Cieszę się, że pomimo dnia w podróży nie poluzowałem sobie z jedzeniem. Było rozsądnie, zdrowo i dużo- bo dużo dzisiaj aktywności po popołudniowym spadku motywacji.

Dlatego motywacja jest do luftu- zaprowadziła mnie na siłownię ale, że drzwi były zamknięte (w dniu przyjazdu jeszcze oficjalnie nie mam dostępu przed 15⁰⁰ a nikogo nie było) to się skończyła. Tylko dyscyplina popchnęła mnie do biegu, siłowni i rozciągania.


#galaretkanomore


  • Zjedzone: 3 800 kcal

  • Spalone: 4 000 kcal

  • Kroki: 22 500

  • Bieg: 11 km

  • Trening: push na siłowni + ab wheel + cable crunch (z powodu, że najpierw biegałem zabrakło mi trochę energii i trening był rir0-1, a czasami robiłem dropset; cały trening minimalnie niższymi ciężarami lub trochę mniej powtórzeń, niemniej to był bardzo dobry i ciężki trening)

  • Rozciąganie: 30 minut (było mi bardzo potrzebne dzisiaj, a te sesje rozciągania praktycznie załatwiły problem z moim bólem d⁎⁎y [a tak naprawdę mięsień koło nerwu kulszowego na d⁎⁎ie])

  • Masaż: zrobię jeszcze pistoletem do masażu


Od jutra ładujemy na serio norweski bo był w moim wolnym kilka razy, ale za mało.


#chlopskadyscyplina

#dobrenawyki


Dzisiaj pierwszy raz, naprawdę pomyślałem, że dobrze wyglądam. Sukces w głowie! I to po południu. Bo w ciągu dnia jak się nawodnię to psychicznie zawsze czułem się miękki... A dzisiaj sobie nie pozwoliłem. Od ponad roku ćwiczę jak wół, zawsze mocniej niż poprzednio. Wymagam od siebie i to owocuje.


Mam swoje wzloty i upadki ale to nie jest ważne- ważne jest z każdym dniem przeć do przodu. Stawiać krok za krokiem. Delektować się podróżą.


#adelbertthemighty

593719e0-6557-4a96-9aee-f6c8093e13a5

Komentarze (26)

@AdelbertVonBimberstein

Gratuluję, ładnie to wygląda. Właśnie, główną motywacją jest wygląd, sprawność, zadowolenie z samokontroli czy tak po równo?

@Statyczny_Stefek po równo. Cieszę się z kontroli nad życiem, cieszę się, że jestem kim chcę być a nie kim określili mnie inni. Teraz to ja kreuję świat wokół siebie. Jak mówię, że coś będzie to będzie.

Wygląd jest super ale wiem, że kiedyś przeminie. Najfajniejsze jest to, że jestem sprawny. Lubię swoją kondycję, to że sam uważałem się za twardziela i słyszę od innych "chcesz się sprawdzić to weź Adelberta, jest nie-do-za-je-ba-nia".

A najlepsze jest to, że nauczyłem się w końcu siebie kochać. Nie takim narcystycznym uczuciem. Stanąłem obok, spojrzałem na siebie-dziecko, przytuliłem, zapłakałem i pokochałem. Szczerze powiedziałem sobie: młody, jesteś warty miłości. I to przeszło w czasie: od kiedyś-do teraz.

Zaloguj się aby komentować