Co Wy na to? 23.02.2026


Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026 w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo przyniosły Polsce cztery medale, co jest trzecim najlepszym wynikiem w historii zimowych igrzysk olimpijskich, poniżej rekordowego dorobku sześciu medali z Vancouver 2010 czy Soczi 2014. Polskie sukcesy od lat są jednak przede wszystkim zasługą jednostek — takich jak Justyna Kowalczyk czy Kamil Stoch — a nie systemu, bo w kraju nadal brakuje nowoczesnej infrastruktury: torów łyżwiarskich, hal bobslejowych czy ośrodków biathlonowych. Coraz łagodniejsze zimy dodatkowo utrudniają szkolenie młodych zawodników, którym brakuje naturalnego śniegu do codziennych treningów. Nie pomagają też głośne konflikty sportowców ze związkami — od sporów o finansowanie i dobór kadry po zarzuty o nepotyzm i brak transparentności.


Pytanie na dziś: Czy polski sport zimowy jest na zadowalającym poziomie?

Zapraszam do oddawania głosów w ankiecie oraz kulturalnej dyskusji w komentarzach. Zastrzegam, że treści niezgodne z polskim prawem i obraźliwe wobec innych użytkowników będę usuwał niezależnie od poglądów.

#cowynato #ankieta #sport #igrzyskaolimpijskie

#owcacontent

Czy polski sport zimowy jest na zadowalającym poziomie?

313 Głosów

Komentarze (25)

Nie jest na zadowalającym poziomie i nigdy nie był.


Rządu, polityków, systemu, organizacji pozarządowych i biznesu sport zimowy nie interesuje, bo za małe tam pieniądze, a kibice są kulturalni. Nie widzą oni w tym zysku dla siebie.

Nie siedzę w sportach zimowych, tak jak w typowych letnich (drużynowe czy lekkoatletyka) więc się wypowiem

Mam wrażenie, że tutaj bardziej niż w letnich widać, że sukcesy są efektem pracy jednostek a nie dobrze działającego systemu. Dodatkowo sporty zimowe mają pod górkę. Letnie dyscypliny, to są rzeczy z którymi przeciętny uczeń podstawówki styka się na WF-ie czy rywalizując z kolegami na pierwszym lepszym osiedlowym boisku. Tu jest łatwo o tzw. złapanie bakcyla.

Niemniej pamiętam zimowe IO z 1992 i 1994 i tam to była taka lipa i klapa totalna, że to co działo się teraz w Mediolanie można uznać za zadowalające.

Zastanawiałem się nad tym przy okazji narzekania, że nie mamy toru bobslejowego/saneczkowego.

Po sukcesie Zbigniewa Bródki pobudowano tor łyżwiarski. Widać że jakiś wpływ to miało (nie wiem czy tylko to), łyżwiarzy na IO było więcej, były nadzieje na medale - w większości nie wykorzystane, ale widać że coś się ruszyło.

Tylko czy przy każdym "egzotycznym" sporcie powinniśmy tak działać? Czy jest sens pakować kasę w budowę i utrzymanie toru saneczkowego, żeby kilkanaście/kilkadziesiąt osób mogło tam trenować i za kilka lat może zrobić jakiś medal? Mam mieszane odczucia.

Myślę, że powinniśmy się bardziej skupić na tym, co już mamy - specjalizować się w paru dyscyplinach, a nie próbować być najlepsi we wszystkim. Mamy skocznie, mamy teraz tor łyżwiarski, mamy halę do curlingu - doinwestować i cisnąć w wąskie specjalizacje.

@Vakarian dokładnie to robią inne kraje. Holendrzy - łyżwiarstwo szybkie. Norwegia - biegi astmatyków. I zawsze dominują, całe pęki medali przywożą

@Vakarian a ja się nie zgodzę. Mamy 30 milionów ludzi, ile z nich ma predyspozycje do sportów o których nigdy się nie dowiedzą? Może mielibyśmy świetnych curlingowcow, ale na wf tylko grali w piłkę nożną bo nawet lodowiska nie było w szkole a co dopiero tor do curlingu?

Zamiast projektu orlików pchalbym wszystkie pieniądze w sporty o których słyszało może 1 procent ludzi. Dla dywersyfikacji, dla utworzenia możliwości wypróbowania różnych rzeczy dla ludzi. A nie tylko piłka nożna + Sport gdzie akurat jakiś Polak ma osiągnięcia (skoki, tenis, F1, znacie ten schemat). I to nie tylko infrastruktura ale po prostu popularyzacja.

No i tak, ścisła kontrola by zapobiec hodowli leśnych dziadków, ale każda instytucja musi umieć walczyć z korupcja, inaczej co, powinniśmy zrezygnować z opieki zdrowotnej bo lekarze robią prywate?

Kraje, które nie mają śniegu lub prawie nie mają śniegu zdobywają więcej medali od nas. To chyba pokazuje poziom polskiego sportu.

Mogę się wypowiedzieć o łyżwiarstwie i jest z tym podwójna padaka. Z jednej strony brakuje infrastruktury dla zawodowców (brak torów i całorocznych obiektów w największych miastach, z Warszawą łącznie), brakuje miejsc do jazdy dla amatorów, mamy tylko lokalne lodowiska, które nadają się na pójście na randkę, a nie do amatorskiego sportu. W dodatku większość tych lodowisk jest otwarta krótko i kosmicznie zatłoczona, a władze miast zupełnie tego nie widzą. Do tego mamy lokalne konflikty tworzone przez samorządy (np. Poznań), gdzie sportowcy muszą walczyć o lód z rekreacyjnymi. Nie wiem jak to wygląda na szczeblu centralnym, ale lokalnie mało gdzie rozumie się sporty łyżwiarskie.

@bojowonastawionaowca rekreacyjnie, ale przez rolki znam trochę osób "ze środowiska": byłych zawodników i instruktorów. Słyszę różne punkty widzenia i mogę ocenić co jest ich "widzimisię", a co prawdziwym problemem.

Uzdrawianie polskich sportów zimowych proponowałbym zacząć od zaorania tego pseudosportu jakim są skoki narciarskie. Fundusze jakie pożera to gówno przeznaczyć na sporty uprawiane przez normalnych ludzi ¯\_(ツ)_/¯


Ewentualnie trzeba zadać pytanie czy warto w ogóle w to inwestować w dobie zmian klimatycznych? Sezony narciarskie z roku na rok stają się krótsze, warunki mniej przewidywalne, ośrodkom narciarskim rosną koszty operacyjne (dużo więcej naśnieżają i potrzeba więcej pracy przy przygotowaniu tras) w związku z czym rosną też ceny karnetów.

Fakt, zawodowców możemy wysyłać na lodowiec w Alpy, niech ćwiczą cały rok ale żeby mieć tych zawodowców to wypadałoby najpierw szkolić młodzież a do tego potrzeba czynnych przez długie miesiące i przystępnych cenowo ośrodków narciarskich.

"super" pomysł

@sadboy_seeker też tak uważam, uczepiliśmy się tych skoków bo w smutnych jak pizda latach 90' to był jedyny sport zimowy w jakim jakiś Polak odnosił sukcesy tak potrzebne poturbowanemu po latach komuny i przemian ustrojowych narodowi. 25lat później trzymamy się tych skoków mimo, że to niszowa, zamknięta dyscyplina wymagająca drogiej infrastruktury, z której korzystać ma prawo kilkadziesiąt (może setka?) osób w kraju. "Super" sport, naprawdę. Taki żeby aby na pewno nikomu się nie pomyślało, że może tłuste dupsko ruszyć z kanapy i samemu coś porobić.


Tymczasem w narty, deskę czy biegówki może zaangażować się praktycznie każdy no ale po co wspierać żywe dyscypliny sportu i zachęcać społeczeństwo do aktywności kiedy większość środków można przekierować na skoki bo "dajo medale".

@bojowonastawionaowca Panie kochany, na temat poziomu hokeja i stanu infrastruktury lodowej w Polsce to ja sie juz nie bede wypowiadal, bo sie czuje jak ojciec anona z pasty o wędkarzu co z PZW walczył

Zaloguj się aby komentować