I teraz z punktu widzenia etycznego, lepiej jest głosić hasła pro-life pro-religijne, ale w konsekwencji wywalić 4 tysiące ludzi na bruk, czy jednak lepiej tego nie robić i dawać ludziom pracę?
Chciałbym żeby ktoś z przedstawicieli duchownych opowiedział co o tym myśli.
Ciekawią mnie też warunki pracy w tej firmie, bo z zajęć religii w szkole pamiętam, że januszowanie podchodzi pod grzech, a wyobraźcie sobie, że nie wypłacenie pensji pracownikowi to grzech wołający o pomstę do nieba, czyli jest to jedno z najcięższych przewinień.