@DiscoKhan sama mam stany depresyjne od laaaat i nie biore lekow/nie lecze tego konwencjonalnie. Wszyscy moi partnerzy mieli problem z tym, ze mam depresje i malo funkcjonuje w ogole - nie zrzucalam tego na nich, po prostu im oswiadczalam, ze jest tak i tak, a jak im to nie pasuje to droga wolna - ich to raczej emocjonalnie przerastalo i ja ich nie winie. Ty tu wymagasz od babki zeby
robila chlopowi za terapeute i uciszala wszystkie jego leki, a to tak nie dziala. Piszesz o samotnosci - przeciez chlop ma zone, a ma depresje. Depresja nie znika bo kogos masz i jestes mniej samotny, moze pomoc, wiadomo, ale to depresji niestety nie leczy.
Oczywiscie w zdrowym zwiazku ludzie sie wspieraja, ale jak ktos ma depresje i tego nie leczy (jak ja xD) to nie mozna winic partnera za to, ze sie ze zwiazku ewakuuje. Nikt nie chce zyc z jakims wiecznie smutnym polipem xD ludzie chca ze zwiazku czerpac moc, radosc, przyjemnosc. Po raz kolejny napisze - partnerka to nie lekarz, ona nie jest od leczenia, moze tylko wspierac w leczeniu.
Nie wiemy czemu ta kobieta chce sie ewakuowac z tego zwiazku - moze seks jest chujowy, moze on nie sprzata, moze on jest nudny, moze sie zaniedbal, moze ja zaniedbal, moze jej zwyczajnie juz nie pociaga, a ona sobie wyobraza zwiazek jako wieczny romans - nie wiadomo.
Jak juz byli na terapii i trafili na terapeute, ktory zajmowal strony i wpedzal jedna strone (ta chcaca odejsc) w poczucie winy - to tez juz troche pozamiatane. Teraz laska jest jeszcze bardziej wkurwiona.
Tak czy siak - jak nie ma tam checi otworzenia sie na partnera to dlugiej, szczesliwej przyszlosci nie wroze.