Hurr durr jem tylko 1200kcal, ruszam sie i nie chudne.
1200 mowisz? A moze jednak 2100 xD
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/1454084/
#dieta #zdrowie
Hurr durr jem tylko 1200kcal, ruszam sie i nie chudne.
1200 mowisz? A moze jednak 2100 xD
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/1454084/
#dieta #zdrowie
@bartek555 Dlatego lepszy jest low carb, 2-3 posilki dziennie i post przerywany. Liczenie kalorii jest obarczone dużym błędem. Widziałam kiedyś podobne badanie tylko mieli to liczyć naukowcy (czyli teoretycznie osoby nie mające problemu z liczeniem), a i tak sie im rozjechało o jakies 10-20%
Jak masz dzienne zapotrzebowanie 3000 kcal i robiąc redukcję 2500 kcal to 300 kcal pomyłki to nie jest dużo, nadal jesteś w deficycie. Przy zapotrzebowaniu 1500 kcal 300 kcal pomyłki to już różnica między tym czy chudniesz czy nie.
@serel To jeszcze lepiej XD
Powodzenia w intensywnym uprawianiu sportu przy zmniejszonej podaży jedzenia, dwie możliwie najgłupsze rzeczy jakie ludzie robią żeby się odchudzać - poleganie tylko na liczeniu kcal ("a to zjem se jeszcze pół batonika, to tylko 150 kcal, mam jeszcze zapas") i zbyt ambitne plany treningowe, które kończą się fiaskiem albo "właśnie spaliłem 150 kcal to sobie mogę zjeść jeszcze batonika".
w odchudzaniu sobie mówisz krótko - kcal nie kcal, ile by nie było nie naliczone - to żadnego żarcia między posiłkami, trzymasz się ustalonej liczby posiłków, np. dwa, oraz określonych godzin jedzenia, czyli np. 8-16 i żadnego żarcia poza tymi godzinami. Eliminujesz w ten sposób ilość sytuacji gdzie możesz się pomylić i zjadane "na lewo" tak naprawdę zbędne rzeczy (tylko dlatego że wydaje ci się, że masz jeszcze zapas kcal).
@GazelkaFarelka podjadanie "bo mam zapas" to głupota do kwadratu xD już lepiej czasem zrobić cheat day, policzyć ile tego wyszło i uwzględnić w planie.
Jak ktoś sobie zarzuci z dnia na dzień cel -1000 kcal dziennie to może być ciężko, zwłaszcza z motywacją. Nie mówię że się nie da, ale lepiej zacząć delikatnie i zwiększać tempo, jak już na się wypracowane nawyki
@bartek555
jakbym mial jesc 2 posilki to musialyby miec po 2000 kcal, powodzenia
Właśnie udowodniłeś skuteczność diety dwóch posiłków, bardzo ciężko jest przejeść w jednym posiłku równowartoś połowy dziennego zapotrzebowania. Ergo, zjadasz dwa posiłki pod korek, nic nie liczysz a nadal jesteś w deficycie. No i nie musisz czekać do końca diety, aż w końcu nareszcie z powrotem się najesz - najadasz się do syta dwa razy dziennie, co sprawia że dieta jest moralnie łatwiejsza do utrzymania.
@GazelkaFarelka nie wszyscy chca byc w deficycie. Mnostwo osob chce lub powinno jesc wiecej niz je.
Poza tym, nawet jak zjen obfity posilek 1200kcal, to w zaleznosci od skladu tego posilku moge byc glodny za 3h tak samo jakbym zjadl duzo mniej. Ergo, jesli mam slaba silna wole to czy moj posilek nial 1200 czy 800 kcal to i tak podjem w miedzyczasie, bo np. To moj sposob na stres.
Tak jak mowie - dobra dieta to taka, ktkra na nas dziala.
@bartek555 No tak, ale wpis jest w kontekście odchudzania akurat.
Z robieniem masy to się zgodzę, taki sposób żywienia - 5-6 posiłków dziennie - sprawdza się u osób chcących zwiększyć ilość kcal w diecie, bo cały czas co 2-3 h jedząc coś lekkiego jest się w stanie bez problemu przyjąć więcej kalorii. Tak na przykład robią chorzy w chorobach onkologicznych, gdzie najlepiej mieć swoje "zapasy" na czas przyjmowania chemii.
Problem w tym że taką dietę zalecano przez dekady ludziom pragnącym się odchudzać - chudo, małe porcje, 5-6 posiłków dziennie a żaden z nich nie do syta - to nie miało prawa działać.
Zgadzam się że też zależy od tego, co zjesz. Po 1000 kcal naleśników z dżemem będziesz nadal głodny praktycznie od razu po jedzeniu. Po 1000 kcal białka, tłuszczu i błonnika będziesz syty przez kilka godzin. Razy dwa posiłki, minus czas na spanie, to daje ci w zasadzie tylko 4 godziny dziennie do "wytrzymania w głodzie". Kontra koncepcja jedzenia tak, że żadnym z posiłków się nie najesz i najbliższa perspektywa na najedzenie się jest dopiero po zakończeniu diety.
Kurtyna
The energy intake reported by the subjects in group 1 during the 14-day study period was 1028±148 kcal per day, whereas their actual energy intake was 2081±522 kcal per day. Thus, these subjects significantly (P<0.05) underreported their energy intake by a group mean of 1053 kcal per day, or a mean for individual subjects of 47±16 percent (Fig. 2 ). These subjects underreported their energy intake even more if their total energy expenditure (2468 kcal per day) represents the long-term energy intake required to maintain a stable weight.
@Amhon nie będziesz wiedział. pojebiesz się w jedną albo drugą stronę. wieczorem nie będziesz pamiętać, ile czego dokładnie jadłeś rano, a w czwartek wypadnie CI z głowy, że w poniedziałek wziąłeś dokładkę i przekroczyłeś zapotrzebowanie o dodatkowe kilkaset kalorii. A do tego im dłużej będziesz to robić, tym bardziej będzie się rozjeżdżać.
@Furto no czyli jak w badaniu wrzuconym przez Bartka. Ludzie kompletnie nie mają pojęcia, ile czego jedzą. Nie wiedzą, ile to jest 100, 500, 2500 kcal. Ja liczę od wielu lat. Może na lekkiej masie albo utrzymaniu jeszcze dałbym radę bez fitatu, ale na redukcję raczej bym zawalił - albo ciąłbym zbyt mocno albo zbyt mało. Mega trudno byłoby mi się na oko wstrzelić w niski deficyt.
@bartek555 wbijanie kalorii na czystym żąrciu najgorsze na świecie. chyba każdy wielki chłop z czasem wypracowuje sobie swoje tipy na masie.
@bartek555 Rozmowa z kumplem z zeszłego tygodnia:
liczę kalorie tak jak mi mówiłeś i ch*** nie chudnę! nie działaaa!
a dodałeś te nektarynki co razem jedliśmy?
no nie
a te orzechy?
o kurde zapomniałem
a ten cukier co herbatę słodziłeś?
no też nie...
a jak liczyłeś ten obiad - skąd Ci wyszło 400?
nooo tak na oko
a co tam było?
no surówka, trochę mięsa i kaszy
jakiś tłuszcz w surówce?
nie nic, żadnego tłuszczu. o ale mięso w sosie
xDDDDD
no to widzisz
no widzę widzę. ale to Twoje liczenie kalorii nie dziaaaała!!! co mam rooobić?!?!?
@bandziorek "a te orzechy?", paluszki, chipsy, batonik. Każda przekąska słodka/słona to rozwalony bilans dnia. Zjesz pół paczki paluszków, żegnaj kolacjo. Oczywiście można sobie pozwolić, ale jak już niektórzy wspominali - świadomie. Dodatkowa paczka chipsów 130g do filmu na sobotę ok. Ale w tą samą sobotę idziesz na bieżnie/rowerek i naparzasz 40min.
@Marchew Ja zacząłem 29 grudnia (żeby nie było że jakieś lamerskie noworoczne postanowienie). Wiedziałem że olej jest kaloryczny ale zszokowało mnie jak sobie uświadomiłem ile walę kalorii podczas smażenia kurczaka. Albo takie głupie spaghetti aglio olio peperoncino - toż to masakra. Druga nowość - do wszystkiego waliłem tłuste sosy typu majonez piri piri - też dramat, na szczęście są fajne ostre sosy z dużą ilością smaku i relatywnie małą kaloryką.
Zaloguj się aby komentować