Komentarze (41)
@entropy_ tamtego akurat przewoziliśmy z Kuka Katowice jak likwidowali biuro do Kuka Academy w Tychach więc sobie stał swobodnie.
Na wielkie szczęście zwaliliśmy na pracowników Kuka bo postawili robota do transportu na 3 pustakach żeby można było podnieść wózkiem paletowym i 1 pękł jak tylko chcieliśmy to gówno ostreczować.
@emdet @Mjelon
Wcielam się w archeologa
Jak zobaczyłem ten wpis, to obiecałem sobie, że się odniosę do pytania dot. sztywności i zapomniałem.
Generalnie w swojej karierze używałem robotów Kuka w wersji o podwyższonej powtarzalności właśnie do frezowania w aluminium.
W skrócie:
1. Pole robocze wcale nie jest jakieś niesamowicie duże, bo występuje sporo ograniczeń wynikających po prostu z kinematyki robota. Załączam przykładowego screena.
2. Dla tego typu robotów wyróżnia się dwa parametry związane z jakością pozycjonowania. Powtarzalność i dokładność. Dla robota ze screena powtarzalność równa jest +-0.06mm, a dokładność ±0,08 mm. Szału nie ma, a to wartości katalogowe dla obciążenia nominalnego, w "warunkach laboratoryjnych". Na bazie moich doświadczeń błędy sięgały 0,4-0,5mm. Wpływ miała też orientacja osi podczas obróbki.
3. Zdarza się, że występuje zjawisko osobliwości. Matematycznie zadane prędkości osi dążą do nieskończoności i robi się problem. Są pewne metody do ich unikania, ale zagadnienie jest dość złożone i często upierdliwe.
4. Nie jestem ekspertem od mechaniki, ale intuicyjnie "błędy" spowodowane np. luzami na kolejnych stopniach przeniesienia napędu będą się sumowały. Część napędów w Kuce zrealizowana jest z wykorzystaniem pasków zębatych.
5. Przeprowadzaliśmy testy porównawcze. Ustawiając te same parametry obróbki na CNC i na robocie jakość detalu potrafiła różnić się diametralnie. Zdarzało się nawet, ze robot po prostu nie był w stanie wykonać obróbki, bo, prawdopodobnie od wibracji, pękały narzędzia.
6. Robiliśmy całkiem dużo testów gdzie sprawdzaliśmy trajektorie ruchu szybką kamerą (1300 FPSów). Scenariuszy było wiele. Jeden z nich polegał na pokonaniu drogi, która składała się z 3 punktów, ułożonych na kształt trójkąta. Robot zatrzymywał się w każdym punkcie i ruszał do następnego. Rzeczywista ścieżka na rogach trójkąta była mocno zaokrąglona i największe błędy powstawały w momencie ruszania. Test odbywał się bez obciążenia wynikającego z obróbki.
Badania w czasie obróbki pokazywały, że robot "wciągany" jest zgodnie z kierunkiem skrawania materiału.
7. Nawet zwykły test organoleptyczny polegający na szarpaniu za 6 oś przy zaciągniętych hamulcach uwidacznia, że sztywność takiej konstrukcji jest daleka od sztywności bramy CNC.
Kończąc ten przydługi wywód moim zdaniem roboty mają swoje miejsce, gdzie ich zastosowanie w obróbce jest zasadne, ale zdecydowanie nie dorównują klasycznym obrabiarkom.
Z ciekawych, sensownych zastosowań, widziałem filmik, gdzie robot szlifował trumny wykorzystując swoją dużą elastyczność i zapewniał wystarczającą jakość obróbki.

Zaloguj się aby komentować

