@entropy_ O to to, jechaliśmy ostatnio przez takie tereny co to jeszcze nie jechaliśmy, a nie ma jeszcze ekspresówek ani autostrad. Jedziesz jedziesz, znak "koniec terenu zabudowanego" - o kurwa, a był początek? Ani kierowca, ani ja go nie widzieliśmy. Oczywiście teren - żadna gęsta zabudowa. Tu chałupa 100 m od drogi, 300 m dalej kolejna chałupa 100 m od drogi. W jednych okolicach teren tak zabudowany jest to teren zabudowany, w innych teren niezabudowany.
A że dużo kierowców pamięta jeszcze czasy, kiedy gminy mogły sobie stawiać same fotoradary gdzie chciały, to stawiały najchętniej tam, gdzie "nie wygląda na zabudowany ale jest jeszcze zabudowany" żeby jak najwięcej kasy do budżetu natrzepać, to człowiek widząc fotoradar odruchowo zwalnia bo zakłada że jest to na pewno jakieś zjebane oznaczenie, którego może niuansów nie wyłapał.
Rel słynny fotoradar w Kobylnicy, gdzie była zielona tablica oznaczająca koniec miejscowości, która notorycznie myliła się z białą tablicą z końcem terenu zabudowanego, który był 200 m dalej.
@Half_NEET_Half_Amazing ale czemu nawiązujesz do okresu między majem a wrześniem? Wtedy raczej nie padają marznące deszcze.
Po prostu są sytuacje, kiedy trzeba jechać wolniej i nie jest to żadna ujma na honorze. Nie zawsze trzeba jeździć z maksymalną dopuszczalną prędkością, to nie nakaz jak się niektórym wydaje.
@AlvaroSoler
Droga krajowa, wiodąca przez wioski.
I znakomita większość "starych" kierowców jedzie według prostego schematu:
CAŁY CZAS 67-70km/h
Nieważne, czy to zabudowany z 50 km/h, czy było ograniczenie do 40 km/h, czy też jesteśmy po zabudowanym i można jechać 90 km/h. On jedzie swoją prędkością, bo tak uczyli na kursie 40 lat temu. JECHAĆ ZE SWOJĄ PRĘDKOŚCIĄ.
@AlvaroSoler W klimacie spierd*olonych znaków...
Mieszkam na wsi i do miejsca pracy mam 20 kilometrów. Mniej więcej w połowie drogi mijałem torowisko (już zostało rozebrane). Torowisko było nieaktywne. Do powiedzmy 2015 roku utrzymywane było (o ironio), na wypadek wojny. Nic tam nie jeździło. W miejscu przecięcia z drogą był "stop". I mimo, że torowisko nie działało dłużej niż do 2015 roku (po tej dacie rozebrano tory), policja się tam ustawiała i łapała za ten rzeczony "stop"...mimo, że pociągów tam nie było i każdy wiedział, że ich nie będzie.
I weź w takiej sytuacji nie jeździj 30 na pięćdziesiątce, gdy wiesz, że możesz trafić na starszego antyperspiranta służbistę...
@razALgul no z tymi torami trafiles idealnie, mam w swojej okolicy dwa takie przejazdy, przed ktorymi sa znaki stopu a miedzy szynami rosna juz 5 metrowe drzewa. Co prawda kontroli policji tam jeszcze nie spotkalem, ale znaki stoja caly czas. Jak dla mnie takie podejscie powoduje u kierowcow odruch lekcewazenia znakow i wcale sie nie dziwie
@razALgul Ja z kolei mieszkałam kiedyś we wsi, w której nie było terenu zabudowanego. Domów ponad 60, gęsta zabudowa (stara część wsi plus dużo nowych domów), co chwilę wjazdy na posesje, była 50-tka na tablicy z nazwą miejscowości ale teren nie był formalnie "zabudowany". Więc mimo tego, że były normalnie latarnie oraz częściowo chodniki, to jak szedłeś pieszo po zmroku policja potrafiła walić mandaty za brak odblasków (ludzie na grupie się ostrzegali). A za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h nie zabierała prawka, bo zabiera się tylko w zabudowanym.
Mimo różnych wniosków mieszkańców, żeby zrobić tam w końcu zabudowany teren, zdaje się że nadal nie ma
Zaloguj się aby komentować