#buddyzm #religie #medytacja Lat temu parę zachciało mi się nauki medytacji. Dowiedziałam się, że w moim mieście znajduje się medytacyjny ośrodek buddystów, a od kogo lepiej medytacji się uczyć jak nie od nich? Dodatkowo koleżanka swego czasu bardzo ich zachwalała, więc weszłam na ich stronę i wyszukałam rozpiskę spotkań. W tamtym czasie, bodajże raz w tygodniu, organizowane były darmowe spotkania dla świeżaków, czyli wstęp informacyjny na temat buddyzmu, nauka medytacji i wreszcie sama medytacja. Dla mnie ideolo, bo jestem ciekawska świata i lubię poszerzać horyzonty.

Na miejscu pierwsze mini rozczarowanko, ale ja się czepiam. Mała sala, ludzi multum, ostre światło, siadamy na podłodze na sflaczałych poduszkach. Klapnęłam, nogi skrzyżowane, plecy prosto, jedziemy z tematem. Spotkanie prowadziło dwóch panów, jeden wyższy, drugi niższy rangą. Zaczął ten niższy, ten wyższy miał po wstępie robić AMA aby podzielić się swoim doświadczeniem ze zbłąkanymi owieczkami. Po krótkim dzień dobry przyszło pierwsze większe rozczarowanie, ale ciężko się było wyłamać i w ostrym świetle jarzeniówek lawirować między ludźmi aby opuścić przybytek, szczególnie że cisza była jak makiem zasiał. Tak więc zaczęło się od grubego wstępu pod tytułem jazda po katolicyźmie. Do wiernych się nie zaliczam, ale zarzucenie takim linczem na samym wstępie zostawiło gorzki posmak do końca spotkania. Wiecie, przyszłam się otworzyć na świat, poczuć jedność z wszechświatem, zamiast tego wysłuchiwałam wykładu na temat oni be a my cool. Oczywiście na wstępie dostaliśmy przypomnienie, że jesteśmy tu z ich wielkoduszności za darmo, ale wiecie, hehe, salka kosztuje, jarzeniówki też na wiarę nie świecą, tak więc na wyjściu wypadałoby rzucić drobnym datkiem, co łaska. Wracając do tematu, pojawiły się pierwsze ciekawostki, historia buddyzmu od początku do czasów obecnych wraz z małymi dygresjami (katolicy be my cool). Już od dłuższego czasu siedziałam na zmianę zgarbiona, pół leżąca, wyprostowana, ciało nienawykłe do siedzenia na ziemi podczas wykładów zaczynało krzyczeć w różnych miejscach. Przyszła i pora na reklamę. Jak wiadomo nikt nie lubi produkować się za darmo, to kupcie, tutej mamy taki śpiewniczek, figurkę buddy do łapania kurzu na półce (nie wzięłam bo już mam), i coś tam jeszcze. Znowu zarys historyczny, ale już ciężko było się skupić bo minęła chyba godzina w niewygodnych pozycjach, oczy wypalone, a ja chciałam tylko pomedytować dla odprężenia. (kupcie śpiewniczek) Z odrętwienia wyrwało mnie poruszenie i nadzieja, że w końcu będziemy medytować. Niestety, kolejny gwóźdź programu. AMA z guru przenajwyższym. O ile maniera poprzedniego wydawała mi się lekko bezczelna, o tyle u tego, być może dlatego bo prowadził rozmowy z przybyłymi, wydała mi się jeszcze gorsza. Jeśli komuś się wydaje, że to katoliccy księża odwracają kota ogonem i robią was w bambuko odpowiadając na inne pytanie niż zadaliście, to byście się zdziwili xd Przy okazji warto kupić śpiewnik, bo inaczej to krucho z medytacją. Wezmę 50 aby podeprzeć zbolałe plecy. Pierwsi odważni zaczęli się nieśmiało przesuwać po podłodze w stronę drzwi. Z mojej pozycji patrzyłam na nich z utęsknieniem. Ziomek trajkotał jak baby przed pasami, a z każdym słowem rosło jego samouwielbienie.

Ale oto i przyszła chwila na którą wszyscy czekali. Nauka medytacji oraz medytacja we własnej osobie. Co prawda na początku nie mogłam się jej doczekać, ale to był już moment wymęczenia fizycznego i psychicznego, w którym chciałam odbębnić i się ewakuować.

Jeśli chodzi o naukę medytacji to, moi drodzy, najważniejsze aby kupić śpiewniczek, bo będziemy śpiewać, więc warto znać słowa. Poza tym to każdy medytuje w takiej pozycji jakiej mu wygodnie (dla mnie już taka nie istniała), no i mamy się starać zrelaksować. 2 min. Tyle zajęła nauka a ja wciąż nie wiedziałam nic czego nie wiedziałam wcześniej, poza tym że trzeba kupić śpiewnik.

Zaczynamy, część wtajemniczona (ze śpiewnikami) śpiewa, ja wracam do pozycji początkowej ale tylko na chwilę bo ciało zesztywniałe. 15 min i dzięki, było miło, kupcie śpiewniczek i zostawcie dobrowolny datek przy wyjściu. Widzimy się za tydzień (chyba śnisz).

Tłum zaczął się leniwie przemieszczać w kierunku wyjścia, nie tylko ja wyglądałam na wyjętą z maszyny tortur. Przy wyjściu stał uśmiechnięty pan z tacą i niczym ubogi podsuwał ją wychodzącym pod nos. Jako że byłam bez gotówki, zwiesiłam pokornie głowę i zwinnie ewakuowałam się starając nie zwracać na siebie uwagi.

Czy planuję wrócić? Nie. Czy byłam rozczarowana? Tak.

Do podzielenia się tą historią zainspirował mnie jeden z wpisów. Trochę lat już minęło, może coś się tam zmieniło, nie wiem. W każdym razie był to jeden z dni, w które moja wizja świata jadącego na różowym jednorożcu się posypała, może to i lepiej.

dc9d9ef5-4a97-4bbc-a202-5edadbf9cb50

Komentarze (36)

WysokiTrzmiel

Najlepiej medytować w samotności. Na swój własny sposób. Nie ma jednej uniwersalnej metody.

Shivaa

@WysokiTrzmiel zdecydowanie

skorpion

@WysokiTrzmiel a cóź to za protestanzymy szerzymy? he??

skorpion

@Shivaa przeczytałem. to już lepiej do kościoła pójść raz na tydzień i ze Stefanem po mszy małpkę j⁎⁎⁎ąć.

masakra.

Shivaa

@skorpion pasterka team xd

skorpion

@Shivaa yeah babe

@kmwtw

WatluszPierwszy

@Shivaa a jaki to był nurt buddyzmu? Kto to w ogóle prowadził? Mam w rodzinie buddystę ze stażem 30+ w tych klimatach i wiem z jego opowiadań, że ta religia przyciąga sporo hochsztaplerów i różnych nawiedzeńców.

Shivaa

@WatluszPierwszy Diamentowa Droga, ale nie wiem kto prowadził dokładnie

WatluszPierwszy

@Shivaa Czyli generalnie u nas w UE lama Ole Nydahl i jego klimaty. Tam chyba najwięcej luzaków, ezo alternatywek itp.

Rashan

@Shivaa Diamentowa Droga to właśnie śpiewy, mantry. Mi najbliższa jest Theravada, najmniej udziwnień. Polecałbym spróbować kiedyś może jeszcze raz, ale sprawdzić wcześniej w co się pakujesz;) Ja raz byłem na wspólnej medytacji i bardzo dobrze to wspominam, tyle, że trochę mi nie po drodze, zresztą wolę sam medytować. Najmilsi ludzie na świecie;)

Shivaa

@Rashan już wypracowałam własną medytację, ale na pewno nie będę się zamykać na nowości, bo tam gdzie byłam już nie wrócę (plecy do dziś mi wypominają)

5tgbnhy6

istnieja organizacje, ktore zajmuja sie medytacja, sa neutralne swiatopogladowo i bardzo restrykcyjnie trzymaja sie bycia non profit. moja rozowa pojechala w zeszlym roku na tygodniowa medytacje do osrodka gdzies pod koninem, nie pamietam jak to sie nazywalo - nie prali mozgu i bylo za darmoszke, a nawet chyba nie dalo sie ich wesprzec finansowo, tylko mozna bylo sie zapisac jako wolontariusz na kuchni czy w ogrodzie

Shivaa

@5tgbnhy6 i takiego miejsca się spodziewałam

Madas

@5tgbnhy6 mógłbyś dać info jak znaleźć takie organizacje?

5tgbnhy6

@Shivaa @Madas vipasana w dziadowicach. sa turnusy po 3-30 dni i jednak mozna zaplacic co laska, ale w ich filozofie maja wpisane, ze nie moga kasowac ustalonej kwoty, tylko komunikuja ze mozna wrzucic w puszke co laska i nie nagabuja, a ogolnie zafundowal to jakis bogol z zagranicy. dostac sie dosyc ciezko, bo masz darmowy wikt i opierunek, wiec ludzie sie pchaja i miejsca rozchodza sie w kilka minut. pogooglajcie sobie, wszystko jest w necie

Shivaa

@5tgbnhy6 i to brzmi na prawdę super

osn_jallr

Wystarczy jedna wycieczka do Azji pd-wsch żeby zobaczyć, że zinstytucjonalizowany buddyzm to jeszcze gorszy jarmark od naszego, przaśnego katololo.

Solar

@osn_jallr ciekawe, napisałbyś coś więcej?

osn_jallr

@Solar świątynie udekorowane tandetnymi ledami i plastikowym szajsem z rozmachem iście cygańskiej willi, wszechobecne posążki otoczone nie tylko kwiatami, ale i jedzeniem. Wokół stragany z dewocjonaliami niczym na odpuście i te wszechobecne kadzidełka...

35e380fb-3e4b-4495-8f09-af97d98a800f
Shivaa

@osn_jallr wygląda jak buddyjska szopka

Fafalala

Masz śpiewniczek? 😄 Super napisane, czułam niewygodne poduszki, oczy bolące jak po godzinie spaceru w galerii handlowej, zażenowanie i rozczarowanie. Chociażby dla tego wpisu, dobrze że tam poszłaś. XD

Shivaa

@Fafalala nieee, mam ładne doświadczenie w odmawianiu dodatkowych ubezpieczeń, czymaszczasporozmawiacoboguiźmie oraz innych bransoletek więc nie dałam się skusić xd Dzięki za docenienie, jakoś tak samoistnie wyszedł wpis 😅

b0lec

Każda religia plus minus wygląda podobnie kontrola umysłów plus koszenie pieniędzy. W niektórych zborach protestanckich (otarłem się generalnie o to środowisko no i tak mam wiekszy szacunek do protestantów niż innych religii ale to temat na osobny wpis) jest tak że szczególny nacisk kładzie sie na tak zwaną dziesięcinę żeby ludzie dawali hajs i jest to jakoś tam poparte biblią ale tak naprawde to robienie k⁎⁎wy z logiki. Więc stosuje sie staroszkolne poczucie winy na przykład. Więc w skrócie każda religia to straszenie,poczucie winy,wyciąganie hajsu i lovemombing, tylko proporcje są oczywiście różne. Generalnie chodzi o to żeby zrobić z ciebie galaretę społeczną która ma problem z ośrodkiem decyzyjnym między uszami 😅

Shivaa

@b0lec buddyzm jeszcze kilka lat temu miał opinię takiego cool i edgy dziś już chyba ta bańka padła, chociaż kim jestem aby się wypowiadać xd to była moja pierwsza i ostatnia przygoda z tym związana

Ilirian

Buddyjskie sekciarstwo zawsze kojarzy mi się z "wielkim sutem" z Bangkoku (kto miał okazje lądować w tym mieście ten być może widział to z samolotu). Kiedyś myślałem że te wszystkie dziwne odłamy chrześcijaństwa z mega świątyniami w USA to głównie domena właśnie chrześcijaństwa ale się myliłem. Buddyzm też ma swoje "urojenia"


Dhammakaya Cetiya - https://maps.app.goo.gl/rMsHBeCWDfwNkpeE7

Chrabonszcz

@Ilirian dziwaczne, ale czczenie złotego suta dalej brzmi normalniej niż klękanie przed urządzeniem do tortur...

sumrzeczny

Haha, przypomniałaś mi moje wyjście na pierwszą darmową jogę, która zakończyła się „łączeniem się z duchem księżycowego pana” (naprawdę ciężko było mi nie parsknąć tam śmiechem) i dziwnymi poradnikami o alternatywnej medycynie do kupienia na koniec 🫣. Ale żeby nie obrażać jogi, to później byłem na 4 innych darmowych jogach i było bardzo spoko, tylko ten pierwszy raz był zbyt mocny 😀.

Shivaa

@sumrzeczny chyba trafiłeś na wersję extended 😅 Z kolei ja podobne doświadczenia miałam na gongach tybetańskich Propozycje zakupów podobnie jak na medytacji z tym, że zamiast śpiewniczka były magiczne ziółka

ismenka

Byłam raz na grupowej medytacji w Buddyjski Ośrodek Medytacyjny Diamentowej Drogi w Krakowie. Trochę podobne wrażenie jak Twoje, ale zdecydowanie mniej było części sprzedażowej. Za to wprowadzenie bardzo mnie rozczarowało, ponieważ było typowo szkolne i tak zupełnie bez żadnej werwy prowadzona (rozumiem, temat wałkowany co tydzień, ale kurde… narybek przyszedł - łapcie!). Dopiero na koniec poznałam dwie osoby przy pożegnaniu, które miały tą otwartość, której poszukiwałam - bardzo fajnie się z nimi rozmawiało, mimo że to było tylko 2 minuty?


Sama medytacja była w porządku, ale nie mogłam się odpędzić od wrażenia sekty, chociażby po tym, jak jedna kobieta mnie poprawiła, że jak siedzę po turecku przy medytacji, to muszę mieć prawą nogę z przodu (albo lewą - nie pamiętam xD). No shit.


Myślę, że dam im jeszcze szansę, wciąż obserwuje ich na Facebooku i mam zapisane terminy otwartych medytacji. Wciąż też wciągam filozofię buddyzmu, np. zafascynował mnie Artur Przybysławski, byłam na jego kilku wykładach, mam obie jego książki. Faktem jest, że mówi ciągle to samo, ale cóż można tu nowego powiedzieć? Ważne, że do mnie trafił, bo mówi na luzie i językiem akademickim, a nie „przeduchowionym”.


Trzeba praktykować, wcielać wartości w życie, bo buddyzm ma je fajne i mi one odpowiadają. Tylko zdecydowanie wolę to robić w samotności

Shivaa

@ismenka z punktu duchowego to jak najbardziej w samotności 😀 dobrze że miałaś jednak trochę lepsze wrażenia i się nie zraziłaś, zresztą jak wyżej pisano da się dobrze trafić, tylko trzeba zrobić rozeznanie którego mi zabrakło 😅

ratty

Też byłam kiedyś na wykładzie Lamy Ole Nydahl w Wawie i byłam trochę zniesmaczona jego komercjalizacją :P ale oni przekonywali, że w przeciwieństwie do katolicyzmu gdzie pieniądze są „złe”, oni afirmują sobie bogactwo i je dzięki temu dostają :D Czytałam też ze deie jego książki, były całkiem spoko. Miałam w pracy kolegów buddystów i byłam zafascynowana ich pozytywną energią i podejsciem do życia. Myślałam że to właśnie z buddyzmu wynika :) Nawet rozstawali się z dziewczynami w super pozytywnej atmosferze i pozostawali potem przyjaciółmi, mindblown :P byłam raz czy dwa na medytacjach w gdańskim ośrodku i tam było bardzo pozytywnie, dużo pogaduch przed i po, bardzo pozytywni ludzie. Samej medytacji nie pamiętam za bardzo, bo to było z 10 lat temu :D pewnie bym poszła w to głębiej, gdyby właśnie Lama Ole nie zraził mnie swoim skokiem na hajs :D

Shivaa

@ratty i tak się żyje na tej wsi 🤡 Ja po tym czasie zaczęłam się wgłębiać w medytację na własną rękę i dobrze na tym wyszłam Ale też nie chcę demonizować całego buddyzmu bo to co doświadczyłam to tylko mikro wycinek całości, no i te negatywne informacje zazwyczaj są lepiej zapamiętywane i bardziej nagłaśniane Zresztą, gdyby wszystko przebiegło tak jak miałam nadzieję to też raczej bym się tym nie dzieliła w internetach No bo jak? Byłam kiedyś na medytacji i było tak jak miało być, super 😁

korfos

Idea buddyzmu jak i samej medytacji jest spoko. Problemem są niestety ludzie którzy używają tego jako możliwości zarobku lub zyskania władzy nad ludźmi poprzez ich manipulowanie.

Ogólnie tyczy to się nie tylko tych rzeczy, a właściwie wszystkiego. Każda religia opiera się na identycznych założeniach. I nie tylko. Kasa i władza. Gdy te dwie rzeczy się razem spotykają w czymś co ma słuszny cel to wtedy ten cel zmienia diametralnie swój kierunek na oczywiście ten negatywny. Następuje degradacja i nieuchronny upadek. W buddyźmie o tyle jest dobrze że jak następuje korupcja to zachodzi ona punktowo ponieważ nie jest on u nas tak mocno rozpowszechniony. Problem się zaczyna gdy grupa jest spora i dopiero wtedy zaczyna się w niej dziać coś złego. Ty właśnie na taką natrafiłeś.

Shivaa

@korfos pięknie ujęte, plusik

Lemon_

@Shivaa Doświadczenia z buddyzmem mam i ja. Szkoda, że w moim mieście nie ma sanghi zen, na pewno bym praktykował. Kiedyś w Łodzi próbowała się tworzyć grupa zen i zamiast wpuszczać na spotkanie ludzi z polecenia znajomych, to rozwiesili plakaty, że medytacje, że każdy może przyjść, wstęp wolny. Dość naiwne podejście, bo oczywiście przyszły chłopaki z Młodzieży Wszechpolskiej i była imba. Wyproszeni z mieszkania, bo to w mieszkaniu było, najpierw chórem odmówili pacierz pod drzwiami, a potem rzucali czymś w okna tego mieszkania.

Shivaa

@Lemon_ niewiarygodne 😐

Zaloguj się aby komentować