Dzień dobren.


Tyle się w ostatnich dniach czytało o majówkach, kiełbasach i browarach...


Otóż los sprawił, że od kilku dni siedzę na chacie u rodziców i się nimi opiekuję. Na podeszły wiek i choroby nie poradzisz. Rodzicielom należy pomóc.

To jest robota od bladego świtu do późnego wieczora. Choróbska ojca to 7 stopień przejebania wiec w nocy też trzeba doglądać i pilnować. Tutaj nie ma miękkiej gry. Opieka jest trudniejsza niż nad dzieckiem bo dziecko się uczy i z czasem świadomie pomaga w opiece nad sobą. A w przypadku staruszka, z każdym dniem jest coraz gorzej. Kiepska współpraca nie jest efektem złośliwości a postępującej w galopującym tempie choroby neurodegeneracyjnej. Dawniej facet był aktywny, oczytany, zawsze starał się przewidywać i właściwie oceniać sytuację… Ale to przeszłość. Dzisiaj nie jest w stanie kontrolować podstawowych potrzeb i czynności. Mama ma rekonwalescencję po jednym zabiegu i już myślami jest przy kolejnym. Chociaż nie wiem czy się zdecyduje mając na względzie stan ojca i konieczność opieki nad nim co jest nie lada wyzwaniem dla mnie a co dopiero dla niej.

Posiedzę w domu rodzinnym jeszcze trochę ale po tym co widzę w ostatnich dniach, że tak napiszę, z umiarkowanym optymizmem patrzę w przyszłość. Również moją przyszłość staruszka. Jeśli dociągnę. Chociaż po tym co widzę to myślę, że moje dzieci staną na wysokości zadania.


A przy okazji, dzisiaj, obserwuję typowe życie staruszków. Na nowo odkrywam TV (ja pierd…, co za gówno serwuje się seniorom i nie tylko!). Odkrywam czym różni się lokalny ryneczek od lidela, a ten od biedadronki...


Ostatnia myśl.

Powodzenia życzę wszystkim bezdzietnym z wyboru. Jeśli myślicie, że za "zaoszczędzoną brakiem dzieci" kasę ktoś wam chociaż szklankę wody poda na starość to możecie się nieźle rozczarować. Starość czy choroba mogą pojawić się szybciej niż wam się wydaje. I nikt się wami nie przejmie. Nikt o was nie zadba. Ale jak to mówią, za każdym wyborem jest jakaś cena do zapłacenia. Jak nie od razu to "oszczędności" wrócą po jakimś czasie.


#gownowpis

Komentarze (49)

Jakie zaoszczedzone poprostu sobie jebne w leb jak juz bede za stary, albo nawet wczesniej. Szacunek za opieke nad rodzicami, to juz nawet nie chodzi o chec posiadania dzieci ale ped za keriera i €, zniszczylo to rodzinne wiezy na przestrzeni lat.

@pure667 gratuluję podjęcia się trudnego zadania. Ja powoli staram się przyzwyczajać głowę do tego, że za kilka lat pewnie i mnie to czeka. Ojciec ma problemy z nogami, ledwo chodzi. Do tego doszło serce. Nie jest dobrze i jak przyjeżdżam, to za każdym razem widzę, że go trawi starość. Mama też ma swoje problemy, ale szczęśliwie funkcjonuje całkiem nieźle.

Mam nadzieję, że moje dzieciaki nie będą musiały się mną opiekować na starość a jeśli tak, to mają moje pełne pozwolenie, by mnie gdzieś oddać i nie obciążać siebie i swojego życia koniecznością podcierania mi d⁎⁎y.

Gratuluję wzięcia odpowiedzialności za rodziców.

Ostatni akapit to faktycznie #gównowpis, jak otagowałeś. Ciekawy to wyrzut frustracji na autonomiczne decyzje obcych osób.

Niezależnie czy będę miał dzieci, czy nie, planuję sam zakończyć swoje życie w dogodnym dla mnie terminie.

@fisti ja jestem zdania, że jak mówiła moja babcia, dzieci się wychowuje dla świata a nie dla siebie. Najgorsze co może być, to obciążanie ich odpowiedzialnością za swoją starość plus jeszcze przypominanie, że "mnie się należy wdzięczność", "ja cię wychowałem" itp. Moja teściowa opiekowała się swoją mamą i momentami widziałem, jak ona się psychicznie wykańcza.

@fisti to nie wyrzut frustracji tylko obserwacja. W ostatnich kilku latach spędziłem w sumie kilka miesięcy w różnych szpitalach i miałem okazję z pierwszego rzędu obserwować jak odchodzą samotni staruszkowie. Nawet nie mieli nikogo kto by ich za rękę potrzymał w ostatnich chwilach.

Niech każdy podejmuje decyzje jakie chce ale niech bierze za nie odpowiedzialność. Pokazuję tylko ludziom możliwy scenariusz i na tym się kończy moja rola.

@WatluszPierwszy w toksycznych relacjach rodzinnych być może tak jest. W zdrowych rodzinach trudno mi sobie wyobrazić żeby rodzic obciążał winą dzieci za to, że się starzeje. O wypominaniu nawet nie wspomnę.

Piszę to jako rodzic, który nadal poświęca się dla dzieci i nie wyobrażam sobie żebym kiedykolwiek oczekiwał od nich wdzięczności. To się chyba miłość rodzicielska nazywa.

@pure667

W zdrowych rodzinach trudno mi sobie wyobrazić żeby rodzic obciążał winą dzieci za to, że się starzeje.

Ale przeciez nikt nie pisze o obciazaniu kogos wina. Nawet nie wyobrazam sobie, ze ktos kiedykolwiek powiedzial do dziecka "to przez ciebie jestem starym czlowiekiem". Kolega napisal:

Najgorsze co może być, to obciążanie ich odpowiedzialnością za swoją starość

A twoj wpis wlasnie opisuje ten problem. Kto bierze odpowiedzialnosc za ludzi, ktorzy zamieniaja sie w ruine? Ty? Jako ich dziecko? Czy ciesza cie te okolicznosci? Uznajesz to za dobrze spedzony czas? Ile sily i checi mozesz na to wygospodarowac? Dasz rade nastepne kilka lat? Dobrze ci z tymi myslami?


Niech każdy podejmuje decyzje jakie chce ale niech bierze za nie odpowiedzialność.

No i wezmie. Nie martw sie. Powiem ci, ze mi tez cos nie pasuje w tym, ze zrobilbym sobie dziecko, ktore potem musialoby sie mna tak zajmowac, nie daj boze w rozkroku miedzy praca, budowa majatku, kariery i wspomnien, a opieka nad schorowanym, glupiejacym dziadem. No ale hej, przynajmniej MI bedzie troche razniej. Brzmi egoistycznie.

@solly-1 nie bardzo rozumiem to co poskładałeś z kilku wypowiedzi od różnych autorów i wyrwanych z kontekstu.


Mogę odnieść się do ostatniego akapitu. A skąd pewność, że dziecko byłoby w rozkroku? Masz już takie doświadczenia? Czy podjęcie decyzji o niebraniu za nic odpowiedzialności nie brzmi egoistycznie?

@pure667 jesli nie rozumiesz mojej wypowiedzi, opatrzonej szczegolnymi cytatami, do ktorych sie odnosze, to nie moj problem. Jednak raczej zakladam, ze poczatek mojego komentarza troche cie kompromituje, wiec wygodnie bronisz sie tym, ze nie kumasz prostej rzeczy. Poki co 4 osoby mnie zapiorunowaly, co interpretuje jako nie tylko zrozumienie komentarza, ale w dodatku jego aprobate.


W dalszej czesci komentarza probujesz chyba podtrzymac swoje stanowisko, powolujac sie na niepewnosc i probujac jakos wywrocic oskarzenie do gory nogami(?) Troche dziwne, daruje sobie dalsza rozmowe.

@solly-1 wybacz, ale liczba piorunów nie jest żadnym wyznacznikiem w tej dyskusji, a już na pewno zrozumienia komentarza w części, którą wskazałem czy jego aprobaty.

Różnica między nami jest taka, że ja nie boję się dyskusji i otwartego wskazania, że czegoś nie rozumiem. Po to dyskutujemy, żeby zrozumieć i spróbować przekonać drugą stronę. Gdybyś miał argumenty, mógłbyś ubrać to, co napisałeś, w inne słowa i spróbować przekonać mnie do swoich argumentów. Jednak tego nie zrobiłeś. Naprawdę uważam, że to duża szkoda dla dyskusji.


Zadałem trzy proste pytania, na które nie odważyłeś się odpowiedzieć. Czyżby pytania były trafione?

@pure667 

Powodzenia życzę wszystkim bezdzietnym z wyboru. Jeśli myślicie, że za "zaoszczędzoną brakiem dzieci" kasę ktoś wam chociaż szklankę wody poda na starość to możecie się nieźle rozczarować.

zrobic sobie dzieci, zeby mial sie kto tobą opiekowac to chyba bardziej samolubna rzecz nawet niz ich nieposiadanie

będą chciały to pomogą, na pewno nie ma na to co liczyc. oddam sie do DPSu i bede z innymi starymi pierdzielami wspominał lata 90, na pewno nie bede chcial angazowac w to dzieci

@FriendGatherArena nie zrozumiałeś mnie. To nie jest objaw samolubności, wręcz przeciwnie. Dzieci nie mają obowiązku opiekować się rodzicami, a jednak w znakomitej większości to robią. Zupełnie inaczej niż zwierzęta.

Chodzi o to, że dzieciom łatwiej zorganizować w razie potrzeby opiekę, DPS niż staruszkowi, który może nie być w stanie już tego ogarnąć. Może po prostu niespodziewanie zostać na łasce i niełasce zupełnie obcych osób.

@FriendGatherArena to nie lepiej odwrócona hipoteka w jakimś banku? Większa szansa, że będziesz dostawał kasę na chleb i może nawet na szynkę do tego. I że cię nikt nie wymelduje przed czasem.

@pure667 to co mogę doradzić to sprawne szukanie ZOLu lub hospicjum. Opieka nad dwójką staruszków szybko może Cię wykończyć a może nawet być gorsza niż w placówkach do tego przystosowanych.
Wiem jak brutalnie to brzmi (szczególnie że mało kogo stać na dom spokojnej starości albo prywatne pielęgniarki) ale z tego co piszesz to sytuacja jest postępująca „w dół” i lepiej nie będzie.

@pure667 nie wiem jaka jest Twoja sytuacja ale nie bez znaczenia jest że ZOL jest za free, hospicjum ok 70% emerytury pacjenta, dom spokojnej starości to trzeba liczyć kilka, kilkanaście tys za osobę. Opieka domowa: w zależności ile poświęcisz czasu można z mopsu dostać opiekunkę za free która przyjdzie na parę godzin pomóc rodzicom. Generalnie mops nieźle sprawuje się w tych sprawach jeśli masz czas i cierpliwość to wychodzić.

@pure667 

Powodzenia życzę wszystkim bezdzietnym z wyboru. Jeśli myślicie, że za "zaoszczędzoną brakiem dzieci" kasę ktoś wam chociaż szklankę wody poda na starość to możecie się nieźle rozczarować.

Spoko, ja moimi się ni cholery nie będę zajmował. DPS albo coś innego. Ojcu mówię, żeby dietę ogarnął i zaczął się ruszać bo 60 lat ma i 40 kg nadwagi minimum to skubany 600m nie pójdzie do sklepu.

Jak się wpieprzy w niepełnosprawność zanim go zawał albo cukrzyca zabije- jego wybór. Nie będę ponosił tego konsekwencji.

@AdelbertVonBimberstein piszesz tak bo jesteś sfrustrowany, bo wziąłeś się za siebie i tak dalej, Ale ty dobry człowiek jesteś obaj wiemy że tak nie będzie.

@Opornik gwarantuję ci, że będzie. Ojcu powiedziałem w ogóle wprost: Dbaj o siebie bo jak umrzesz przed matką to my nie będziemy się z nią użerać i oddamy ją do domu starców. (Co generalnie uważam za spoko opcję bo mają tam profesjonalną opiekę, zajęcia, integrację z innymi, ale dla moich rodziców to pewnie "niewdzięczność" a ja mam swoje życie i swoje dzieci z potrzebami, żeby jeszcze mi jakiś toksyk je marnował).

Miałem dać pioruna ale ten ostatni akapit jest mocno bez sensu bo:

Dzieci się nie robi po to by mieć opiekunów na starość a nawet jeśli się je ma to nie ma żadnej gwarancji że będą się opiekować.

Można zgromadzić majątek za który ktoś się bedzie opiekował.

A to już moje osobiste przemyślenie, jeżeli będę w tak złym stanie że nie dam rady wykonywać podstawowych czynności to chyba będę wolał odejść na swoich warunków niż przedłużać tą agonię o ten marny czas.

@Enzo tu nie chodzi żeby robić dzieci i z tych dzieci robić od razu opiekunów na swoją starość. Ale dobrze jest jeśli ktokolwiek potrzyma cię chociażby za rękę w trudnych chwilach. Albo do ciebie zadzwoni i pogada jeśli jeszcze jesteś w stanie mówić.

Majątek cię nie uratuje jeśli któregoś dnia padniesz w przedpokoju lub w łazience i nikt się nawet tym nie zainteresuje bo będziesz dla wszystkich anonimowy.
Jeśli będziesz miał okazję to pogadaj z zawodowymi strażakami z większego miasta jak często wyjeżdżają do "podnoszenia" seniorów w ich własnych mieszkaniach. Czasami dopiero po kilku dniach bo np. sąsiadka zauważyła, że ktoś się nie pojawia przed klatką. Jak masz dzieci to jest szansa, że któreś regularnie się z tobą kontaktuje i zamiast czekać na pomoc 4 dni będzierzysz we własnych odchodach leżał tylko jeden bo dziecko w miarę szybko zareaguje na brak kontaktu ze starszym rodzicem.

@pure667 najgorsze jest to, że większość z nich ma dzieci. Serio, jeśli macie starszych rodziców to dzwońcie codziennie i odwiedzajcie/wysyłajcie kogoś przynajmniej co kilka dni. A najlepiej dajcie zegarek do monitorowania i kontaktu. "Jeszcze wczoraj sama chodziła do sklepu" - tekst o babci nr. 2137 znalezionej we własnych odchodach, z kilkudniowymi odleżynami, z otępieniem takim, że nie wie który mamy rok.

@pure667 Byłem świadkiem opieki mojej babci przez moich rodziców i wiem że ten ostatni rok życia spokojnie można sobie darować w takim stanie ale to moje zdanie, mam nadzieję że do mojej starości eutanazja będzie legalna.

Ciekawy też jestem jakie są szanse procentowe że twoje dziecko się tobą zaopiekuje bo może mieszkać daleko, niechcieć się opiekować, może same być chore lub umrzeć przed tobą, możesz ty zginąć, możesz umrzeć nagle np. na zawał bez okresu niedołężnego więc sumując wszystkie opcje może wyjść 50/50

@pure667 Lepiej mieć 50% ale nie jest to powód do powoływania nowego życia. A i przy obecnym rozwoju technologi to bedzie można mieć w domu robota który zadzwoni po pomoc w razie czego a może i poda wodę.

@pure667 

Ostatnia myśl.

Powodzenia życzę wszystkim bezdzietnym z wyboru. Jeśli myślicie, że za "zaoszczędzoną brakiem dzieci" kasę ktoś wam chociaż szklankę wody poda na starość to możecie się nieźle rozczarować. Starość czy choroba mogą pojawić się szybciej niż wam się wydaje. I nikt się wami nie przejmie. Nikt o was nie zadba. Ale jak to mówią, za każdym wyborem jest jakaś cena do zapłacenia. Jak nie od razu to "oszczędności" wrócą po jakimś czasie.

Mówisz jak jest, ja już nie odzywam się w temacie, bo nie mam już siły ani ochoty na awantury, ale nieraz miałem ochotę napisać to samo.


Nie znam ani jednej, ani jednej osoby ani pary bezdzietnych wyboru, którzy są szczęśliwi. Mówię o osobach po 50.


Większość była hetero, ale i kilku pedałów i lesbijek też poznałem.


W większości bardzo fajni ludzie... Po których zwyczajnie nic nie zostanie gdy umrą.


Trzymaj się tam ziom, przerabiałem, i jeszcze będę przerabiał, wiem co czujesz. Jak coś to jesteśmy dla ciebie.

39048705-aeb8-47f5-b96d-21b5bbcfa5ab

@Opornik

Nie znam ani jednej, ani jednej osoby ani pary bezdzietnych wyboru, którzy są szczęśliwi. Mówię o osobach po 50.


Wśród swojego kręgu towarzyskiego dostrzegam to już u osób po 40. Do tego czasu robienie "kariery" + "podróże" jako copium. Ale gdy już się odwiedziło wszystkie destynacje oferowane przez RyanAir i WizzAir to pozostaje chyba tylko postowanie relacji z branżowych konferencji na Linkedin, na których pojawia się ciągle ta sama grupa ludzi.


Zaskakuje mnie też to, jak wiele komentarzy pod tym wpisem wytyka chęć posiadania dzieci jako zabezpieczenie na starość. To nie jest XIX wiek czy początek XX. Nie znam nikogo dla kogo byłaby to motywacja dla posiadania dzieci.

@Bylina_Rdestu miałem obojętny stosunek do dzieci dopóki sam własnych nie miałem, dzieci są zajebiste, ale to bardzo niemodne teraz o tym mówić

@Opornik Mam właśnie takich przyjaciół, moja siostra też wpada do tej szufladki (singielka, kariera, podróże), ale na razie jesteśmy wszyscy przed 40. będę obserwował jak sytuacja rozwinie się dalej ;D Myślę, że im przede wszystkim znajomi zastępują założenie własnej rodziny - wiele osób wybiera teraz takie życie singla i trzymają się razem.

Chwali się, życzę, żeby rodzice do końca wymagali tylko niewielkiej pomocy :) Ale niestety jesteś wyjątkiem. I prawdopodobnie mieszkasz w małym mieście/na wsi. Znieczulica i traktowanie starszych rodziców jako balastu z jaką ja się spotykam jest raczej przerażająco powszechna. W sensie, że chyba czasem lepiej nie mieć dzieci - przynajmniej nikt cię z domu nie wyrzuci w razie W.

@AureliaNova rodzice mieszkają w średniej wielkości powiatowym. Ja ok. 100km od nich w dużym dużym wojewódzkim. Z moich obserwacji znieczulica i traktowanie starszych rodziców jako balastu to tylko w rodzinach gdzie relacje były mocno zaburzone, patologiczne. W pozostałych dzieci i rodzice dbają o siebie na wzajem. I ta znieczulica i traktowanie starszych rodziców jako balastu to jest mniejszość. Ale być może w mojej bańce mam zbyt wąski ogląd sprawy.

@pure667 przeżyłem opiekę paliatywną nad mamą. Patrzyliśmy jak gaśnie z dnia na dzień, miesiącami. Nawet gdybym miał dzieci, to nie chciałbym żeby patrzyły na mnie w takim stanie i przeżywały to, co my przeżyliśmy. To okrutne. Żaden to dla mnie argument.

@Odczuwam_Dysonans rozumiem. Nie wychowuję dzieci pod kloszem ale nie jestem też okrutnikiem i nie wystawiam dzieci na niepotrzebne traumy. Rozmawiamy, tłumaczę, daję przestrzeń do samodzielnego przepracowania tematu, odpowiadam na pytania, pomagam w każdym aspekcie jeśli potrzeba. Zawsze mam czas na rozmowę. Dlatego myślę, że moje dzieci będą lepiej przygotowane niż ja jestem. Chociaż czuję, że jestem przygotowany jako tako bo mam jakieś doświadczenia sprzed lat z gasnącą babcią. I myślę, że dzięki temu co wspólnie przepracujemy moje dzieci będą wiedziały co robić i przede wszystkim uszanują moją wolę czego bym chciał w takiej sytuacji.

@pure667 jasne, nie neguję i rozumiem co chcesz przekazać - po prostu mnie to nie przekonuje mimo że wiem, że przecież nie jest to główny powód dla którego cieszysz się dzieciakami ;) ale ja bym wolał żeby właśnie, w razie ciężkiej choroby, najbliżsi mieli okazję pożegnać się ze mną jak będę jeszcze w miarę żyw, a potem już mogę umierać w samotności. Lepsze to niż trauma dla nich, kij ze mną na krańcu życia. Oczywiście idealnie jakby to była eutanazja w odpowiednim momencie - no ale to nie jest takie proste...

Dolałeś oliwy do ognia tym ostatnim akapitem Niech każdy żyje jak chce. Robienie dzieci żeby przejęły po Tobie gospodarstwo/interes i doglądały Cię na starość to takie zaściankowe myślenie. Dzieciom trzeba dać wolność, a nie przywiązywać ich do siebie - niech mają swoje życie albo przynajmniej szansę na nie. Wiem, że ogólnie opieka nad starszymi rodzicami jest postrzegana jako szlachetny czyn, ale ile to może potrwać (lata) i jak bardzo Twoje prywatne i rodzinne życie ucierpi przez to? A pieniędzy na starość wcale nie trzeba oszczędzać na braku dzieci - wystarczy odpowiednio wcześnie (im wcześniej tym lepiej) zainteresować się podstawowym oszczędzaniem i inwestycjami.

Zaloguj się aby komentować