Dzień Dobry. Chciałbym dzisiaj opowiedzieć Wam, jak zaczęło się moje życie z cukrzycą i jak choroba to życie zmieniła.


Podczas mniej więcej połowy studiów na jednej z Warszawskich uczelni, mieszkając w wynajmowanym domu wraz z 4 innymi osobami, zauważyłem u siebie pierwsze objawy, które pojawiły się późną wiosną.


Obudziłem się jak normalnie szykując się na zajęcia i jadąc tramwajem zauważyłem, że nie widzę dobrze z daleka. Widziałem tylko na odległość około metra, wszystko co było dalej stawało się coraz bardziej zamazane. W pierwszej chwili pomyślałem, że to zmęczenie, niewyspanie, ale w ciągu dnia temat nie znikał i coraz bardziej zastanawiałem się, czy czasem moje oczy nie zaczęły szwankować.


Wszystko zmieniło się wieczorem, kiedy do objawów związanych z widzeniem, doszły nowe - ogromne, nieprawdopodobne wręcz zmęczenie, niesamowite pragnienie oraz częste oddawanie moczu.


Następnego dnia, na zajęcia jechałem z 2 litrową butelką wody, która starczyła mi tylko do południa. Co każdy wykład chodziłem do toalety, a jak wróciłem po zajęciach i drobnych zakupach o 17, położyłem się spać i wstałem następnego dnia o 6 rano.


Od razu zapaliła mi się czerwona lampka, szybkie potwierdzenie objawów "w góglu" wydało prostą diagnozę. To cukrzyca. Od razu następnego dnia olałem zajęcia i zleciłem badania krwi na cukier. Odbierając je (a robiłem to osobiście, bo nie wszystkie laboratoria pozwalały wtedy sprawdzać to online), pani pielęgniarka, zapytała się, czy nie choruję może na cukrzycę, bo wynik był niezadawalający. Ku mojemu zaskoczeniu, wskazywał 441 mg/dl - ponad 4 razy większy niż u zdrowego człowieka.


Następnego dnia byłem już u lekarza rodzinnego, który skierował mnie od razu do szpitala. Powiedziałem, że sam tam pojadę, ale uparł się, by... zawiozła mnie tam karetka. Od razu, zaraz po wyjściu z wizyty.


Był to pierwszy raz w życiu, kiedy jechałem karetką (ale niestety nie ostatni). Do dziś się śmieje, że gdyby nie cukrzyca - to pewnie przez kolejne lata nie miałbym takiej możliwości!


Całkiem świadomy, niezwykle zmęczony fizycznie, suchy i pusty po praktycznie 4 dniach od pierwszych objawów, trafiłem do szpitala, gdzie rozpoczęto terapię i moją naukę jak sobie radzić z chorobą.


W ciągu tych 4 dni, schudłem 7 kg, pomimo normalnych posiłków.


W szpitalu spędziłem 3 dni, z czego pierwsze 2 praktycznie cały czas spałem z powodu ogromnego zmęczenia, budzony wyłącznie na siku, jedzenie i podanie insuliny oraz krótkie informacje od lekarza prowadzącego. Nigdy w życiu się tak nie wyspałem. Nie byłem w śpiączce, rozpoznałem objawy dość szybko i zadziałałem trzeźwo, więc nie doszło do kwasicy ketonowej, która mogła mnie do śpiączki doprowadzić.


Po 3 dniach wypisano mnie ze szpitala z skierowaniem do innego (w przeciągu 2 tygodni), który specjalizował się w chorobach cukrzycy i posiadał specjalistyczny oddział. Trafia się tam na 7 dni i razem z innymi "świeżakami" przechodzi gruntowne szkolenie, naukę i dopasowanie terapii do chorego. Zostałem zbadany tak dokładnie jak nigdy. (podobno niektóre szpitale w polsce mają takie specjalne szkoleniowe oddziały)


Nigdy nie wymażę z pamięci momentu w którym odwiedziła mnie tam moja mama w momencie, gdy omawiałem z lekarzami mój stan. Pojawił się wtedy psycholog, który zapytał mnie, czy nie potrzebuję rozmowy. Moja mama, która siedziała obok, nagle się rozpłakała z emocji i uwaga lekarza została skierowana na nią.


Zapadło mi to bardzo mocno w pamięci, dlatego, że przez pierwsze kilka tygodni w ogóle nie czułem się psychicznie źle. Wydawało mi się, że od startu zrozumiałem, że jestem nieuleczalnie i przewlekle chory i to będzie część mojego życia. Wydawało mi się wtedy, że bardzo łatwo zaakceptowałem mój nowy stan w którym się znalazłem. Fizycznie i psychicznie (po ustaleniu terapii) czułem się świetnie i nie wyobrażałem sobie, żeby moje życie miało się drastycznie zmienić, tym bardziej, że w szpitalach uświadomiono mnie jak wiele osób żyje normalnie z tą chorobą.


Pękłem i rozpłakałem się tylko raz. To było pierwszego dnia pobytu w pierwszym szpitalu. Dostałem do ręki spakowany posiłek z napisem "cukrzyca". Nie wiem czemu, przeczytanie tego napisu, skategoryzowanie mnie do tej grupy osób, jasno i wyraźnie określenie - CUKRZYCA, sprawiło, że dosłownie ugięły się pode mną kolana. Rozpłakałem się, bo zrozumiałem, że to moment w którym wszystko do końca życia się zmieniło. Dochodziłem do siebie przez kilka godzin. Rozmawiałem wtedy z lekarzem prowadzącym, który uświadomił mnie co mnie czeka i wbrew pozorom... to mnie mocno uspokoiło. Teraz jak na to patrzę, to był to wspaniały, pełny empatii człowiek, który potrafił niezwykle dobrze wyjaśniać problemy i pytania, które wtedy miałem. Wlał we mnie ogromne pokłady nadziei i spokoju, przez które wtedy zatrzymały moje zmartwienia.


Nigdy więcej nie płakałem z powodu choroby, zmieniło się to w tym roku, kiedy problemy psychiczne, a zwłaszcza "niemoc" pewnego wydarzenia, wzięły górę.


Dzisiaj, jak na to patrzę, to wydaje mi się, że byłem silniejszym człowiekiem niż teraz. Mniej kruchym. Może kryło się to też w tym, że byłem bardziej... nieodpowiedzialny? Młodszy, przez to "głupszy"? A może miałem po prostu mniej na głowie i mogłem bardziej skupić się na sobie i zrozumieniu swojego stanu, oraz walce o dobre wyniki? Nie wiem, ale jak o tym myślę, to jestem wręcz zaskoczony, że przeżyłem pierwsze lata choroby i dawałem sobie radę. Myślę, że gdybym dzisiaj usłyszał, że dostałem cukrzycę, dużo gorzej bym sobie poradził na start, albo nawet NIE poradził. 


Jak to teraz napisałem, to myślę, że dzisiaj wiem po prostu za dużo. Wtedy tak mocno nie przejmowałem się powikłaniami i walką o najlepszy cukier. Byłem młody, świat jeszcze się przede mną otwierał, widziałem możliwości, a nie przeszkody. I te świetne wyniki były - co tylko motywowało mnie, by się nie zatrzymywać i korzystać z życia w pełni. Z biegiem lat, człowiek budzi się rano z bolącym kręgosłupem, niewyspaniem i toną stresu związanym z pracą, czy dzieckiem. Każdy powód jest świetny, żeby się zamartwiać, a w konsekwencji coraz mniej dbać o siebie. Z biegiem lat, człowiek widzi coraz więcej swoich ograniczeń, a patrząc na młodych - zazdrości im możliwości, otwartości i ambicji.


Nie... nie czuję się staro ale czuję... widzę, że mam pewne ograniczenia, pewne... braki możliwości, które sprawiają, że inni ludzie w moim wieku, czerpią z życia więcej, niż ja bym chciał.


Opowiem wam kiedyś o tym, jak przerażająca wydaje mi się perspektywa na przykład 2-tygodniowych wakacji poza krajem.


Ale na tę chwilę to tyle. Mam nadzieję, że czytając to, nie dopasowujecie sobie moich objawów do waszego aktualnego stanu zdrowia. Uwierzcie mi - wyczulibyście, że coś jest nie tak.


Pozdrawiam Was wszystkich gorąco w ten upalny dzień!

Komentarze (42)

@tojuz14lat tez chcialem zaproponowac tag, pingnij moderacje, żeby Ci dodali retroaktywnie do poprzednich postów, bo to ciekawe, szkoda, żeby się pogubiło

@tojuz14lat

Możesz opisać co najprawdopodobniej doprowadziło cię do tej choroby? Tzn nie wiem wypiłeś 8l coli na raz? Wiem że to pewnie głupie i bezsensowne pytanie ale serio nie wiem co powoduje to że dostaje się cukrzycę.

@slec21 Nie ma głupich i bezsensownych pytań. Cukrzycy nie dostaje się bo zjada się za dużo słodyczy, lub wypija na raz 8 litrów coca-coli. Na ten moment nie do końca jest jasne co powoduje cukrzycę, oprócz genetycznych predyspozycji (których nie mam) są jeszcze inne powody. U mnie najprawdopodobniej cukrzyca powstała, bo pół roku wcześniej przechodziłem przeziębienie. Średnio to wyleczyłem bo byłem na studiach, a najwyraźniej to nie było tylko zwykłe lekkie przeziębienie, tylko coś silniejszego. Mój własny organizm walcząc z wirusami/bakteriami, zwalczał również wyspy trzustkowe odpowiedzialne za produkcję insuliny.

@slec21 on ma cukrzycę typu 1, taka wywołana przez złą diętę i otyłość to jest cukrzyca typu 2 i ją można doprowadzić praktycznie do remisji dietą i sportem, z typem 1 się nie da

@tojuz14lat załóż tag i postuj! Swoją drogą moja mama ma cukrzycę typu drugiego już 11 lat, zaczęło się podobnie jak u ciebie z tym że mama miała objawy po zapaleniu oskrzeli.

@3zet Słyszałem, że dużo osób choruje na cukrzycę właśnie po jakimś przebytym zapaleniu, u mnie też było podobnie. To choroba autoimmunologiczna, więc to tym bardziej trzyma się "kupy". Dużo zdrowia dla mamy!

@tojuz14lat jak wygląda sprawa z prowadzeniem pojazdów? Można z cukrzycą czy nie wskazane/zakazane? Jeśli można prowadzić to musisz jakoś szczególnie zachowywać ostrożność, zbadać cukier przed jazdą itp?

@TenTypTakMa Z cukrzycą można bezproblemowo prowadzić pojazdy, nawet służbowe. Trzeba mieć po prostu świadomość swoich problemów i możliwości i najlepiej zjeść jakiś lekki posiłek przed podróżą. W przypadku dłuższych podróży - warto zrobić przerwę na sprawdzenie, czy wszystko jest ok. Natomiast, nie orientuję się, czy osoba z cukrzycą może prowadzić transport publiczny...

@TenTypTakMa może prowadzić samochód służbowy i w transporcie publicznym. Teraz są takie cuda, że właściwie nie ma ograniczeń. Są pompy insulinowe, które na bieżąco regulują podawanie insuliny. Jest też sporo zawodowych sportowców chorujących na cukrzyce.

@TenTypTakMa @tojuz14lat nie można. Sam mam cukrzycę i był nawet problem z dostaniem zgody na niefizyczną pracę na wysokości powyżej 3m.

@tojuz14lat Zdróweczka, trzymaj się, i życzę ci jak najlepiej, to okropna choroba, i ma różne przyczyny.

Ale proszę, nie mów ludziom że nie można jej sobie "wychodować" trybem życia, bo to zwyczajnie nie prawda.

@Opornik To ciekawe co napisałeś, bo jak można wychodować cukrzycę trybem życia? Masz na myśli ewentualną otyłość i problemy z nią związane? Ja mam akurat cukrzycę typu 1, ważę 73kg, raczej do otyłych nie należę

@tojuz14lat zawsze mnie zastanawiało jak z podróżami samolotem z cukrzyca. Przecież musisz mieć przy sobie cały sprzęt, igły itp. musisz mieć na to jakieś papiery?

@Niewpisze Nie mam dużego doświadczenia z lataniem, bo latałem tylko dwa razy i bez problemu miałem ze sobą cały sprzęt. Miałem papier od diabetologa w języku polskim i angielski, określający DOKŁADNIE co mogę mieć ze sobą - ale nikt tego nie sprawdzał.

@Niewpisze nigdy nie leciałem samolotem w moim życiu, ale czytałem różne wpisy i poradniki i jest możliwość przewożenia insuliny (igły, zagrożenie) oraz coś słodkiego w bagażu podręcznym. Podobno różne linie lotnicze różnie do tego podchodzą, niektóre wymagają zaświadczenia o chorobie, niektóre nie. Nie ukrywam, że odpowiadam z domysłów i informacji, a nie z mojego własnego doświadczenia

@tojuz14lat @Niewpisze Trzeba mieć zaświadczenie od lekarza po ang, że chorujesz i musisz mieć ze sobą insulinę i strzykawki. Zazwyczaj lekarz w takim zaświadczeniu wypisuje co pacjent powinien że soba mieć. Na lotniskach nie robią problemów.

@tojuz14lat co do przewozu insuliny samolotem to nie ma problemu. Sam wiele razy podróżowałem z insulina, wkluciami, penami przy sobie i każdy pracownik lotniska wiedział co to Nie potrzebne są zaświadczenia o posiadaniu cukrzycy, bo ta choroba jest bardzo powszechna

@tojuz14lat super by było gdybyś założył tag, opowiedz coś więcej, o wizytach w szpitalu, problemach codziennych, samopoczuciu, jak to zmieniło Twoja codzienność. Jak wygląda leczenie. Jak zareagowali znajomi, Itp.

Milion pytań, a fajnie się Ciebie czyta.

@Sofie Dziękuję bardzo, padła tu propozycja założenia tagu, ale nie wiem czy nie będzie to traktowane jako spam, więc na razie nic nie tagowałem. Oczywiście, opiszę wszystkie te informacje, to też część terapii pozbycia się problemów psychicznych. Z tego co widzę, jestem raczej wylewnym człowiekiem (wpisy są baaardzo długie), więc pewnie rozbiję to na kilka części

@tojuz14lat dzięki za podzielenie się Twoją historią Mordo, pisz więcej, masz talent i wspaniałe się czyta twoje wpisy

Dużo zdrowia i wytrwałości, dasz radę, wierzymy w Ciebie!

@zoltyrogalzkremem Dziękuję bardzo, na pewno będę dzielił się z wami wszystkimi dobrymi i (a może zwłaszcza!) złymi rzeczami, które będę mógł z siebie wyrzucić

Nie... nie czuję się staro ale czuję... widzę, że mam pewne ograniczenia, pewne... braki możliwości, które sprawiają, że inni ludzie w moim wieku, czerpią z życia więcej, niż ja bym chciał.


@tojuz14lat Panie, jak mi to znajomo zabrzmiało. Też się z przewlekłą chorobą borykam, to mi pomaga skupianie się na tym, że zawsze są ludzie, którzy mają lepiej i gorzej, a ja mam tylko jedno swoje życie i zawsze mogę je polepszyć, albo pogorszyć. W końcu innego nie bedzie. Powodzenia w tym żeby cię to mentalnie nie rozłożyło ziomeczku!

@tojuz14lat z takich dodatkowych możliwości sprawdzenia czy się ma cukrzycę i wysoki cukier. To dorzucę sikanie do toalety poza wodę. Jak mocz zostaję na ściankach to warto do lekarza się udać. Nerki również filtrują cukier.

@tojuz14lat Heh, miałem podobnie jak mi wcisnęli łuszczycę. Pani doktor powiedziała: Panie Anon, to chyba łuszczyca... A ja tylko wzdrygnąłem ramionami i rzuciłem: Na to się chyba nie umiera. No i w sumie jeszcze żyję a i moje życie się jakoś na chwilę obecną bardzo nie zmieniło...no może poza wizytami u lekarza co 2 miesiące i garścią prochów do łykania

@tojuz14lat @sckb część Panowie, na łuszczycę możecie spróbować diety low carb keto. Np. Bracia Rodzeń na youtube. Musicie przebrnąć przez głupie zarty chaos ale na wykopie poznałem gościa który keto wycifal łuszczycę (tzn. Nie leczy się i niema objawów ptrawie).


Keto low carb też pomaga na cukrzycę, też typu 1, musiałby OP poczytać, tam BR czasem podają nazwisko i książki lekarza który ma te cukrzycę i stosuje keto. Dzięki temu mniej leków i mniej powikłań z nimi związanych.


Sam od marca jestem na low carb i jest to mega prosta dieta. A efekty super.

@tojuz14lat Pociesz się tym, że mnóstwo z nas to dotknie prędzej czy później A tb będzie łatwiej, bo się do nowego trybu życia dostosujesz i będziesz tylko śmiał z zagubionych 40- i 50-latków, którym nagle spada na łeb "przerażająca" diagnoza

@tojuz14lat a miałeś miłość do słodyczy xD?


Bo widzisz, jestem w stanie zrozumieć że jak koleś pije dzień w dzień to że wątroba mu siada, jestem w stanie zrozumieć że jak ktoś pali paczkę czy dwie dziennie fajek to dostaje raka płuc.


Nie jestem w stanie zrozumieć tego że ja kiedy nigdy specjalnie nie jadłem słodyczy a wszystkie paczki z krwiodawstwa zabierali znajomi czy rodzina to ja dostałem tak samo jak ty cukrzycę, qutwa DLACZEGO?

Już banan był dla mnie konkretnym deserem, wcinanie lodów po obiedzie czy innych czekoladek było już dla mnie za dużo, mój znajomy wcina jak porąbany wszystko co ma cukier i jemu nic nie jest, ba jest szczuplejszy odemnie xD.

Nasz świat taki sprawiedliwy xD

@Kondziu5 bo może organizm sam się przed nim wzbraniał bo mu szkodził? więc nie miałeś ani ochoty ani nie smakowały Ci take produkty. Ludzkie organizmy i mechanizmy jakie w nich działają są nadal zagadką i nie wszystko zostało przez naukowców odkryte.

A swoją drogą skoro nigdy nie miałeś ochoty większej na słodycze to chyba nie jest straszna katastrofa?

Zaloguj się aby komentować