Dyskusja użytkownika Felonious_Gru
Jakiś czas temu mój kolega szukał kogoś do obsadzenia ważnej roli w jego firmie, to ja mu powiedziałem, że ja to wolę łowić karasie i jelce, ale on nalegał i obiecywał, że fucha jest łatwa, że nic nie będę musiał w sumie robić i jeszcze dostanę fajny długopis. Zgodziłem się, bo mam słabość do solidnych długopisów z wymiennym wkładem, ładnie się ubrałem i w ogóle, ale szybko wyszło na jaw, że kolega zrobił mi brzydki kawał - słowem nie wspomniał, że konieczna jest znajomość języka angielskiego, że trzeba będzie nagrywać jakieś dziwne piosenki o saskich kępach i ostrych cieniach jakiejś nie wiem, mgły, czy coś takiego, albo że raz na jakiś czas trzeba gdzieś jeździć i się przytulać z jakimiś typami i nie ma, że płotki mają tarło, trzeba jechać i koniec. Na nic się zdały moje błagania, że w pogodzie mówili, że będą przymrozki, więc pewnie cała ikra przepadnie niechybnie, kolega się zaparł, mlasnął na mnie, że nie taka była umowa, spytał, czy dostałem długopis, czy nie dostałem, to ja mówię, że dostałem, to on warknął, że no to jak dostałem, to mam jechać, gdzie mi każą i tyle. Mi się zrobiło trochę przykro, to on do mnie, żebym poczekał sobie na sierpień, jak będzie sezon na leszcza, to ja mu odpowiedziałem, że na leszcza to ja wyszedłem w tym całym przedsięwzięciu. Mało co się nie popłakaliśmy ze śmiechu.
#polityka #heheszkipolityczne
