Bobik


Dałam mu na imię Bobik

Taki słodki pysk szczenięcy

Na spacery ze mną chodził

Przez dwanaście w rok miesięcy


A pewnego razu w lecie

To w rabatę wbiegł hortensji

Sąsiad płakał o to kwiecie

Ja o pyłek w jego sierści


W nocy sypiał na podłodze

Chociaż się próbował wdrapać

I na męża spać połowie

Cóż. Przynajmniej on nie chrapał


A później gdzieś sobie pobiegł

Mnie zalał wtedy płacz rzewny

Wrócił. Uszy spuścił po sobie

Podkulił ogon, pysk miał niepewny


#nasonety

#zafirewallem

Komentarze (20)

@moll O! To wierszyk o Pimpusiu jak kiedyś spierdzielił mojemu bratu na 3 dni. Pimpor zresztą za młodu miał talent do uciekania

@moderacja_sie_nie_myje Też strzelałem, że to Jurek, a konkretnie ze względu na ten wers:

Cóż. Przynajmniej on nie chrapał

To wygląda na @Wrzoo ale I tak obstawiam, że to @George_Stark się podszywa. Na koniec edycji wyjdzie, że to tylko on się podszywał i nikt inny sonetu nie napisał xd

@splash545 taki mocny podszywający się Dżordż, bo miałam pisać, że Katie, ale brzmi bardziej jak ja. Tylko że to nie ja. 😂

Zaloguj się aby komentować