Udzielałem się dawniej w kole łowieckim i pamiętam tekst od starego członka "ta godzina i nawet nikt się napić nie chce" finalnie nie poszedłem tą drogą, fajnie było, rozumiem wypicie po polowaniu i ognisko ale nie przed. Nie jesten abstynentem.
Ojciec mojej byłej jest myśliwym i był z tych porządnych. Sam narzekał, jak wielu nie powinno dostać w ogóle broni. Robił też zajebistą kiełbasę z dzika, tęsknię za nią bardziej jak za jego córką.