Z jednej strony fajna sprawa, z drugiej trochę smuci, że potrzebujemy w tych czasach takich rzeczy. To tylko potwierdza kryzys relacji międzyludzkich - nie mamy "naturalnych" przyjaciół/znajomych i szukamy. My z żoną ostatnio byliśmy na spacerze zorganizowanym przez nieznajome osoby, bardzo fajnie było, żona poznała nową koleżankę dzięki wspólnemu hobby (dzierganie). Ja niestety mam taki problem, że nie mam jakiegoś jednego konkretnego hobby, któremu oddawałbym się w całości - lubię gry komputerowe, planszowe, seriale/filmy/książki sci-fi/fantasy, pojeździć na rowerze, wyjść na piwo, ale nie jestem "fanatykiem" w żadnej z tych rzeczy Dlatego np. gdy chodzę na jakiś zlot/wydarzenie to nie bardzo chce mi się gadać z ludźmi, którzy tym praktycznie żyją. Ciężko znaleźć takie osoby, które interesowały by się po trochę wszystkim Do tego mieszkam w dużym mieście, ale jestem z małej wsi - na wsi nigdy nie pasowałem do reszty, a w mieście też czasami czuję się trochę jak outsider, bo jednak miałem zupełnie inne dzieciństwo niż reszta.