Komentarze (41)
@Felonious_Gru no ta, wartość pieniądza spada. Inflacja też robi swoje. I można nadpłacać jak mówi @bartek555 ale mimo wszystko jakoś tak... Długo się to wydaje.
Mając rodzinę spoko, ale będąc solo jak ja nie pchałbym się w kredyt. Coś się stanie, roboty brak i będzie problem.
Ale domeczek z własnym ogródkiem na zioła i truskawki fajnie mieć
@bartek555 kurczę, to sporawe mieszkanie chyba albo w wojewódzkim że na tyle lat.
A dom bez kredytu to git. Ja mam nadzieję, że Europa się w końcu obudzi z automotive, bo inaczej ja będę słabo przęgł xD
A u Ciebie w pracy coś gadali o cłach Trumpa? Ty pracujesz na statkach towarowych? Jestem ciekaw jak one wpłyną właśnie na transport morski z USA.
@Atexor tak, w szczecinie, 3 pok w nowyn budynku w fajnym miejscu, w centrum. Czy duzy kredyt to bym nie powiedzial, raczej taki wlasnie przecietny bo tam jakies 400tys pln wychodzilo, moze mniej, ale chcialem niska rate, bo wiedzialem ze z czasem bede zarabial wiecej, wiec i tsk splace. A za to latwiej na poczatku.
Suma sumarum i tak nie pomieszkalem tam nawet 1 dnia xD
Nie pracuje na statkach towarowych. O clach cos tam gadalismy, ale po lebkach. Nie dotyczy nas to zbytnio.
@Atexor przecież jak nie masz kredytu tylko wynajmujesz to też jest problem jak stracisz pracę. A szybciej bank ci da wakacje kredytowe niż właściciel mieszkania pozwoli mieszkać pół roku bez płacenia. Poza tym czas leci nie wiadomo kiedy, nawet się nie obejrzysz a 5 lat będzie spłacone. Zawsze można nieruchomość sprzedać i spłacić resztę kredytu i jeszcze ci zostanie.
@bartek555 Odniosłam się do kwestii, że w kredycie jest coś jakoś specjalnie obciążającego życie. Tak jakby kredyt był jedynym wydatkiem w życiu i tylko mając kredyt miałbyś problem, jak stracisz pracę, a bez kredytu to luz, można żyć nawet rok bez roboty. A żeby jeść, ubrać się, porobić opłaty czy utrzymać rodzinę trzeba - to już nie problem...
@GazelkaFarelka @bartek555 na razie z rodzicami. Czasem ok, choć miejscami cierpliwość się kończy (za długo już), a mam plan kupić mieszkanie bez kredytu i od razu z ew. nadpłatą najważniejszych rachunków na pół roku co najmniej do przodu. Z racji, że jestem sam to trochę to potrwa, niemniej żyję dość oszczędnie i robię sporo nadgodzin w pracy, do tego giełda i do niedawna jeszcze brałem udział w różnych badaniach za które płacili w dolcach i funtach.
Wiem, że inflacja zjada kredyt itp., ale właśnie tak jak @GazelkaFarelka mówi - w tym jest coś takiego "obciążającego życie", a konkretnie psychikę. I tego nie chcę. To co innego niż "umrzeć z głodu", bo tu wiem że mógłbym liczyć na rodzinę, ale to że spłacaliby np. kredyt za mnie jakby coś było... nie. I ja nie chcę dawać bankom zarabiać na mnie, co najwyżej wielorybom z giełdy
@GazelkaFarelka o, cała wielka masa ludzi brała pod korek i gdyby teraz była taka możliwość, to dalej by brała. Kredyt to narzędzie, ale trzeba wiedzieć jak tego używać. I druga sprawa na nadpłacanie po tysiaczku czy dwa do ratki musi być stać. Ja doskonale pamiętam jak pierwszą krechę w 5 lat spłaciłem i jakim to było kosztem.
Zaloguj się aby komentować




