Mam przemyślenia i pewną tezę nt. wojen, głównie bazując na tym co się dzieje w Ukrainie i Iranie.
Biorąc pod uwagę jak "niewiele" potrzeba, aby zatrzymać "mocarstwa" tj. USA czy rossja to okres wojen na pełną skalę się chyba zakończył.
Wystarczy trochę dronów, trochę ataków na jakieś strategiczne i można się bronić względnie niskim kosztem, w porównaniu w ekstremalnie wysokich kosztów ataku.
rossja osiąga dosłownie gówno. Przez ostatnie 2, czy moze 3 lata więcej ziem stracili niż zyskali. Linia frontu się niemal nie zmienia. W ostatnich miesiącach ataki w głębi rossji to codzienność. Eksplodujące gówno w Moskwie
A Iran? USA faktycznie narobiło strat w tym kraju i Iran nie miał szans, aby się jako bronić, ale wystarczyło zacisnąć zęby i wysyłać drony niemal na oślep na sąsiadów, zablokować ropę i nagle się dogadali. Jeszcze im pomarańczowy obiecał (?) inwestycje na $300 mld.
Jeżeli USA nie było wstanie "rozwalić" Iranu, a rossja nic nie zyskuje na Ukrainie to jakie szanse ma ktokolwiek przeciwko komukolwiek? Chiny i Tajwan? Chiny mogą być potęgą, ale Tajwan jest bogaty w mamonę i technologie. Jestem przekonany, że w razie wojny będą mogli strzelać to tych wszystkich chińskich łódek bez wychodzenia z domu, używając pada do xboxa
Nie znam się, więc się wypowiedziałem
#wojna #ukraina #rosja #usa #iran
