Może się to komuś podobać lub nie, ale najbardziej mnie bawi, jak oburzają się prawaki i zarzucają lewakom ideologiczną nowomowę, a tak naprawdę to feminatywy zostały wyrugowane z języka przez komunistów, a w dwudziestoleciu międzywojennym, były używane powszechnie doktorki, adwokatki, magistry itd.
No to kolego jesteś w poważnym błędzie, bo nie ma to nic wspólnego ze słowiańskimi feminitywami, tylko z łacińską odmianą gramatyczną. Także mnie bawią niedouczone osoby, które pouczają i wyśmiewają innych.
@Olmec a tak naprawdę to feminatywy zostały wyrugowane z języka przez komunistów, a w dwudziestoleciu międzywojennym, były używane powszechnie doktorki, adwokatki, magistry
@madhouze Zachęcam do obejrzenia: https://www.youtube.com/watch?v=MYH2qGScEVk
@Wrzoo @Olmec @CzosnkowySmok https://www.vogue.pl/a/jan-miodek-o-feminatywach-czyz-nie-brzmia-naturalniej tyle w temacie
"Owa ministra, do której – jak widzę i słyszę – przekonało się parę osób publicznych, jest próbą przeniesienia do polszczyzny łacińskich zwyczajów gramatycznych: to w łacinie funkcjonowały rzeczowniki rodzaju męskiego typu magister, minister, a ich odpowiednikami żeńskimi były postacie magistra, ministra. Czy we współczesnej polszczyźnie nie brzmiałyby one jednak trochę pretensjonalnie?
Naturalniejsza wydaje mi się ministerka"
@bug-overflow masz już jakiś dekret na ten temat!? Ja mówię pani minister, Miodek - ministerka, a część ministra. To jest ta ewolucja. Konserwy chcą, żeby nic się nie zmieniało. I dostają spazmów jak usłyszą adwokatka. Poza tym nie przeszkadza im nauczycielka, pisarka itp.
Poza tym, co to za temat? Zajmijmy się lepiej tą ewolucją i faktem, że większość mówi przyszłem/poszłem i nikt z tym nic nie robi!
@Olmec @Wilk86 https://rjp.pan.pl/?view=article&id=1359:stanowisko-rady-jzyka-polskiego-w-sprawie-eskich-form-nazw-zawodow-i-tytuow&catid=109
Rada języka polskiego twierdzi, że nie ma takiej tradycji w języku polskim w przeciwieństwie do zdania niektórych osób ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Wrzucam najważniejszy cytat, ale warto całe przeczytać:
Jednakże, jak stwierdziliśmy na początku, formy żeńskie nazw zawodów i tytułów są systemowo dopuszczalne. Jeżeli przy większości nazw zawodów i tytułów nie są one dotąd powszechnie używane, to dlatego, że budzą negatywne reakcje większości osób mówiących po polsku. To, oczywiście, można zmienić, jeśli przekona się społeczeństwo, że formy żeńskie wspomnianych nazw są potrzebne, a ich używanie będzie świadczyć o równouprawnieniu kobiet w zakresie wykonywania zawodów i piastowania funkcji.
Językowi nie da się jednak niczego narzucić, przyjęcie żadnej regulacji prawnej w tym zakresie nie spowoduje, że Polki i Polacy zaczną masowo używać form inżyniera bądź inżynierka, docentka bądź docenta, ministra bądź ministerka, maszynistka pociągu, sekretarza stanu czy jakichkolwiek innych tego rodzaju.
Może niepopularna opinia, ale mnie drażnią te kobiece odpowiedniki. Brzmi to często głupio i dziwnie. Sama mam zawód, gdzie mogłabym używać "damskiej wersji", ale nawet mi to nie przeszło przez myśl.
Nie wiem jaka jest dokładna geneza tych kobiecych odpowiedników - czy one były kiedyś czy nie - ale mam wrażenie, że chcą je upychać tam gdzie się tylko da żeby podkreślić na siłę, że chodzi o kobietę (gdzie często gęsto nie ma to żadnego znaczenia). Ale może po prostu jestem dziwna i nie wpisuje się w retorykę uciskanej przez mężczyzn kobietę xd
Zaloguj się aby komentować