@Dudleus
oglądałem seriale, które mi kazazno, czytałem książki i zawsze źle, że nie słucham, nie wyciągam wniosków a autyzm to tylko wymówka i trzeba chcieć się ogarnąć.
Niestety, autyzm jest specyficzny. Do tego wcale cię nie defniuje, możesz spotkać osobę z autyzmem, która nie ma żadnych problemów takich jak ty, a ma same z rzeczami, z którymi ty nie masz.
Z racji tego, że jest specyficzny, to ktoś używający normalnych kryteriów i nie wiedzący za dużo o autyźmie, będzie ci pieprzyć takie głupoty, nawet jeżeli ma dobre intencje. Tak jak 5 latek, który zwyzywa cię od idiotów, bo mu źle posmarowałeś kanapkę. Czy to znaczy, że jesteś idiotą? No nie, nie znaczy.
I trochę jest tak z tymi doradcami. NIestety, oni nie mają kompetencji doradzać komuś neuroatypowemu. Do tego nie mają kompetencji doradzać w ogóle - skupiają się na efektach, nie na procesie. Nie robią indywidualnego podejścia - jednym słowem, sczęście jak uda im się swoje dzieci wychować bez tworzenia traum i patologii. Bo już na starcie widzisz, że instalują wszystkim błędne wzorce myślowe.
Ja staram się bardzo dobierać to co mówię i jak mówię w kontakcie z tobą. Konkretne przykłady. Nie przejmować się, kiedy wychodzą z ciebie natręctwa w stylu mówienie, że jesteś najgorszy, mimo, że nikt nic takiego nie pisze.
Ale ja sam jestem lekko autystyczny i mam spokojnie ponad 100h wykładów i książek z psychologii, o autyźmie, adhd, neuroprzekaźnikach itd. i własne przejścia z tym związane.
A i tak staram się zachowywać pokorę, bo wiem, że nie wszystko wiem.
afirumuje się codziennie. Pracy sobie gratuluje przy grze na keyboardzie i produkcji muzyki.
takie ćwiczenie small talku to też trudna praca. nawet powstrzymywanie emocji to jest trudna praca - jak np. przy tak silnych emocjach, kiedy podchodzisz do kogoś, kto cię stresuje.
Tak chciałem dodać, bo rozwój duchowy to też praca. I nawet jak zrobisz postępy w podrywaniu czy innych rzeczach, a nie zrobisz w rozwoju duchowym, to jest ryzyko, że staniesz się zarozumiałym dupkiem i wcale nie będziesz pamiętać jak ciężko było wcześniej.
Nawet jeżeli nie widać tego od razu po budowie mięśni czy innych efektach, czytanie filozofii, czy książek uduchowionych, albo słuchanie podcastów itd. Nawet wykładów z psychologii. To wszystko buduje twoją "duchową" nogę. Daje więcej współczucia dla innych i siebie, i pozwala patrzeć na innych nie tylko umysłem, ale też sercem.
Przy takiej ilości pracy w rozwoju osobisto-intelektulanym polecam też trochę czasu spędzać z jakimiś duchowymi tematami. Dzięki temu jak już ci się uda stworzyć z kimś związek, będą większe szanse, że sie szybko nie rozpadnie w kłótniach. Bo niestety do tego często dąży faza po zakochaniu.