Cześć, jestem Robert i jestem uzależniony.


Za mną trzecie spotkanie NA, miesiąc i tydzień bez palenia trawy i pierwszy tydzień bez alkoholu.


Tematami przewodnimi dzisiejszego spotkania były szeroko rozumiane kryzysy w zdrowieniu, wystawianie się na próby i toksyczne środowisko.


Najbardziej poruszające spotkanie na jakim miałem okazję być do tej pory.

Był smutek, łzy i opowieści ludzi, jak bardzo musieli spaść na dno, żeby zobaczyć, że dookoła tylko gówno i sromota. Posłuchałem historii o tym, że nawet po kilkunastu latach zdrowienia, są momenty, kiedy człowiek klęka i nie wie jak się pozbierać. Że gdyby nie możliwość spotkania się z drugim człowiekiem, człowieka by już nie było. Było również o wyciąganiu wniosków z kryzysów, dlaczego warto z kimś porozmawiać, i czemu warto rozmawiać, żeby tego nie dusić w sobie. Końcowym tematem był wpływ otoczenia na proces zdrowienia. Jak nawet niepozornie niewinne zdarzenia jak urodziny czy spotkanie ze znajomymi mogą wywrócić życie na lewą stronę, jak z tym walczyć i kiedy powiedzieć dość z toksycznymi znajomościami.


Sam w tym tygodniu, miałem stan bliski zawału, gdy podczas sprzątania znalazłem zachomikowany słoik z trawą. Byłem tak przerażony jakbym znalazł trupa w szafie. Czułem się podobnie jak Bilbo Baggins oddający jedyny pierścień dla Froda, gdy wypierdalałem ten słoik w cholerę. Dalej mnie to przeraża, jak blisko byłem złamania się.. ta choroba to podstępna suka, która czai się za rogiem, żeby uderzyć w najmniej spodziewanym momencie.. Zaczyna powoli dochodzić do mnie z czym się będę mierzył już do końca swoich dni.


Ze spraw organizacyjnych: zgłosiłem się do pomocy w roznoszeniu ulotek w miejscach gdzie ludzie mogą szukać informacji o pomocy w swojej chorobie. Koordynator tym razem na cel wybrał glownie placówki oświatowe, więc pojeździliśmy po uniwerkach, szkołach i liceach. Ale także odwiedziliśmy MOPR i Monar. Od przyszłego tygodnia na jakiś czas przejmuję dowodzenie, będziemy słać posłanie w zakładach karnych i poprawczakach. Trzymajcie kciuki, bo będzie ciekawie.


To chyba tyle na dzisiaj.

Dzięki, że jesteście!


#nastories

Komentarze (36)

@Nimaskalisto gratulacje i wytrwałości! Swoją drogą, skuteczny słoik zioła? Taki mały czy po kiszonej kapuście? W chwilach słabości, może to Ci pomoże:

Boże, użycz mi: Pogody ducha, abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić. Odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić I mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego. Pozwól mi co dzień Żyć tylko jednym dniem i czerpać radość chwili, która trwa. I w trudnych doświadczeniach losu, ujrzeć drogę wiodącą do spokoju. I przyjąć – jak Ty to czyniłeś – ten grzeszny świat takim, jakim on naprawdę jest, a nie takim, jak ja chciałbym go widzieć. I ufać, że jeśli posłusznie poddam się Twojej woli, to wszystko będzie jak należy. Tak, bym w życiu osiągnął umiarkowane szczęście U Twego boku, na wieki posiadł szczęśliwość nieskończoną.

@Taxidriver Przed każdym spotkaniem jest odmawiana część tej modlitwy. Nie jestem człowiekiem gorliwie wierzącym, ale daje mi to jakieś uczucie wspólnoty, co jest bardzo budujace

@bojowonastawionaowca nie. Myślisz się. Życie w nałogu to także upadki, chodzi o to, by zaraz się podnieść iść dalej i odpowiedzieć sobie na pytanie co spowodowało sięgnięcie po narkotyk. Tego uczą na terapiach.

@bojowonastawionaowca nie brzmi to dobrze, co napisałeś, bardzo to demotywujące. Osoba w nałogu nie powinna żyć w przekonaniu, że jak "popełni nawet najmniejszy błąd", to wszystko na nic, cały włożony trud pozbawiony sensu, powrót na start. Paradoksalnie brak akceptacji dla porażek i słabości może zadziałać szkodliwie na proces trzeźwienia, bo życie w ciągłym napięciu może zachęcać do powrotu do nałogu. //Edit: A obwinianie się po "błędzie" zamiast refleksji i pójścia dalej może poskutkować topieniem emocji w nałogu. //Do tego ktoś w ogóle może nie podjąć terapii, bo po co, skoro najmniejszy błąd i wszystko na nic, zaczynasz od nowa. Po co się starać, jeśli to taka syzyfowa praca i będzie znowu tak samo trudno, jak na początku.

@bojowonastawionaowca nie ma za co przepraszać. Mój dobry przyjaciel przez wiele lat zmagał się z uzależnieniem od hazardu (najgorszy nałóg bo go nie widać ) i przerabiałem wiele upadków, wzlotów jak i jego kurację i potem małe potknięcia.

@Opornik Oba równie szkodliwe, największym problemem jest to, że gdy z czegoś rezygnowałem to odpalało się drugie. Im mniej jednego tym więcej drugiego.

@Nimaskalisto @ErwinoRommelo @Taxidriver a przecież zioło nie uzależnia i w ogóle jest nieszkodliwe, i samo zdrowie, tak mówią wszędzie. :\

@nobodys Ja problemów nie mam, ale też był ten temat poruszany, kilku uczestników o różnym stażu zdrowienia mówiło, że zaczęły się takie sny pojawiać. Skurwiały ten nałóg jest

@Nimaskalisto różowa miała ogromny problem z alkoholem i jakieś 2 lata temu zdobyłem się na twardą miłość czyli interwencję (łącznie z kupieniem jej tej książki). W każdym razie, przez długi czas mówiła, że śni jej się alkohol i że w snach picie sprawia jej przyjemność. Ostatnio wspominała, że śniło jej się, że miała się napić alkoholu ale to było już dla niej tak obce i niezrozumiałe, że nawet w śnie zaprzestała. Na szczęście uzależnienie można pokonać (o ile dosłownie nie zjadło już człowiekowi mózgu).

@nobodys Jeśli chodzi o picie, wydaje mi się, że największym problemem będzie zerwać z tradycjami rodzinnymi. Gdy się spotykamy, praktycznie zawsze czy to piwko czy flaszka jest na stole, i nie powiem, zawsze jest śmiesznie i zabawnie. Tylko na drugi dzień człowiek czuje się jak zdeptana sraczka.

@Nimaskalisto Początkowo jest to ciężkie. My na szczęście całą rodzinę wychowaliśmy już tak, że nie proponują nam drinków itp. Nawet na naszym ślubie było jedynie piccolo

@Nimaskalisto powiem tylko, że czas robi swoje. A im szybciej przestaniesz odliczać i spoglądać do tyłu tym lepiej. Na tym etapie będzie ci średnio, nieraz i źle. Niemniej z biegiem to samo sobie gdzieś tam upływa. Ważne, żeby wszystko sobie w głowie dobrze przepracować i mieć odpowiednie podejście. Najgorsze są myśli z tęsknotą i kojarzenie tego z dobrymi momentami. Raczej w kontekście nałogu wspominaj tylko te gówniane i wszystko to, przez co teraz musisz robić to co robisz.


Wracając. Za jakiś czas zacznie się wszystko to mglić, aż w końcu twoje ciało i przede wszystkim mózg zdobędą nowe przyzwyczajenia. Nie do końca jest tak, że będziesz toczył jakąś wielką walkę do końca życia Później możesz mieć już tylko chwile, momenty. Jak olejesz stare towarzystwo to i raz na ruski rok, jakiś dziwny przypływ myśli, ale łatwy do odrzucenia, do potraktowania jako bzdura. To teraz masz wojnę, już niedługo przestanie tak być i to nie będzie cię truło jak w tej chwili. Jedyne co istotne, to żeby nie wracać do tematu. A jak się potkniesz, to nie ma sensu robić wielkiej historii i wydarzenia, tylko iść dalej i nie dywagować, ani nie biczować się. Bo większości się zdarza, zwłaszcza po latach, jak nałóg już nie trzyma. Sporo osób rzecz jasna może wrócić do niego już po jednym strzale, po jednej wpadce, ale większość idzie dalej. Ci którzy wpadają lekką ręką ponownie - nie przepracowali tego, tylko żyli latami w "walce", ciśnieniu, tęsknocie. A kto przepracował, ten ocknie się po głupiej decyzji i będzie szedł jak szedł, w zasadzie tylko utwierdzając się w tym, że niegdyś podjął doskonałą decyzję.


Powodzenia nie życzę. Prawda jest taka, że wystarczy przestać i czekać. To niekomfortowe, zwłaszcza na starcie, ale w gruncie rzeczy to cierpliwości potrzeba najwięcej. Tak jak nawyki nie pojawiają się z dnia na dzień, tak ich oduczanie też. A nałóg to nawyk, ale nie tylko umysłu, ale i ciała. Stąd dłużej to trwa, bo ciało też protestuje xd Cierpliwości i zajmuj głowę czymś innym. A o nałogu - tylko źle. Tak jak z kumplami. Jeśli spojrzysz "jak oni mają fajnie, bawią się", to przegrałeś. Patrz jak bełkoczą, jak robią z siebie idiotów, jak się potykają, jak rzygają, jak rano stękają, jak "motają" za ostatni hajs. A nie na tę chwilę w której im niby "fajnie" xd

@onpanopticon Dzięki za inspirację, staram się zająć głowę jak największą ilością zadań, tak, żeby po prostu nie było czasu na myślenie - nowa praca, służba, wolontariat, nauka gry na klawiszach. Póki co sprawdza się

K⁎⁎wa, Robert, tutaj każdy jest uzależniony! Zobacz na tagi i prześledz jakie po⁎⁎⁎⁎ne aktywności co drugi odwala w temacie uzależnień od wszego!

Welcome home madafaka!💪

Powodzenia!


Też mam jedną kochankę i wiele romansów za sobą. Jeszcze dwa latam temu byłem pogodzony już z losem i starałem się tylko minimalizować starty, ale coś się we mnie obudziło i dziś mogę podnosić innych na duchu.


3sie będzie dobrze, nigdy się nie poddawaj, codziennie przypominaj sobie, czego chcesz, że chcesz być wolny, że chcesz się budzić z energią, że chcesz chodzić z podniesiona głową.

Głody to głupota, pestka, tak szybko jak przychodzą, tak i odchodzą.


,Rozpracowuj" emocje, bo moim zdaniem to prawda, że nasza choroba to choroba emocji.

Nie wystarczy je nazwać, trzeba nauczyć się z nimi żyć, a to najtrudniejsze.

HALT, ale to już pewnie wiesz

@Byk Zgadzam się, człowiek będzie musiał się nauczyć zarządzać swoimi prawdziwymi emocjami. Tak jak jeden z uczestników mówił, że po jakimś czasie (w jego przypadku po 4 latach) zdrowienie przestało być cukierkowe, pojawiły się inne problemy które również zjadały go emocjonalnie. Ważne jest, żeby w takim momencie nie dać się złamać i przyjąć je, jakimi by nie były

@Nimaskalisto Trzymaj się i powodzenia. Ja jakiś czas temu walczyłem z uzależnieniem od piwa, cukru i energetyków. Każdego z nich w innym okresie, było ciężko, parę razy się poddawałem, ale ostatecznie się udało.

Trzymam kciuki, żeby Ci się udało

Zaloguj się aby komentować