzecznie, powiem dobre słowo ale z mojej strony żadna informacja nie wychodzi.

Z drugiej strony mam też "normalnych" (w mojej skali normalności) przyjaciół, z ktorymi chcę podzielić się czymś co mnie cieszy, np. ze dobrze finansowo rok zamknalem, odebranym samochodem prosto z salonu ale też taką pierdołą jak nowy mlynek do kawy. Cieszy mnie kiedy przyjdą na tę kawę, powinszują fury. Cieszą mnie też i pochwalę ich sukcesy lub zakupy. Póki nie ma żadnej zawiści ani głupich gadek i porównywania się to czuję się bezpiecznie rozmawiając z nimi o pieniądzach. Nie mam problemu im powiedzieć ile zarabiam ani zapytać kogos kto chwali się awansem czy będzie lepiej zarabiał. Oczywiście nie są to główne tematy naszych rozmów ale jeśli się pojawią to cieszę się, że możemy swobodnie pogadać.


Mam też znajomych, z którymi o pieniądzach w ogóle nie rozmawiam bo żyję lepiej niż oni i zwyczajnie głupio mi coś powiedzieć żeby nie wyszło, że się przechwalam. Pytają to mówię ale sam nigdy nie inicjuję takich rozmów. Zastanawiam się skąd bierze się ten wstyd, ktorego nie odczuwam wobec ludzi równie lub bardziej zamożnych ode mnie.


Co do wakacji to w sumie jeden z głównych tematów rozmów bo moi przyjaciele całkiem dużo podrózują, my mamy trochę mniej hajsów i więcej zobowiązań ale też z 3-4 tygodnie w roku spędzamy w podróży. Tylko u nas nikt nie fleksuje się jaką wycieczkę kupił i ile za hotel all inclusive zapłacił (bo wszyscy gardzimy taką turystyką) tylko opowiadamy sobie co widzieliśmy, przeżyliśmy i co warto /nie warto w danym miejscu przeżyć.

Nie otaczam się ludźmi, którzy raportują wszędzie swój status materialny. Nie interesuje mnie w ogóle co kto ma, ile, gdzie był, itp. Nudzą mnie rozmowy o stanie posiadania. Może dlatego mam niewielu znajomych

Zaloguj się aby komentować