Mam coś w stylu szopy, w której mam węgiel, drewno, taczkę opony i takie tam bzdury. Do szopy wchodzi się przez ogromne (2,5m.) drzwi. Takie osadzone na zawiasach, które są przytwierdzone do desek o zewnątrz. Kiedy te drzwi są otwarte, to robi się około 10-15 cm szczelina, pomiędzy brzegiem desek i rantem ściany. Dzisiaj, jak już było ciemno, byłem w tej szopie i gdy zamykałem drzwi, poczułem opór, myślałem że może grabki zahaczył o ścianę czy coś (bo mam taki stojak na drzwiach na takie rzeczy).
Okazało się, że młody kotek sąsiadki wsadził głowę w tą szczelinę i ja zamykając te wrota mu ją zacisnąłem.
Widziałem jak niespełna roczne zwierzę, krwawi z uszu i wije się w konwulsjach, bo nie przerwałem rdzenia kręgowego, ale wytworzyłem takie ciśnienie, że rozsadziło mu głowę. Może jestem c⁎⁎ą, ale poryczałem się... mam 38 lat i ryczę, bo kot... ten gnojek czasem wpadał na mizianie, mimo że był pół dziki. Ja wiem, że dla niektórych, to problemy pierwszego świata, są poważniejsze problemy i koty, to szkodniki (po części się z tym zgadzam). Jednak pierwszy raz w życiu, zabiłem niewinne zwierzę, które tylko patrzyło z ciekawością co robię. Czuję się strasznie.
Musiałem coś napisać... może będzie mi lepiej, chociaż wątpie...
#zwierzeta #koty #zalesie
